Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№9 czerwiec 2006

„Hiszpania. Wspomnienia z podróży”, czyli Hiszpania u schyłku XIX wieku w oczach Aleksandra Hirschberga1 Natasza Posadzy

Zainteresowanie Półwyspem Iberyjskim wśród Polaków sięga czasów średniowiecza. Do odległej i egzotycznej Hiszpanii udawali się przede wszystkim pielgrzymi odwiedzający grób św. Jakuba w Santiago de Compostela (Galicia) oraz szukający sławy rycerze epoki rekonkwisty. Zainteresowanie tym krajem było znacznie mniejsze niż zainteresowanie Włochami, które pomimo tego, że również są krajem o charakterze południowym, jednak łatwiej od Hiszpanii dostępnym, zrozumiałym i powiązanym z Polską w historii, sztuce i literaturze. Hiszpania, jak pisze Gabriela Makowiecka, ukryta za siedmioma górami i rzekami, była dla nas Polaków odległa, egzotyczna i rzadko odwiedzana2. W wieku XVI-XVIII podróżowali do Hiszpanii polscy dyplomaci zabiegający o zwrot „sum neapolitańskich”, młoda magnateria szukająca ogłady na zagranicznych dworach, zakonnicy reprezentujący swoje prowincje na kapitułach3.

W tym okresie Hiszpania raziła nas rygorami inkwizycji, odstraszała tolerancyjnie usposobionych Polaków „czarną legendą” (leyenda negra)4 o nadużyciach w Ameryce, oburzała okupacją Niderlandów, a podczas inwazji napoleońskiej również tym, że znalazła się po przeciwnej niż Polacy stronie. Zainteresowanie pomiędzy naszymi krajami było obustronne. Dawna Polska, tak egzotyczna dla Hiszpanów, znana jedynie z relacji dominikanów, jezuitów i nielicznych ambasadorów starających się umieścić hiszpańskich infantów na tronie polskim, wzbudzała jednak zainteresowanie poprzez swoje królewskie rody spokrewnione z Habsburgami, przez ogromną rolę, jaką odegrała w walkach z Turkami i reformacją, a także na skutek specyficznej formy ustroju, czyli szlacheckiej demokracji z elekcyjnym królem na czele, niespotykanego gdzie indziej w Europie5. W obu tych krajach, położonych tak daleko od siebie, z rzadka zbliżających się ku sobie w polityce lub handlu, istniał wzajemny, trudny do zdefiniowania, prąd sympatii. Podłożem tego swoistego zrozumienia mogły być, oprócz wspólnej religii, tradycyjne zarówno w Polsce jak i w Hiszpanii cnoty rycerskości i gościnności oraz łatwość nawiązywania kontaktów międzyludzkich czy chociażby wspólna obu narodom donkiszoteria.

Obopólne kontakty polsko-hiszpańskie w historii i kulturze nie były ani ciągłe, ani nie charakteryzowały się jednakową intensywnością. Poszczególne ich fazy miały różne nasilenie, w zależności od polityki międzynarodowej, kontaktów ekonomicznych, prądów umysłowych czy religijnych.

W XIX stuleciu obecność Polaków na Półwyspie Iberyjskim staje się bardziej powszechna. W pełni XIX wieku obudziło się w Polsce większe zainteresowanie Hiszpanią. Stała się ona na nowo odkryciem, bogatym źródłem oryginalnych wrażeń w starej i nazbyt już zbadanej Europie, a także inspiracją dla pisarzy, artystów, uczonych czy zwykłych podróżników odwiedzających ten kraj w tamtym okresie. Wystarczy wymienić chociażby Teodora Tripplina, Karola Dembowskiego, Józefa Tańskiego, Adolfa Pawińskiego, Wincentego Lutosławskiego czy Henryka Sienkiewicza6.

Wiek XIX to również obecność legionistów uczestniczących w epopei napoleońskiej oraz wojnach karlistowskich7. Relacje wszystkich tych ludzi stanowią ciekawe źródło poznania Hiszpanii, a równocześnie świadczą o rosnącym zafascynowaniu historią i kulturą iberyjską.

Hiszpania zdumiewała naszych rodaków rozmiarami swego terytorium, kolorytem, różnorodnością, bogatym folklorem, wspaniałą, niezwykle oryginalną architekturą i sztuką oraz swymi mieszkańcami.

Tak jak już wcześniej wspomniałam, wśród podróżników odwiedzających XIX-wieczną Hiszpanię odnotowujemy wielu turystów i uczonych. W takim charakterze przybył na Półwysep Iberyjski lwowski historyk Aleksander Hirschberg (1847-1907). W czasie swego pobytu za Pirenejami zwiedził on Barcelonę, Montserrat, Saragossę, Madryt, Eskurial i Toledo. Swoje iberyjskie wrażenia i refleksje oraz ciekawe dialogi ze spotkanymi w czasie podróży ludźmi zawarł we „Wspomnieniach z podróży”, które ukazały się drukiem we Lwowie, w 1896 roku.

Relacja Hirschberga ma formę wspomnień. Lwowski historyk podróżował na trasie: Port Bou — Barcelona — Montserrat — Saragossa — Madryt — Eskurial — Toledo. I właściwie tylko te miejsca zostały przez niego szczegółowo opisane. Czy trasa ta została wybrana nieprzypadkowo? To tylko nasze domysły.

Hirschberg rozpoczął zwiedzanie od Katalonii i Barcelony, najnowocześniejszego miasta na Półwyspie Iberyjskim. Montserrat to znany ośrodek kultu religijnego. Saragossa znalazła się na trasie jego podróży najprawdopodobniej ze względów sentymentalnych, upamiętniona czynami oręża polskiego z początków XIX wieku (udział polskich legionistów w kampanii napoleońskiej). Zwiedzanie Madrytu, stolicy Hiszpanii, jest w pełni zrozumiałe. Eskurial i Toledo zainteresowały Hirschberga z całą pewnością swymi walorami historycznymi i architektonicznymi.

W relacji lwowskiego historyka możemy wyróżnić sześć części (rozdziałów) odpowiadających poszczególnym etapom jego podróży. W rozdziale I, zatytułowanym „Barcelona”, czytelnik zapoznać się może z pierwszymi wrażeniami Hirschberga po przekroczeniu granicy w Portbou, opisem katalońskich krajobrazów, zabytków historycznych, Ramblas oraz z wnikliwym opisem mieszkańców tego regionu Hiszpanii. Rozdział II, „Montserrat”, to kolejny etap podróży, a mianowicie klasztor Montserrat8, legenda z nim związana, opis zabudowań klasztornych czy wycieczka do pustelni św. Hieronima. W rozdziale III, zatytułowanym „Saragossa”, oprócz opisu stolicy aragońskiej i jej zabytków odnajdziemy odniesienia do udziału polskich legionistów walczących w Hiszpanii u boku Napoleona. Rozdział IV, „Madryt”, poświęcony jest hiszpańskiej stolicy. Oprócz analizy charakterologicznej prawdziwego hidalgo, czyli szlachcica hiszpańskiego, odnajdziemy tu ogólną, dość krytyczną charakterystykę miasta oraz zaskakująco szczegółowy opis Museo del Prado i zachwyt autora nad jednym z najwybitniejszych malarzy hiszpańskich, jakim był Diego Rodríguez de Silva y Velázquez. Pod koniec rozdziału Hirschberg wspomina również o corridzie. Rozdział V, „Eskurial”9, to wycieczka autora po tej ogromnej budowli powstałej za panowania Filipa II. Rozdział VI, „Toledo”, jest relacją z ostatniego etapu podróży po Hiszpanii, której opis kończy się właśnie na tym mieście.

Relacja Hirschberga to barwna opowieść o spotkaniu się tego lwowskiego historyka z iberyjską różnorodnością, to wspomnienia, nie pozbawione refleksji, oraz dynamiczne opisy przeplatające się często z ożywiającymi narrację dialogami. Nie jest to jednak studium społecznej, politycznej czy kulturowej rzeczywistości Hiszpanii.

Hiszpania drugiej połowy XIX, a właściwie ostatniego 25-lecia tego wieku to okres burbońskiej Restauracji, regencji królowej — wdowy Marii Krystyny (z domu habsburskiej) po śmierci Alfonsa XII, fenomenu „kacykostwa” (el caciquismo)10, okres tworzenia się nowoczesnych partii politycznych, nasilenia separatyzmów regionalnych (Katalończycy, Baskowie). To również czasy spokojniejszej postawy tego kraju w polityce zagranicznej, polegającej na nieangażowaniu się w konflikty europejskie i światowe. W rzeczywistości kraj ten odgrywał wtedy marginalną i pasywną rolę na arenie europejskiej. Dwoma priorytetami hiszpańskiej polityki zagranicznej była ochrona pozostałości kolonialnego imperium (Kuba, Puerto Rico i Filipiny) oraz interesów w Afryce Północnej, zwłaszcza w Maroku11.

Tak jak wspomniałam wcześniej, Hirschberg odwiedził Hiszpanię pod koniec XIX wieku i jego relacja z podróży powstała przed wielkim historycznym wstrząsem, obnażającym słabość tego państwa, czyli pamiętnym rokiem 1898, w którym to Hiszpania utraciła swe ostatnie kolonialne posiadłości.

Analizując wspomnienia Hirschberga, nie ujdzie naszej uwadze fakt, że autor opisuje ukształtowanie terenu, rzeki, góry oraz warunki klimatyczne panujące na terenie Półwyspu Iberyjskiego. Już na samym początku relacji możemy przeczytać:

Oswoiwszy się z tą dziwną atmosferą i z widokiem moich sąsiadek, zacząłem przypatrywać się okolicy, przez którą przejeżdżaliśmy. Linia kolei żelaznej, idąca z Port Bou do Barcelony, ciągnie się naprzód nad morzem, przerzynając wąski pas falistego wybrzeża, które od reszty kraju oddzielają wzgórza dość wysokie i skaliste. Później zwraca się nieco w prawo i przebiega żyzne doliny Llobregatu i innych rzek pomniejszych, wpadających do Morza Śródziemnego. Jest to najpiękniejsza część Katalonii; dziwnie też uroczo przedstawiała się w świetle wschodzącego słońca. Wybornie uprawne ogrody, winnice i gaje oliwne szybko przesuwały się przed naszymi oczyma. Niekiedy mignęły ruiny jakiegoś zamku starożytnego lub schludne i malownicze wioski i miasteczka, po czym znowu przejeżdżaliśmy przez doliny, będące szeregiem ogrodów rozkosznych. Dopiero w pobliżu samej Barcelony zmienia się fizjonomia okolicy; od San Andres de Palomar coraz więcej spotykaliśmy fabryk, zapowiadających, że zbliżamy się do jednego z wielkich ognisk przemysłowych, a największego miasta fabrycznego na Półwyspie Pirenejskim.12

W jego relacji znajdziemy barwne opisy miast, np. Barcelony, która ma dla Hirschberga wszystkie cechy wielkiej stolicy europejskiej.

Główną arterią ruchu miejskiego jest tzw. Rambla. Jest to szeroki i przeszło kilometr długi bulwar, wysadzany platanami, który od portu ciągnie się aż do Plaza de Catalunia. Z obydwu stron otaczają go wysokie domy, w których mieszczą się wspaniałe magazyny, hotele i kawiarnie. (…) Najciekawszą jej częścią jest tzw. Rambla de Flores, w której ogrodnicy wystawiają na sprzedaż tysiące kwiatów przepysznych — obok krzewów egzotycznych prześliczne bukiety z najpiękniejszych okazów flory południowej. Woń ich upajająca jakby aureolą poezji otacza tę targowicę. (…)

Niemniej wspaniale przedstawia się część miasta położona nas morzem. Od portu dzielą ją rozległe i starannie utrzymane skwery, wśród których palmy olbrzymie i drzewa pomarańczowe długie i cieniste tworzą aleje (…).13

Na uwagę zasługują również opisy innych miejscowości, takich jak chociażby Saragossa czy zachwyt nad arabską architekturą Toledo.

Kiedy dojeżdżaliśmy do starej stolicy emirów arabskich, zachwycił nas widok istotnie czarujący. Po kilkugodzinnej podróży po piaszczystej zupełnie spalonej wyżynie kastylijskiej, spostrzegliśmy na wysokiej skale, prawie zewsząd oblanej Tagiem, jakby średniowieczną nader warowną twierdzę. Dookoła otaczają ją dość grube mury, zaopatrzone w strzelnice, a ponad nią groźnie rysuje się potężny alkazar, jako też szereg prześlicznych wież w stylu mauretańskim.

Gdy wjechaliśmy do miasta, uderzyła nas jego niezwykła fizjonomia. Jest wielki labirynt nader wąskich i małych uliczek, z obu stron zabudowanych wysokimi domami.(…). Drugą z cech znamiennych tego miasta jest jego charakter wschodni. Nadają mu go nie tylko wspaniałe zabytki architektury arabskiej, ale nadto tak wygląd zewnętrzny, jak urządzenie jego domów. Wiele z nich nader żywo przypominało mi budowle, które widywałem w Stambule czy Adrianopolu (…).14

Jednak nasz autor nie zawsze jest pełen zachwytu. Jest zauroczony Katalonią, podziwia jej krajobrazy, rozwój gospodarczy, inteligencję i urodę jej mieszkańców. Z drugiej strony jest bardzo krytyczny, jeśli nie złośliwy, w stosunku do mieszkańców Kastylii. Jego opis hiszpańskiej stolicy, Madrytu, zawiera wiele krytycznych uwag na temat tego miasta.

Czytamy na przykład:

Ten zachwyt Kastylczyków dla Madrytu jest nader wymownym dowodem ich złego smaku, braku wykształcenia i partykularyzmu, stolica ich bowiem, tak z powodu położenia swojego, jak przeszłości, wcale nie posiada warunków wyróżniających ją korzystnie, nawet pomiędzy miastami hiszpańskimi.

W ogóle Wyżyna kastylijska, wśród której leży Madryt, nader przykre sprawia wrażenie (…)

(…) Nawet najbliższe okolice Madrytu niewiele różnią się pod tym względem. Toteż stolica hiszpańska należy do najbardziej niezdrowych miast w Europie, a dłuższy pobyt w niej, sprowadzając cały szereg chorób jej właściwych, staje się nader niebezpieczny, zwłaszcza dla osób wątłego zdrowia.

(…) Higieniczne warunki stolicy hiszpańskiej wcale więc nie usprawiedliwiają wysokiego wyobrażenia, jakie mają o niej Kastylczycy. Nie o wiele korzystniej przedstawiają się zabytki historyczne tego miasta. Hiszpanie twierdzą wprawdzie, że Madryt istniał już w czasach króla babilońskiego Nabuchodonozora, a w okresie kolonizacji greckiej na Półwyspie Iberyjskim był miastem potężnym i kwitnącym. Są to jednak śmieszne przechwałki, nie poparte żadnym poważniejszym świadectwem historycznym.15

Na podstawie opisów Hirschberga możemy stwierdzić, że nasz historyk widzi dwie Hiszpanie: otwartą, inteligentną, pracowitą, przedsiębiorczą Katalonię oraz zarozumiałą, leniwą, pyszną i zbiurokratyzowaną Hiszpanię płaskowyżu (Kastylia).

Te różnice odzwierciedlają się wyraźnie również w opisie ludzi. Już na początku relacji mamy pierwszy opis mieszkańców, a właściwie mieszkanek Półwyspu.

Towarzystwo składało się przeważnie z przedstawicielek płci pięknej. Seniory i seniority, o cerze smagłej i śmiałym, niekiedy nawet wyzywającym spojrzeniu, z powodu letniej pory przebrane w suknie lekkie, prawie przejrzyste, zajmowały większą część kanapek. Niektóre z nich leżały drzemiąc, oparłszy głowę o poręcze kozetek, inne paliły papierosy.

Chociaż wszystkie niewątpliwie należały do warstw wyższych, kilka z nich bardzo wyraźnie zdradzało wybitny typ kastylijski. Oprócz rysów charakterystycznych, znamionowała je pewna swoboda w zachowaniu się, która jeżeli nie raziła, to przynajmniej uderzała każdego, przywykłego do europejskich form towarzyskich.

(…) Wkrótce spostrzegłem, że wszystkie nie tylko były mocno sperfumowane, ale nadto, że każda z nich miała u paska trzy lub cztery flakony, z których niekiedy skrapiała suknię swą lub chustkę do nosa. Później zauważałem, że zwyczaj ten powszechnym jest u kobiet hiszpańskich z warstw średnich i wyższych, tak dalece, że jeżeli następnie, gdy bawiłem w Biarritz albo w Bajonnie, zaleciał mię kiedy mocny zapach lichej perfumy, zawsze przekonywałem się, że w moim dalszym lub bliższym sąsiedztwie znajdowała się jakaś Hiszpanka!16

Hirschberg zwraca uwagę na odmienność cech fizycznych i psychologicznych Kastylijczyków i Katalończyków. Katalończycy, podobnie jak ich praojcowie, są zaradni, inteligentni, pracowici, obrotni, przedsiębiorczy, mają szerokie horyzonty i są otwarci na świat. Natomiast Kastylijczyków cechuje mentalność hidalgo z epoki Cervantesa, są dumni, butni i z pogardą oraz typową dla nich wyższością traktują swe otoczenie. Porównania te zdecydowanie wypadają na korzyść Katalończyków. Zachwyt nad tym regionem przeciwstawiony jest pewnej niechęci, a nawet złośliwej ironii w stosunku do mieszkańców Kastylii. W ocenach tych pobrzmiewają dwa elementy: element rzeczywistej obserwacji, ale również pewne stereotypy, w których czai się echo „czarnej legendy”.

Jak wiadomo, ludność nadbrzeżną Katalonii stanowią potomkowie dawnych Fenicjan i Greków, którzy już w czasach odległej starożytności zakładali tu liczne osady. (…) Dzięki też tej kolonizacji Katalończycy przedstawiają nierównie lepiej zachowany typ grecki niż dzisiejsi mieszkańcy Hellady albo też nadbrzeżnych okolic Tracji i Azji Mniejszej. Osobliwie kobiety odznaczają się czystością rysów greckich i wielce różnią się od niewiast kastylijskich. Kastylianki są przeważnie niskiego lub średniego wzrostu, krępe i barczyste, o kształtach głowy bardziej okrągłych niż owalnych. Cerę mają smagłą, a włos kruczy i gruby. Przeciwnie Katalonki są wysmukłe i bardzo zgrabnie zbudowane; włos ich jest wprawdzie także czarny, ale nader delikatny i bujny. Jeszcze więcej uroku nadaje im nader harmonijny owal twarzy i rysy prawdziwie greckie, jako też dziwna białość cery, którą tak rzadko spotykamy na południu. (…) Śmiało też mogę powiedzieć, że nigdzie nie widziałem tak wiele kobiet pięknych, o inteligentnym i szlachetnym wyrazie twarzy, jak na ulicach Barcelony.17

Tak jak już wspomniałam wcześniej, Hirschberga interesują ludzie, typy pewnych postaci. W sposób bardzo plastyczny przedstawia mieszkańców Katalonii, zwłaszcza kobiety, próżnego kastylijskiego hidalgo, francuskiego emigranta czy też „cicerona” z Toledo.

Pomimo tego, że turystyczne relacje lwowskiego historyka nie noszą znamion studium historyczno-społecznego, autor zwraca uwagę w swych wspomnieniach na niektóre problemy XIX-wiecznej Hiszpanii. Myślę tu przede wszystkim o antagonizmie kastylijsko-katalońskim, rodzących się tendencjach separatystycznych, których przyczynę upatruje w odrębności narodowej, kulturowej, nierównomiernym rozwoju gospodarczym obydwu regionów oraz centralistycznej polityce rządu w Madrycie.

Hirschberg jest zainteresowany rozwojem gospodarczym Hiszpanii, zwłaszcza Katalonii. Brak jest natomiast w jego wspomnieniach odniesień do współczesnych wydarzeń z życia politycznego. Krytykuje jedynie hiszpańską biurokrację przy okazji swej wizyty w pałacu królewskim w Madrycie, aby uzyskać pozwolenie na zwiedzenie Eskurialu.

W relacji Hirschberga obecny jest wątek historyczny, ale ma on raczej zabarwienie lokalne niż uniwersalne. Ponadto jako wytrawny historyk nie raczy nas bajecznymi legendami czy zmyślonymi podaniami, chociaż tego typu elementy przytacza on w swej relacji, jednak znajdują one swe odzwierciedlenie w źródłach historycznych (np. legenda o początkach klasztoru Montserrat).

Odnajdziemy również u Hirschberga polonika, jak na przykład wspomnienie o księdzu Feliksie Różańskim, który w latach 1875-1884 był pracownikiem oraz dyrektorem Królewskiej Biblioteki w Eskurialu18, czy też wzmianki o 1. pułku Legii Nadwiślańskiej albo o pułkowniku Józefie Chłopickim dowodzącym kolumną polskiej piechoty podczas pierwszego uderzenia na Saragossę w czerwcu 1808 roku19.

Wiele miejsca poświęca zabytkom sztuki, zwłaszcza architekturze i malarstwu. Jest zafascynowany twórczością Velázqueza, którego dzieła wnikliwie studiuje, oraz innymi malarzami hiszpańskiego baroku, jak Ribera, Zurbarán czy Murillo. Opisując na przykład jedno z arcydzieł nadwornego malarza Filipa IV, jakim był Velázquez, „Las Lanzas” („Włócznie”)20, Hirschberg pisze:

A wszystko wybornie tu pojęte i wykonane. Jaka łatwość i artyzm w ugrupowaniu, ile naturalności i prostoty, niekiedy nawet wdzięku w postaciach tych żołnierzy, tak na pierwszym, jak na dalszych planach! Nigdzie nie ma przeładowania akcesoriów, we wszystkim prawda i miara szlachetna. Wszędzie widać powietrze, jako też artystyczny rozkład świateł i cieni. Szczegóły na dalszych planach nie przedstawione zbyt wyraźnie, lecz stosownie do warunków perspektywy powietrznej. A jaka harmonia barw i umiejętność w zestawianiu kolorów! Toteż utwór ten od razu nas olśniewa, a im dłużej mu się przypatrujemy, tym bardziej wzrasta nasz zachwyt, tym więcej podziwiamy jego twórcę.

Tak jak i inni podróżnicy nasz autor nie pozostaje obojętny wobec fenomenu corridy21. Jednak w swych opisach skupia się przede wszystkim na emocjonalnych reakcjach publiczności i jej zaangażowaniu w tę mistyczną walkę życia i śmierci. Hirschberg tak pisze:

Pisząc o Hiszpanii, a zwłaszcza o Madrycie, niepodobna nie wspomnieć o walkach byków. Nie obawiajcie się jednak, łaskawe czytelniczki, nie będę opisywać ani niebezpieczeństw, na jakie narażają się torreadorowi, ani koni wlokących po arenie wyprute wnętrzności, ani nawet byków ginących z melancholijnym wyrazem oczu. Wspomnę tylko o jednym epizodzie, który przede wszystkim charakteryzuje publiczność hiszpańską (…).

I dalej naszym oczom ukazuje się spontaniczna reakcja uczestników tego spektaklu:

(…) Ze wszystkich stron wznoszą się gromkie okrzyki, świst i śmiechy szydercze. Najnamiętniej zachowują się kobiety. Rozprawiają z wzrokiem płonącym i z ożywieniem nie dającym się opisać, ręce ich i wachlarze w ruchu nieustannym, a w chwili największego oburzenia rzucają na arenę skórki z pomarańcz i cygareta niedopalone.

Kiedy toreador zabija byka zręcznym uderzeniem szpady, publiczność wydaje okrzyki radości nieopisanej, panie otwierają ramiona, jakby chciały uścisnąć szczęśliwego pogromcę, mężczyźni rzucają na arenę cygara, kapelusze, a wszyscy okrzykami bez końca sławią tryumf zwycięzcy. Zdaniem Hirschberga corrida stanowi kwintesencję hiszpańskości. Czyż może być coś bardziej charakteryzującego ludność hiszpańską?…22

Ujęte w turystycznej konwencji wspomnienia Aleksandra Hirschberga nie obfitują w bogatą wiedzę faktograficzną, ani nie są zbyt wnikliwe w swej ocenie, jednak z całą pewnością stanowią kolejne, ciekawe źródło wiedzy, swoistą impresję podróżnika zaciekawionego iberyjską egzotyką, który miał nadzieję jeszcze tu kiedyś powrócić.

W kilka dni później opuściłem Hiszpanię; odjeżdżałem z silnym postanowieniem, żeby kiedyś znowu zawitać do tego kraju dziwnych kontrastów, a zwłaszcza do tych stron jego, których dotąd prawie nie dotknęła jeszcze cywilizacja nowoczesna.23

Dzięki tego typu literaturze kształtujemy naszą wyobraźnię i poszerzamy horyzonty. Dziewiętnastowieczna literatura podróżnicza umożliwia współczesnemu czytelnikowi poznanie innych krajów, ludzi, kultur i cywilizacji. Jej walory poznawcze często łączą się z literackimi. Dla historyków stanowi ona cenny materiał źródłowy. Ponadto dzięki tego rodzaju twórczości literackiej mamy okazję poznać mentalność ich autorów, epokę, w której żyli, oraz specyfikę opisywanych przez nich miejsc i zdarzeń.

© 2006 Natasza Posadzy

1 Aleksander Hirschberg (1847-1907), bibliotekarz, historyk, profesor tytularny Uniwersytetu Lwowskiego, działacz polityczno — oświatowy. Urodzony we Lwowie 15 XII, w rodzinie pochodzenia niemieckiego. Tutaj ukończył gimnazjum (1865) i uniwersytet (doktorat z filozofii w 1871 r.). W czasie studiów należał do założycieli, a następnie czynnych członków Czytelni Akademickiej (1862-1876), był też opiekunem powstałego w roku 1878 Akademickiego Koła Historyków Studentów Uniwersytetu Lwowskiego. Do r. 1875 uczył w Wyższej Szkole Realnej, 15 X 1875 r. został sekretarzem naukowym Zakładu im. Ossolińskich, a 1 XII 1876 kustoszem Biblioteki Ossolińskich i był nim do końca życia; równocześnie w okresie 1874-7, jako kontraktowy kustosz, porządkował archiwa miejskie Lwowa. W r. 1875 habilitował się na Uniwersytecie Lwowskim z historii polskiej i od 1875/6 rozpoczął wykłady, uwzględniając w nich dzieje Polski XV-XVIII w. Były to pierwsze wykłady tego przedmiotu na Uniwersytecie Lwowskim, aż do momentu kreowania katedry historii polskiej i nominacji Tadeusza Wojciechowskiego profesorem (1883); Hirschberg mimo starań katedry tej nie otrzymał; dopiero 20 I 1903 r. został profesorem nadzwycz. tytularnym. W tym samym roku został członkiem korespondentem Akademii Umiejętności. W l. 1890-3 redagował konserwatywno-ludowe czasopismo „Chata” wraz z dodatkiem „Nowiny”. Współpracował z Konfederacją Narodu Polskiego, tajną organizacją niepodległościową oraz prawdopodobnie z Rządem Narodowym (1876-1877). Zmarł 27 VII 1907 r. i został pochowany na cmentarzu Łyczakowskim. Był autorem szeregu prac historycznych, opartych na rozległej kwerendzie źródłowej w zbiorach krajowych i zagranicznych (przedsięwziętej w l. 1875-1902: Włochy, Niemcy, Turcja, Rosja, Grecja, Hiszpania i Szwecja). Wrażenia z podróży do trzech ostatnich krajów ujął w formie wspomnień (opubl. 1895, 1896). Na podstawie: Polski słownik biograficzny, t. IX, ss. 527-528 (autor Karol Lewicki).

2 G. Makowiecka, Po drogach polsko-hiszpańskich, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984, s. 6.

3 J. Charkiewicz, Dyjariusz podróży hiszpańskiej z Wilna do miasta Walencyi na kapitułę generalną zakonu mniejszych braci św. Franciszka, to jest bernardynów, odprawionej w roku 1768, opracował i wstępem opatrzył Bogdan Rok, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1998.

4 P. Sawicki, „Czasy dekadencji: między «czarną legendą» a mitem iberyjskiego orientalizmu”, Estudios Hispánicos: Polacy a Hiszpanie. Ludzie, podróże, opinie, tom III, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1995, ss. 19-27; N. Posadzy, „España y los españoles en los manuales polacos de Geografía e Historia del siglo XVIII”, Estudios Hispánicos: España en Europa. Historia, contactos, viajes, tom XI, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2003, ss. 13-35.

5 G. Makowiecka, dz. cyt., s. 6.

6 P. Sawicki, Hiszpania malowniczo-historyczna, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1996. Jest to starannie wydana i bogato ilustrowana antologia polskich relacji z podróży po Hiszpanii z lat 1838-1930.

7 Patrz: pamiętniki i wspomnienia uczestników walk m.in. T. Łubieński, Krótki opis bitwy pod Somo-Sierrą, 1821; K. Wojciechowski, Pamiętniki moje w Hiszpanii, Warszawa 1845; J. Chłopicki, Pamiętniki, Wilno 1849; A. Niegolewski, Somo-Sierra, Poznań 1854; J. Mroziński, Oblężenie i obrona Saragosy w latach 1808 i 1809 ze względem szczególnym na czynności korpusu polskiego, Kraków 1858; J. Załuski, Wspomnienia o pułku lekkokonnym gwardii, Kraków 1865; S. Broekere, Pamiętniki z wojny hiszpańskiej (1808-1814), Warszawa 1877; H. Brandt, Wspomnienia z wojen w Hiszpanii i Rosji w roku 1808-1812, Warszawa 1878; Z. Sulim, Polacy w Hiszpanii (1808-1812), Warszawa 1888.

8 Nazwa Montserrat pochodzi od łac. mons serratus, tzn. przecięta góra. Montserrat to ośrodek kultu maryjnego. Matka Boska z Montserrat (La Moreneta) to romańska figurka z drewna przedstawiająca Marię z Dzieciątkiem Jezus. W roku 1881 została ogłoszona patronką Katalonii.

9 Escorial — monumentalny, późnorenesansowy zespół architektoniczny (2 poł. XVI w.) obejmujący pałac królewski (wzniesiony przez króla Filipa II), bibliotekę, kościół i klasztor Augustianów. Budowa trwała 21 lat, od 23 IV 1563 do 13 IX 1584 r. Autorem planów był architekt Juan Bautista de Toledo. Od 1575 r. pracami kierował Juan de Herrera. Tu również mieści się panteon królów hiszpańskich czyli Panteon Królewski.

10 Kacyk — urzędnik, zwłaszcza prowincjonalny, sprawujący władzę w sposób samowolny, arbitralny, często wykorzystujący swoje stanowisko dla celów osobistych. Kacykostwo — nadużywanie władzy przez kacyka, przez urzędnika zachowującego się jak kacyk. Słownik języka polskiego, t. I, PAN, Warszawa 1978, s. 852. Patrz też: T. Miłkowski, Paweł Machcewicz, Historia Hiszpanii, Ossolineum, Wrocław 1998, ss. 297-304.

11 Patrz: T. Miłkowski, P. Machcewicz, dz. cyt.; Manuel Tuñón de Lara, Julio Valdeón Baruque, Antonio Domínguez Ortiz, Historia Hiszpanii, Universitas, Kraków 1997.

12 Wszystkie cytaty pochodzą z: Aleksander Hirschberg, Hiszpania. Wspomnienia z podróży, wstęp i oprac. Cezary Taracha, Mado, Toruń, 2003, ss. 26-27.

13 Tamże, s. 30.

14 Tamże, ss. 91-92.

15 Tamże, ss. 65-66.

16 Tamże, s. 26.

17 Tamże, ss. 32-33.

18 G. Makowiecka, dz. cyt., ss. 290-297.

19 R. Bielecki, Somosierra 1808, Warszawa 1989, ss. 64-65 i 68-73.

20 Obraz znany również pod innym tytułem, a mianowicie „La rendición de Breda” („Poddanie się Bredy”).

21 Patrz: H. Sienkiewicz, Walka byków. Wspomnienia z Hiszpanii, [w:] Dzieła, t. XLIV, Listy z podróży i wycieczek, Warszawa 1950, ss. 213-235.

22 A. Hirschberg, dz. cyt., ss. 79-80.

23 Tamże, s. 97.

mroczna.art.pl > Literatura > Eseje > „Hiszpania. Wspomnienia z podróży”

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput