Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№7 kwiecień 2006

Jak patchwork („Darkroom” Rujany Jeger) Jarosław Bytner

„Darkroom”, debiutancka powieść chorwackiej pisarki Rujany Jeger1 utwierdza, w bardzo skądinąd budującej wierze, że dziś pisać książki może każdy. W zasadzie przeciwko procesom wszelakich demokratyzacji, zwłaszcza upowszechniania piśmiennictwa, nie mam nic przeciwko, to jednak ich efekty niekiedy trudno zaliczyć do szczególnie udanych. A „Darkroom”, zupełnie nieoczekiwanie, do tej właśnie kategorii dzieł należy.

Nieoczekiwanie, bo trudno o bardziej obiecującą sytuację narracyjną: trzydziestoletnia Morana zamierza przybliżyć swoje życiowe doświadczenia, przedstawiając je w kilku planach: retrospektywnie i współcześnie, opowiadając o swojej rodzinie, dzieciństwie i młodości oraz zdarzeniach bieżących, codziennych. Edukacja nie mogła być nudna skoro rodzice to liberalni inteligenci, hippisi, a i córka szybko dołącza do undergroundu, zasłuchana w Iggy Popa And The Stooges i Lou Reeda, otoczona punkowcami, gotami, różnymi indywiduami, mniejszościami seksualnymi (homoseksualistą jest jej najlepszy przyjaciel). Do tego dochodzi perspektywa podróżniczki, kobiety-obieżyświata, emigrantki, Chorwatki w Monachium. I kontekst historyczny: rozpad Jugosławii. Eksploracja każdego z tych tematów powinna zakończyć się ciekawą historią, połączone w powieściową całość muszą stworzyć historię niepowtarzalną, barwną i dramatyczną. Każdy przyzna, że tak powinno być, ale nie — nic bardziej złudnego — wcale nie jest.

Opowieść Morany pozbawiona jest bowiem w równym stopniu nośności narracyjnej, jak i emocjonalnej. Brak tej pierwszej tłumaczyć można oczywiście postmodernistyczną strategią autorki. „Darkroom” przypomina pozbawiony chronologii pamiętnik, literacki patchwork skompilowany z przyciętych fragmentów: wspomnień z dzieciństwa, zapisów snów, korespondencji tradycyjnej i elektronicznej, wrażeń z podróży, muzycznych, z zakupów, z imprez, relacji z seksualnych przygód Krystiana, wspomnianego już przyjaciela bohaterki. Nie mam zamiaru krytykować pomysłu kompozycyjnego, segmentacji tekstu, tekstów właściwie; razi on przede wszystkim dlatego, że przywołane zdarzenia i opisy po prostu nie są ciekawe. Może miałem ostatnio szczęście, ale nawet nie pamiętam lektury aż tak mało interesującej. Całkowicie obojętni bohaterowie, których ani lubi się ani nie. Nawet homoseksualno-skatologiczne wyczyny Krystiana nie są w stanie wyrwać czytelnika ze znużenia. Zresztą, jeśli ktoś wygłasza sentencje rodem z drugiej licealnej: Życie jest jak darkroom (…). Nigdy nie wiesz, kto i w jaki sposób cię wydyma, ani też kogo ty wydymasz i jak. Ale to zbyt podniecające, żeby ot tak, po prostu wyjść (111 — wydawca umieszcza ten fragment na okładce, jak się wydaje, w celu zachęcenia do lektury) czy dzieli się z takimi osobistymi planami na przyszłość: Moja dupa jest niczym jama Jazovka. Teraz mamy listopad. A ja do końca tysiąclecia muszę mieć na koncie okrągłą liczbę. To by oznaczało po dwóch dziennie (105), trudno go traktować poważnie czy wyjątkowo polubić, a jest to postać w powieści najbarwniejsza.

„Darkroom” nie ma emocjonalnej ani estetycznej siły rażenia, nie ma też w tej książce jakiegoś szczególnego ładunku poznawczego. Naprawdę daleki jestem od stawiania pisarzom z krajów tworzących ongiś Jugosławię martyrologiczno-patriotycznego imperatywu opowiadania o swoich ojczyznach, o ranach zadanych im przez tę okrutną wojnę. Można nie chcieć o tym pamiętać ani pisać. Mogę być jednak ciekawy, jak ludzie w Sarajewie czy Zagrzebiu teraz żyją. A że nie jest to oczekiwanie na wyrost świadczą najlepiej książki innych trzydziestolatków — by daleko nie szukać — także publikujących w Wydawnictwie Czarne: Natalki Śniadanko, Renaty Šerelytė, Serhija Żadana czy Krzysztofa Vargi, których bohaterowie, opowiadając o sobie, kreślą przy okazji barwne portrety środowiskowe, społeczne, narodowe. „Darkroom” nie jest oczywiście tych elementów pozbawiony całkowicie, nie zapadają one jednak w pamięci. Przeżycia narratorki i przywoływane przez nią wspomnienia — mimo ciekawych postaci wokół, licznych podróży, bycia w centrum najdramatyczniejszego z europejskich konfliktów drugiej połowy XX wieku — są za zwyczajne, a do tego zbyt nijako przedstawione. Powie ktoś: tak może właśnie wygląda jej życie, takie powinno być, dobrze, że jest zwykłe, normalne, że kocha męża i jest przez niego kochana. Pewnie, że tak. Ot, portret młodej Europejki, utkany ze wspomnień i teraźniejszości. Z różnorodnych elementów stylistycznych. Składany z tego, co pozostało w pamięci, z refleksów zdarzeń, z zachowanych listów, z codziennych drobnostek. Jak patchwork: ten wszakże stwarzany z niczego, bo z rzeczy niepotrzebnych, stanowić ma nową jakość. Ten powieściowy także powinien być dla czytelnika wartościowy i użyteczny: poznawczo, uczuciowo, estetycznie, bogaty we wrażenia, jakie trudno odnaleźć w książce Rujany Jeger.

© 2006 Jarosław Bytner

1 R. Jeger, Darkroom, przeł. Dorota Jovanka Ćirlić, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2004.

mroczna.art.pl > Literatura > Recenzje > Jak patchwork

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput