Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№27 marzec 2008

Idealny labirynt nie ma wejścia („Gronostaj ubrany w króla. Aforyzmy i mała proza” Andrzeja Coryella) Jarosław Bytner

Sentencję G. Lauba — Zbiór aforyzmów: najtańsza wyprzedaż myśli1, dziś, w polskich realiach należałoby przekontekstualizować, umieszczając w nowych rejestrach semantycznych. Przypuszczam, iż w czasach hipermarketów i dyktatu promocji, ironię Lauba wielu odebrałoby dosłownie, szukając, w dobrej cenie, między regałami z AGD a nabiałem, tomików z aforyzmami. Rzecz jednak w tym, że i na księgarskich półkach i ze świecą próżno takich wydawnictw wypatrywać. Owszem, obok posągowych „Myśli nieuczesanych”, eksponuje się zazwyczaj zbiory the best of w kategoriach typu: Najprawdziwsza / najukochańsza / jedyna — miłość, teściowa, żona, kochanka, druga żona, klasa, księgowa, nasza klasa, przyjaciółka i dalej — według zapotrzebowania. Odnieść jednak można wrażenie, że stanowią one, co najwyżej, przyciężkawą deskę ratunku dla spóźnionych na urodziny do teściowej lub — wedle wyboru z listy adresatek.

Przyczyny takiego stanu rzeczy wiązać należy, jak się wydaje, z tradycją i kondycją polskiej aforystyki. Poza wspomnianym zbiorem Stanisława Jerzego Leca, trudno wskazać inne bezsporne, kanoniczne i — przede wszystkim — istniejące w świadomości czytającego Polaka, osiągnięcia gatunku: lista znanych aforystów jest więc zazwyczaj jednoosobowa. Zainteresowanym gatunkiem poznawcze oraz estetyczne spektrum znacząco poszerzają nieocenione prace Kazimierza Orzechowskiego2, teoretyka, antologisty i propagatora polskiego aforyzmu. Współczesny kryzys tej refleksyjnej formy wypowiedzi, w szczególności objawiający się właśnie jako brak autorskich zbiorów aforyzmów w wydawniczej, ergo księgarskiej ofercie, wymaga interdyscyplinarnej dysertacji z historii i socjologii literatury oraz ponowoczesnej kondycji twórcy i czytelnika.

„Gronostajowi ubranemu w króla” Andrzeja Coryella3, ten półmrok hibernacji i zapomnienia otulający polską aforystykę, znacząco udaje się rozproszyć. Trafia bowiem do nas zbiór aforyzmów kompletny tematycznie. Kompletny w tym sensie, że bez zbędnej totalitarnej skończoności, konfrontuje czytelnika z pakietem elementarnych wątpliwości i doświadczeń, tak egzystencjalnych, jak i metafizycznych, epistemologicznych oraz ontologicznych. Skomplikowaną, zapętloną strukturę rzeczywistości, ludzkich emocji, dążeń i słabości, Coryell ujmuje w 201 kategoriach tematycznych, przy czym poszczególnym problemom została przypisana znacznie różniąca się ilościowa reprezentacja: od kilkudziesięciu aforyzmów poświęconym kwestiom zasadniczym i absolutnym („Bóg, Bogowie” czy „Życie”), po skromne, jednostkowe przedstawienie innych („Szpiegostwo”, „Ekstaza”, „Kamuflaż”, „Światopogląd”), poszczególnym tematom autor jednak zwyczajowo, normatywnie, przypisuje zazwyczaj po kilka sentencji.

Pisze Andrzej Coryell, iż: Idealny labirynt nie ma wejścia. Można, transponując ten aforyzm, używając antytezy, zapytać: czy ma wyjście? Labiryntowa struktura świata stanowi wyjątkowo adekwatny i nośny analogon problematyki, z jaką zmaga się aforysta. Ten próbuje bowiem uchwycić nieskończoną różnorodność świata i złożonej ludzkiej oraz pozaludzkiej rzeczywistości, mając pełną świadomość daremności takich prób.4 Która wszak z dróg w labiryncie prowadzi do wyjścia; do jakiego wyjścia? I czy za każdym z załomów nie powieszono lustra odbijającego à rebours nasze iluzje? A może, jak pisze autor „Gronostaja”, na co dzień: Prawdziwy labirynt to linia prosta.

Coryell z tą skomplikowaną, oporną, wielowymiarową rzeczywistością oraz wpisanymi w nią kolejami, namiętnościami i zwątpieniami ludzkiego życia, postępuje stosując różne strategie gatunkowe, stylistyczne i retoryczne. Gatunkowe, może należy się wytłumaczenie, bo „Gronostaj” to także, eksponowana zresztą w podtytule książki, mała proza, przeważnie w formie przypowieści, niekiedy surrealistyczna, oniryczna („Rysunek domu”, „Króliki sztukmistrza”), przeważnie stonowana, zamyślona, granicznie melancholijna, jak w „Życiu”:

— Ojcze, co to jest życie? — zapytał potężnego cesarza Chin pięcioletni królewicz.

— W naszym dobrym mieście, Pekinie — odpowiedział cesarz — w parku Beihai, pełen wdzięku most Wiecznego Spokoju wiedzie na maleńką wyspę na jeziorze. Pośrodku, otoczona balsamicznymi drzewami, wznosi się wieżą Biała Dagoba, a u jej wrót, w upale dnia, ujrzysz czcigodnego starca. Pochylony ku wypolerowanym wiekiem kamiennym płytom, nabrzmiałą wodą gąbką, osadzoną na krótkim bambusie, kaligrafuje radość i smutek. Po chwili, wodą zrodzone litery nikną.

Małych form prozatorskich tu jednak niewiele, bo choć Gronostajowi ubranemu w króla nie uchodzi nosić nic innego, to wszak w aforyzmach też się dobrze prezentuje. Praktyka poetyki stosowana do opisu retorycznych chwytów i sposobów multiplikowania sensów, odnoszona do zbioru aforyzmów, wydaje się mieć mniejszą siłę rażenia, niż zestawienie choćby paru sentencji (w nawiasach kategorie tematyczne):

Ludożerca, który liznął greki, z dumą przedstawia się jako antropofag.

Nie każdy inteligentny smaczny, dowodził mędrzec-kanibal, nie każdy smaczny inteligentny. „Ludożercy”

Nie można dwa razy utonąć w tej samej rzece — żartują wspominający Heraklita topielcy.

Nawet elokwentny topielec nabiera wody w usta. „Tonąc”

Świecili przykładem, płonąc na stosie. „Inkwizytor, Stos, Ogień”

Pragnął być sprawiedliwym z Sodomy, ale mieszkał w Gomorze. „Sprawiedliwość, Niesprawiedliwość”

Szukam ofiarnego kozła, by go ostrzec. „Kozioł ofiarny”

Zlikwiduj honor, zlikwidujesz plamy. „My”

Autorskie zbiory aforyzmów (jeśli już je znajdziemy) nie poddają się ani łatwej, ani, zwłaszcza, jednoznacznej ocenie krytycznej. Wśród kilkuset maksym część może się recenzentowi podobać, a część nie; do tego skala estetycznej czy intelektualnej satysfakcji, jak też procentowy udział sentencji udanych do nietrafionych, w opinii krytyka, przyjmować może wariantywnie nieskończoną postać. Estetyczna ocena jest też warunkowana określonymi preferencjami czytającego: ktoś wszak ma zamiłowanie do poetyki absurdu, surrealizmu, czarnego humoru bądź jaskrawego paradoksu, inny zaś do refleksji stonowanej, intelektualnej, filozoficznej. Inne też mogą być oczekiwania, co do tematyki czy etycznych werdyktów proponowanych przez autora. Wszystko to oczywiste, ale odbite w kilkuset jednowersowych sentencjach, mieni się tysiącami kolorów, wykraczającymi poza paletę konwencjonalnych barw.

I taki jest też „Gronostaj ubrany w króla” Andrzeja Coryella. Wielotematyczny, połyskujący ironią i humorem, a niekiedy pełen powagi, zadumy, sceptycyzmu. Sceptycyzm wyróżnia przecież aforystę, człowieka mądrego gorzką wiedzą o niepoznawalności świata i niezmienności ludzkich ułomności. Co nowego „Gronostaj” do tej wiedzy wnosi, prawdziwie przekonać może tylko osobiste z nim spotkanie i nauki z tych aforyzmów zapamiętane, choć: Czasem wyciągnąwszy morał, dobrze schować go z powrotem.

© 2008 Jarosław Bytner

1 W zbiorze: Żądło i miód mądrości. Antologia aforyzmu polskiego, wybrał i posłowie napisał K.Orzechowski, Wrocław 1990, s. 6.

2 Zob. np. O aforyzmie nieaforystycznie, [posłowie do:] Żądło i miód…, dz. cyt. W publikacji także obszerna nota bibliograficzna.

3 A. Coryell, Gronostaj ubrany w króla. Aforyzmy i mała proza, Wydawnictwo Jeden Świat. Warszawa 2007.

4 O pesymizmie i sceptycyzmie aforystów wynikających z niemożności całościowego i ostatecznego poznania świata zob. K.Orzechowski, Kisiel jako aforysta, [w:] S.Kisielewski, Rzeczy najmniejsze, do druku przygotował i wstępem poprzedził K. Orzechowski, Kraków 1988, s. 8.

mroczna.art.pl > Literatura > Recenzje > Idealny labirynt nie ma wejścia

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput