Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№7 kwiecień 2006

Czy lecą z nami dzieci? („Weiser” Wojciecha Marczewskiego) Karol Zamojski

Cóż to jest film? Mógłby powiedzieć współczesny Piłat i obmyć ręce w geście… nie zrzucenia odpowiedzialności, w geście pokory wobec rzeczywistości.

Tak wyglądałby początek nowego ukrzyżowania, gdyby znalazł się nowy Chrystus. Tylko czy nowy zbawiciel będzie „krzyżowalny”? Załóżmy, że początkiem współczesnej historii zbawienia będzie opowieść o pewnym żydowskim chłopcu. Niech kolejnym etapem naszego założenia będzie rzeczywiste istnienie tego chłopca… I tutaj musi się zrodzić pytanie: co znaczy rzeczywisty?

Tym pytaniem wchodzimy w rzeczywistość „Weisera” Wojciecha Marczewskiego. Przede wszystkim pytanie o realne istnienie świata. Marczewski stawia po raz kolejny problem, czy istnieje to, co widać. Tym razem robi to w sposób wyjątkowo dojrzały. „Ucieczka z kina Wolność”, poprzedni film tego reżysera, wypróbował człowieka w pewnej sytuacji. Sytuacji ważnej społecznie, ale, jak pokazał Marczewski, zdecydowanie ważniejszej moralnie. Janusz Gajos, stanąwszy w postaci cenzora wobec całego świata, zapytał jak wybrać to, co najważniejsze. Odpowiedź jaką rysuje Marczewski mogłaby brzmieć: wybierając to, co jest. Zatem Marczewskiego imperatyw kategoryczny brzmi: żyj. Tym samym Gajos z „Ucieczki…” wprowadza nas w bohatera najnowszego filmu Marczewskiego.

„Weiser”, jest dziełem, którego głównym bohaterem jest pamięć jednego z uczestników wydarzeń fabularnych. Paweł Heller, fabularnie najważniejsza z żyjących, postać filmu, znajduje się nieustannie na granicy dwu światów. Jeden, to rzeczywistość, której doświadcza, rzeczywistość czasu teraźniejszego, realna (?). Drugi to świat czasu przeszłego, to rzeczywistość, której już doświadczył. Zalążkiem akcji jest brak wyjaśnienia tego co było. Paweł chciałby wiedzieć co stało się z jego przyjacielem z lat szczenięcych, z młodym Żydem, tytułowym Dawidem Weiserem.

Połączyła ich za młodu tajemnica Weisera. Chłopca będącego poza możliwościami rozumienia przez „normalnych”. Dawid szokuje lewitacją, traktowaniem świata z należytym mu szacunkiem. Czyni sobie ziemię poddaną. Nie byłoby problemu, gdyby dorośli zostali wprowadzeni w doświadczenia tych młodych. Jednak Dawid, nim zniknie w niewyjaśnionych okolicznościach, podczas jednej ze swych ulubionych zabaw — wybuchów — zobowiązuje przyjaciół do milczenia pod groźbą kary przekraczającej codzienność. Śledztwo zorganizowane przez dorosłych, jest największą próbą przyjaźni. W końcu następuje pęknięcie i w imię dziecięcej odpowiedzialności wobec Boga, dorośli dowiadują się prawdy, którą poznają od księdza łamiącego tajemnicę spowiedzi. Poznają jednak tylko przebieg wydarzeń, nie wiedzą nadal, co stało się z Dawidem. To wydarzenie staje się zaczątkiem dorosłych wątpliwości Pawła.

Rzecz w tym, że Paweł zaczyna poszukiwać po, z górą, trzydziestu latach rozwiązania. Po co jest mu ono potrzebne? Być może zaczyna zauważać, że jego dorosłe życie jest niewiele warte. Jest, co prawda, cenionym fachowcem w dziedzinie renowacji płyt i wydobywania brzmień niezapomnianych melodii z zapomnianych płyt, żyje dostatnio, nie cierpi na nudę. Ale czegoś brakuje. Nieprzypadkowo to Paweł zaczyna poszukiwania. Przecież to on był największym przyjacielem Dawida i to on teraz zajmuje się wydobywaniem pamięci starych utworów. Jego zawód jest znaczący. Kiedy rozpoczyna poszukiwania, zaczyna się dziać coś dziwnego. Wszyscy, którzy mogliby służyć pomocą, nagle stają się nieprzydatni, bo okrutnie wieloznaczni. Istnieje tyle wersji wydarzeń, ile osób je „pamiętających”. Kulminacja absurdu następuje, gdy Paweł poszukuje danych administracyjnych Weisera. Okazuje się, że nie istniał dom, w którym mieszkał Weiser. Zdesperowany Paweł pyta urzędniczkę: Mam proste pytanie, czy Dawid Weiser w ogóle istniał?

Odpowiedzią jest milczenie. Odpowiedzią jest wyobraźnia. Marczewski swoim najnowszym filmem odpowiada tak: jest to, o czym wiemy, że jest. Podczas jednej z rozmów, Marczewski otrzymał pytanie: Czy wierzy Pan w to, co Pan pamięta? Odpowiedź brzmiała zaskakująco: Ja wiem, że to kłamstwo, ale to jedyna prawda. To paradoksalne stwierdzenie wprowadza nas w sam środek egzystencjalnego wymiaru „Weisera”. Mamy przyjemność z filmem o czystości. Dlaczego Paweł Heller przegrywa jako dorosły? Bo pozostaje w swej dorosłości tylko dorosłym. Przywróćmy pamięć dawnych lat, zostańmy dziećmy. Powróćmy do czasu „kiedy dziecko było dzieckiem”. Odniesienie do Wendersa jest nieprzypadkowe. „Niebo nad Berlinem” i „Weiser” to filmy o wielkości dziecięcego sposobu bycia. W czym jest on najlepszy? Wróćmy do problemu początkowego: co jest rzeczywiste? To, co zauważone bez warunków. To, na co się zgadzamy naiwnie. To, co nieobrachowane. Cóż, rzeczywisty jest ten świat, w którym żyją dzieci.

Czy Paweł Heller przegrał? Nie, on jeszcze nie wygrał. Bo Dawid Weiser ożyje, o ile Paweł w niego uwierzy. Czy aby tak się stanie? Wcześniej mieliśmy już odpowiedź: tak! Gdzie? „Nad rzeką, której nie ma”.

Że trzeba pisać o aktorstwie, o technice, montażu i zdjęciach? Zapytajcie mojej kochanej Oli, która obejrzała cały film.

PS

Ola ma prawie trzy lata…

PS 2

Czymże jest film? Oby konstrukcją wyobraźni na miarę pamięci. Będzie wtedy prawdą. Czymże jest prawda? Wtedy — filmem.

© 2004 Karol Zamojski

mroczna.art.pl > Film > Recenzje > Czy lecą z nami dzieci?

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput