Alejandro Amenábar to nie tylko wspaniały reżyser, to dramaturg, filozof, artysta obrazu i dźwięku. Reel Film Review
Nazwisko Amenábara nie jest znane w Polsce szerokiej publiczności, jednak widzowie kojarzą tytuły dwóch jego filmów: „Inni” i „W stronę morza”. Historie, które opowiada, fascynują wciąż nowe rzesze odbiorców na całym świecie. Są próbą dotarcia do wnętrza ludzkiej psychiki, niezwykłe, niekiedy wręcz niedorzeczne, skomplikowane i trudne do przewidzenia. Jego filmy zdobywają za każdym razem coraz więcej i bardziej prestiżowych nagród. Czyżby więc Amenábar stworzył własną receptę na arcydzieła? Czy można pokusić się o nazywanie go „geniuszem”? Mówić o Amenábarze jedynie jako o reżyserze to stanowczo za mało; jest człowiekiem filmu i osobą szczególną. Zajmuje się nie tylko reżyserią, jest także twórcą wciąż nowych i zaskakujących scenariuszy oraz kompozytorem pięknej muzyki wspaniale ilustrującej jego dzieła filmowe.
Alejandro Amenábar jest młodym człowiekiem, drobnej postury, wręcz niepozornym i z wyglądu bardzo zwyczajnym. Ta „zwyczajność” znika jednak w chwili, gdy chwyta kamerę i możemy patrzeć na niego z perspektywy nakręconych obrazów. Urodził się trzydzieści cztery lata temu w Chile. Rząd chilijskiego prezydenta Salvadora Allende miał wówczas wielu wpływowych i silnych przeciwników. Kiedy Alejandro skończył pierwszy rok życia, jego rodzina wyemigrowała do Hiszpanii. Mieli wiele szczęścia, zaledwie 15 dni później zamach wojskowy przyniósł ze sobą piekło dyktatury Pinocheta. Decyzja o opuszczeniu rodzinnego kraju nie była łatwa. Matka Amenábara, która wcześniej chętnie grywała na gitarze, odłożyła instrument w kąt. Także sam Alejandro bardzo przeżywał przeprowadzkę. Rodzice opowiadali mi, że zanim tu przyjechaliśmy mówiłem już „mama” i „tata”… Później jednak przestałem nagle mówić. Trwało to około roku. Zaprowadzono mnie nawet do lekarza z tego powodu.
W 1990 roku Amenábar rozpoczął studia na Uniwersytecie Complutense w Madrycie na wydziale nauk informatycznych, w specjalności obrazu, jednak porzucił je i rozpoczął swoją przygodę z kinem od kręcenia filmów krótkometrażowych. W wieku 19 lat (rok 1991) zrealizował swoją pierwszą etiudę filmową „Głowa” („La cabeza”). Zdobyła ona natychmiast uznanie krytyków i została wkrótce nagrodzona przez Niezależne Stowarzyszenie Filmowców-Amatorów. Amenábar poznał wówczas jednego z najważniejszych obecnie współpracowników, Mateo Gila. Reżyserowanie to było to, co od początku chciałem robić, mimo, że nie do końca zdawałem sobie sprawę, na czym ta czynność polega. W pierwszym roku kariery zrozumiałem jej prawdziwe znaczenie; wtedy razem z Mateo kręciliśmy nasze pierwsze miniatury.
Następny film „Himenopterus” („Heminóptero”) z roku 1992, zdobył nagrodę dla najlepszego filmu krótkometrażowego na festiwalu w Elche (Alicante) i Carabanchel (Madryt). Dwa lata później powstała trzecia etiuda „Księżyc” („Luna”), za którą otrzymał Nagrodę Imienia Luisa Garcia Berlangi za najlepszy scenariusz i nagrodę AICA za najlepszą ścieżkę dźwiękową. Reżyser stał się samowystarczalny, przejął funkcje operatora, scenarzysty, aktora i kompozytora.
Mateo i ja mieliśmy znajomego, Carlosa Montero, który także chciał być reżyserem. Na uczelni wywiesił ogłoszenie, w którym namawiał młodych aktorów z Wyższej Szkoły Sztuki Dramatycznej do udziału w castingu. Na nim stawił się, między innymi, Eduardo Noriega. Na początku wydawał mi się on raczej bezbarwny, ale po prezentacji dialogu Woody’ego Allena, dostrzegłem w nim swoistą indywidualność. Grał dobrze, naturalnie. Niedługo potem, w ’96 roku, powstał scenariusz jego pierwszego pełnometrażowego filmu „Teza” („Tesis”), w którym Eduardo Noriega zagrał główną rolę. Film zachwycił krytyków i zdobył 6 prestiżowych hiszpańskich Nagród Filmowych Goya; między innymi za najlepszy film, scenariusz, debiut reżyserski oraz aktorski. Został także bardzo przychylnie przyjęty na Festiwalu w Berlinie. Amenábar rozpoczął tym filmem swą błyskawiczną karierę, tym bardziej dziwi fakt, że zaczął od gatunku ryzykownego i, według wielu, bardzo trudnego, tzn. od thrillera psychologicznego. Akcja tego krwawego filmu toczy się, między innymi, na tym samym uniwersytecie, na którym Alejandro próbował z niepowodzeniem swoich sił jako student. W „Tesis” pojawia się postać złośliwego profesora Castro, któremu reżyser nadał nazwisko wykładowcy oblewającego go na egzaminach. Główna bohaterka, grana przez Anę Torrent, pisze pracę magisterską (po hiszpańsku: tesis) o przemocy w mediach. Pomaga jej w tym na początku jej profesor-promotor oraz nowo poznany kolega Chema, miłośnik tzw. „mocnych” filmów. Angela prosi promotora o pomoc w znalezieniu w tajnej wideotece uniwersyteckiej wyjątkowo brutalnych, nie emitowanych do tej pory filmów. Dociera w ten sposób do tzw. snuff movies, czyli zakazanych filmów kręconych specjalnie dla amatorów przemocy i morderstw na żywo. Dociekliwość Angeli i jej konsekwentne zgłębianie tematu wystawia ją na niebezpieczeństwo i rozpoczyna łańcuch straszliwych wydarzeń. Historia ta jest opowiedziana w sposób niezwykle ciekawy i stale, od początku do samego końca, utrzymujący widza w ogromnym napięciu i oczekiwaniu, co zdarzy się dalej. Ana Torrent oraz Fele Martinez, wcielający się w postać jej kolegi, stworzyli w tym filmie wspaniałe kreacje aktorskie, czego niestety nie można powiedzieć o grze Eduardo Noriegi, który nie wykorzystał, według publiczności i krytyków, swoich wszystkich możliwości. Zamysłem Alejandro było w „Tesis” potępienie pociągu ludzi do tego, co zakazane, do zła, do bólu i cierpienia innych osób.
Następny z jego filmów „Otwórz oczy” („Abre los ojos”) miał łączyć elementy thrillera psychologicznego i obrazu science-fiction. Podobnie jak „Tesis”, „Otwórz oczy” rzuciło nowe światło na dotychczasowy kształt kinematografii hiszpańskiej. Po sukcesach na Festiwalach w Berlinie, Sundance i Tokio film ten rozsławił nazwisko reżysera na arenie międzynarodowej. Wyobraziłem sobie raz człowieka, który nagle odkrywa, że został zamrożony, a jego życie jest tylko snem. Jose Luis Cuerda i Mateo Gil zapytali mnie, dlaczego. Odpowiedziałem, że porwali go w celu przeprowadzenia eksperymentu naukowego. Coś jednak wydawało mi się w tym pomyśle niezbyt udanego. Stwierdziłem więc, iż facet ten wcześniej zapłacił, żeby mu nic nie mówiono, a cała historia z zamrożeniem miała stanowić ucieczkę od rzeczywistości, bagna, w którym powoli grzązł — wspomina twórca. W głównych rolach męskich obsadził po raz już drugi Eduardo Noriega oraz Fele Martineza i, po raz pierwszy, Penelope Cruz. W filmie sen ciągle przeplata się z rzeczywistością, wprowadzając celowe zamieszanie w odbiorze. Nic nie jest takie, jakie się wydaje. Niedługo potem Tom Cruise, według scenariusza Amenábara wyprodukował remake tego filmu pod tytułem „Vanilla Sky”, w głównych rolach umieszczając siebie i w tej samej roli Penelope Cruz.
Wkrótce Alejandro przedstawił Cruise´owi scenariusz do swego nowego, trzeciego z kolei, filmu pełnometrażowego „Inni” („Los otros” lub „The others”). Film powstał w 2001 roku i zrealizowany został w języku angielskim, a główną rolę otrzymała ówczesna żona Toma Cruisa, Nicole Kidman. Film ten jest odzwierciedleniem inspiracji Amenábara starymi filmami grozy, w których nie pojawia się ani jedna kropla krwi, a mimo to napawa widza lękiem. Amenábar wspomina dalej: Kiedy kręciłem „Otwórz oczy”, z całym jego kalejdoskopem lokacji i mnóstwem retrospekcji, pomyślałem, że warto stworzyć historię zupełnie od niego różną. Chciałem zamknąć grupę postaci w domu i wyrzucić gdzieś klucz, kreując wszelkie napięcie za pomocą jedynie kilku elementów, taki autorski minimalizm. Czułem też, iż to powinien być film grozy w pełnym tego słowa znaczeniu: uwielbiam ten rodzaj filmów i tęsknię za reżyserami, którzy traktowali poważnie budowę klimatu grozy. Akcja rozgrywa się na brytyjskiej wyspie Jersey, w 1945 roku. Pewnego dnia do tajemniczej posiadłości położonej na odludziu, dociera trójka służących — panna Mills, pan Tuttle oraz niema dziewczyna Lydia. Właścicielka domu, Grace (w tej roli Kidman) przyjmuje gości mylnie biorąc je za osoby, które rzekomo zjawiły się w odpowiedzi na zamieszczone w prasie ogłoszenie. Jak się niebawem okazuje, owo ogłoszenie nigdy nie ujrzało światła dziennego. Osamotniona kobieta oprowadza nieznajomych po swej wiktoriańskiej posesji i przedstawia swe dzieci, które cierpią na nietypową przypadłość — śmiertelną alergię na światło (fotofobię) i zmuszone są do życia w kompletnych ciemnościach. Niebawem w tym mrocznym, pozbawionym elektryczności i telefonu domostwie zaczynają się dziać dziwne i niewyjaśnione rzeczy.
Ponownie również ten film Amenábara zyskał duże uznanie współczesnej krytyki i odniósł kasowy sukces. Premiera miała miejsce na Festiwalu w Wenecji i szybko stał się hiszpańską produkcją roku. Film zdobył osiem Nagród Goya i został nominowany jako najlepszy obraz przez Europejską Akademię Filmową.
Ostatnim i jednocześnie najbardziej nagrodzonym filmem reżysera jest „W stronę morza” („Mar adentro”) z roku 2004. Film zdobył Grand Prix na Festiwalu w Wenecji, Złoty Glob, aż czternaście Nagród Goya w najważniejszych kategoriach, między innymi za najlepszy film, reżyserię, aktora pierwszoplanowego, scenariusz i muzykę; oraz nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej, Oskara w kategorii najlepszy film zagraniczny.
Bohaterem filmu opartego na faktach jest pochodzący z Galicji, Ramon Sampedro, były marynarz, od 30 lat sparaliżowany od szyi w dół i przykuty na stałe do łóżka. Zawsze staram się stworzyć taki film, jaki sam chciałbym obejrzeć w kinie. Do zrealizowania „W stronę morza” zainspirowała mnie lektura książki Ramona Sampedro „Listy z piekła” („Las Cartas del Infierno”) z roku 1996, zbiór jego wspomnień i poezji. Autor mówi w niej o pragnieniu śmierci, którą przedkłada nad kalekie życie. Zadawałem pytania tym, którzy byli blisko bohatera i zacząłem odkrywać coraz więcej powodów, dla których, moim zdaniem, warto było nakręcić film. Pogodny, z dużym poczuciem humoru Ramón, kochał życie, jednak walczył o własną śmierć. Sparaliżowany po wypadku, mimo, iż otoczony miłością, latami ubiegał się o zgodę na przerwanie cierpień. Wolał godnie umrzeć niż żyć ograniczony kalectwem. Zagrał go jeden z najlepszych aktorów hiszpańskich, młodego pokolenia, Javier Bardem. W mistrzowski sposób wcielił się zarówno w postać młodego Ramona, jak i w już ponad pięćdziesięcioletniego kalekę. Codziennie znosił dzielnie ponad pięć godzin charakteryzacji, do której zaangażowano angielską wizażystkę Jo Allen, wcześniej pracującą na planie „Gladiatora” i „Godzin”. Bardem, choć ma doskonałe warunki fizyczne, przez większość czasu mógł grać jedynie mimiką i modulacją głosu. Praca z takim aktorem to marzenie każdego reżysera — wspomina Amenábar. Wszyscy z otoczenia Ramona opowiadali mi o jego inteligencji i poczuciu humoru. Często śmiał się z samego siebie, żartował ze swojego kalectwa, ironizował na temat śmierci, notorycznie flirtował z kobietami. Javie Bardem świetnie nadawał się do tej roli. Podobnie jak Ramon jest bardzo błyskotliwy i pełen poczucia humoru. Doskonale wczuł się w graną przez siebie postać. I dalej: Ramón nigdy nie opuszczał swojego pokoju. Obserwował świat tylko przez okno. Dopełnieniem tego obrazu było to, co przeżywał. Chciałem, by film był dla widza podróżą do świata przeżyć wrażliwego, cierpiącego człowieka. Świat Ramona zmienia się pod wpływem dwóch kobiet: Julii, prawniczki prowadzącej jego sprawę oraz sąsiadki Rosy. Obie kobiety fascynuje osobowość Ramona. Rosa jest opiekuńcza, najpierw przychodzi sama do Ramona ze swoimi problemami, potem Ramon otrzymuje od niej pomoc. Z intelektualistką Julią, łączy bohatera wspólna wrażliwość i umiłowanie sztuki. Ważna jest również jego relacja z członkami rodziny: oddaną mu bratową, ojcem, bratankiem, a także z bratem, który nie akceptuje pragnienia śmierci Ramona.
We wszystkich filmach Amenábara tło muzyczne odgrywa znaczącą rolę. W filmie „W stronę morza” główny bohater to człowiek wypełniający swój czas przemyśleniami, czytaniem i muzyką. Ścieżka dźwiękowa jest medium, które pomaga widzowi zrozumieć wewnętrzny świat bohatera. Amenábar skupił się na trzech wątkach muzycznych, które emocjonalnie wiązały postaci (symfoniczna, celtycka i połączenie obydwu). Muzyka ma galicyjskie zabarwienie z racji miejsca akcji. Jakie znaczenie ma w filmie tytułowe morze? Hiszpański tytuł to cytat z jednego z wierszy Ramona. W filmie bohater mówi, że morze dało mu życie, a także je odebrało. Morze to dla niego także sposób ucieczki od kalectwa. Linia horyzontu jest symbolem tego, co nieskończone. Morze to kraina, do której bohater podróżuje w marzeniach, to kraina tęsknoty za tym, co utracone. Javier Bardem powiedział o filmie: To hołd złożony wolności i miłości. Osoba, która prawdziwie kocha, powinna szanować decyzję osoby kochanej. Kochać to znaczy pozwolić odejść, nawet za cenę własnego bólu. Alejandro Amenábar stworzył dzieło o wartościach uniwersalnych, przede wszystkim zaś o miłości do życia. Bardem dodaje o reżyserze: Po prostu ma talent. Jedynie reżyser jego miary mógł zmierzyć się z opowieścią tak trudną do sfilmowania.
© 2005 Magdalena Pietras
Tekst w zbiorze: Referaty wygłoszone na konferencji doskonalenia nauczycieli języków obcych uczących na poziomie kolegium. Bydgoszcz-Tleń, 12-13 maja 2006 r., Bydgoszcz 2006, s. 35-38.
mroczna.art.pl > Film > Sylwetki > Kino Alejandro Amenábara — inne?
© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput