Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№4 styczeń 2006

Niemiecka i polska prasa wrześniowa o „krwawej niedzieli” Elżbieta Nowikiewicz

Literatura przedmiotu dotycząca „krwawej niedzieli” jest bogata. Ukazało się kilka pozycji książkowych i szereg artykułów oraz informacji na stronach internetowych i to po stronie niemieckiej, jak i polskiej. Są to zarówno doniesienia udokumentowane, jak i czysto propagandowe.

Celem niniejszych rozważań na ten trudny temat nie jest ani chęć zakwestionowania ani potwierdzenia wyników jakichkolwiek badań. Zadaniem niniejszego artykułu jest zebranie materiału zawartego w notatkach prasowych wybranych gazet polskich i niemieckich z września 1939 roku i przedstawienie ich treści dzisiejszemu czytelnikowi. W założeniu niniejszy artykuł ma dostarczyć informacji, które być może wzbogacą dyskusję na temat kulisów masakry. Należy ją nadal prowadzić i być może uda się kiedyś wyjaśnić sporne kwestie. Prasa funkcjonuje w powszechnej świadomości jako źródło wiedzy o minionych wydarzeniach (co przyznają również historycy). W tym wypadku jednak, analizując artykuły, należy mieć wzgląd na elementy propagandowe, które odgrywały ważną rolę w kształtowaniu świadomości obywateli, zarówno Niemców i Polaków. Mimo wielu uzasadnionych wątpliwości, co do obiektywizmu relacji zamieszczanych w dziennikach III Rzeszy, której przywódcy robili wszystko, aby mieć opinię publiczną po swojej stronie, warto prześledzić zawarte w nich artykuły na temat bydgoskich wydarzeń i spróbować dokonać porównania z zawartością gazet polskich1.

Należy przy tym podkreślić, że wszystkie artykuły pisane były w szczególnej sytuacji politycznej, kierowane były do wielomilionowej rzeszy czytelników i uwzględniały zarówno kontekst sytuacyjny (w innej sytuacji byli czytelnicy niemieccy, w innej polscy), jak i normatywny (czytelnicy niemieccy mieli inne oczekiwania niż polscy). Znaczenie mają zatem intencje autorów i oczekiwania adresatów, stąd dobór odpowiednich środków językowych, uwzględniający zarówno rzeczowy i informacyjny charakter doniesień, jak i ich funkcję opiniotwórczą, popartą komentarzami oraz odnoszącym się do uczuć i emocji sposobem mówienia. W kluczowych słowach uzupełnionych odpowiednimi środkami językowymi, zawiera się intencja autorów artykułów i na ich podstawie nietrudno wnioskować, jakie mogły wywierać wrażenie.

Gazety niemieckie

Lektura wrześniowych gazet niemieckich z 1939 roku na temat wydarzeń w Bydgoszczy w dniu 3 września i w nocy z 3 na 4 września, upoważnia do wyciągnięcia na wstępie następujących wniosków:

  1. Napady Polaków na Niemców dostarczały propagandzie niemieckiej, a dokładniej Ministerstwu ds. Propagandy argumentów, które miały usprawiedliwiać agresję niemiecką na Polskę, były „amunicją” do nadzwyczajnych działań propagandowych.

  2. Odpowiednie naświetlenie problematyki miało na celu wywołanie oczekiwanej reakcji opinii publicznej w Niemczech i na świecie. Była to wojna, która rozgrywała się zarówno na froncie, jak i na łamach prasy.

  3. Meldunki zawierały dużą dawkę elementów dramatycznych: relacje w 1 osobie, opis przeżyć świadków, ich odczuć. W artykułach beletryzuje się wydarzenia.

  4. Część artykułów była opatrzona komentarzami.

  5. Celem było dowiedzenie jak barbarzyńskim narodem są Polacy.

  6. Teksty były pisane w sposób zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy.

  7. Artykuły o wydarzeniach bydgoskich ukazywały się w gazetach niemieckich z dużą częstotliwością, z trudem były wypierane nawet pod koniec września przez inne doniesienia z frontu i powtarzały się w nich niemal te same informacje, podane każdorazowo w nieco innej formie. Według Edwarda Serwańskiego centralne organy prasowe w Niemczech opublikowały na przełomie 1939/40 roku około 30 obszernych artykułów na temat bydgoskich wydarzeń2.

  8. Duży ładunek emocjonalny był zawarty już w samym tytule, co jest bezsprzecznie normalną praktyką dziennikarską. Tytuły artykułów powinny być bowiem chwytliwe.

I były, o czym świadczą następujące nagłówki: „Stosy zwłok wokół Bydgoszczy” (MNN3, 7. IX), „Polskie masowe mordy w Bydgoszczy” (NTH, 8 IX), „Nieludzkie polskie okrucieństwa” (LGA, 8 IX), „Piekło krwawej niedzieli bydgoskiej” (MNN, 10 IX), „Wymordowanie setek volksdeutschów” (NTZtg), „Nieludzkie polskie okrucieństwa. Ofiary w co drugim domu. Hańba w historii Polski. Większość Volksdeutschów wybita” (LGA), „Zbrodnie Anglii powtarzają się. Londyn pochwala i wspiera polskie morderstwa, Secret Service podżegał do bydgoskich mordów” (LGA, 12 IX), „Bydgoszcz-miasto grozy. Przerażające ludobójstwo” (LGA, 8 IX), „Jak doszło do krwawych nocnych bydgoskich wydarzeń? Zbrodnie Anglii w Polsce. Przerażenie także za granicą. Świat przerażony Bydgoszczą. Zagraniczni dziennikarze na miejscach grozy. Morderstwa i przemoc nad Bydgoszczą. Straszna rzeź. Setki volksdeutschów wymordowanych” (MNN, 8 i 10 IX, NTZtg, 9/10 IX), „Opętańcy, sadyści, bestie, podludzie” (DR, 14 IX).

Opinia publiczna w Niemczech była informowana o setkach zwłok w lasach, na przedmieściach, w przydomowych ogródkach i mieszkaniach. Bydgoszczanie byli mordowani na oczach żon i dzieci. Zabijano Niemców i Niemców-volksdeutschów. Artykuły zawierają drobiazgowe opisy bezczeszczenia zwłok. Przykładem mogą być choćby ciała 8 lub 9 osób znalezionych przez niemieckich żołnierzy, których stan wskazywał na bestialskie ich sprofanowanie przez „pozbawionych ludzkich odruchów” sprawców. Pisano, że stopień ich okaleczenia uniemożliwiał identyfikację. W jednym z artykułów jest mowa o wymordowaniu trzypokoleniowej rodziny. Przy życiu pozostali jedynie pradziadek z prawnukiem. Czarna lista nazwisk tzw. Niemców-volksdeutschów miała być przygotowywana już od dawna.

Podano również, że zatrzymano 100 mężczyzn narodowości niemieckiej, których odprowadzono na przedmieścia Bydgoszczy, po czym odebrano im dokumenty, mówiąc, że są wolni. Mieli w ten sposób przekonać się, jak Polacy humanitarnie traktują Niemców. W drodze powrotnej zostali jednak skontrolowani przez inny patrol. Za brak dokumentów karano w ówczesnej sytuacji śmiercią.

Niektóre gazety publikowały zdjęcia. Inne podawały, że materiał zdjęciowy jest zbyt makabryczny, aby zamieszczać go w dziennikach. W niektórych z nich powtarza się widok kilkunastu ciał leżących obok siebie. Rzadko podawano nazwiska ofiar. Wyjątkiem była tragedia rodziny Boldin, której Polacy mieli spalić dokumenty i w poniedziałkowe popołudnie rozstrzelać niemal wszystkich jej członków. Kobietom rozkazano wykopać własnoręcznie grób dla mężczyzn i dla siebie. W komentarzach pojawiały się wielokrotnie sugestie, jakoby w tych dniach zginęła większość mężczyzn z tzw. listy volksdeutschów. Mordowano również Polaków sympatyzujących z Niemcami lub tych, którzy sprzeciwiali się rzezi („Blutbad”). Niekiedy pojawiała się konkluzja, iż sami Polacy byli sparaliżowani tymi okrucieństwami.

Jako sprawców wskazywano zorganizowane polskie bandy, którym polski rząd miał rozdać pistolety i noże, „żydowskie psy” oraz, jak rozpowszechniano, część stacjonującego w Bydgoszczy pułku polskich żołnierzy, którzy jak „dzikie zwierzęta” grasowali w mieście i okolicach. Eskalacja konfliktu wynikała według doniesień z bezmiaru nienawiści polsko-żydowskiej do Niemców. Zdaniem ówczesnych niemieckich gazet polscy oficerowie tolerowali w wielu wypadkach opisywane zajścia. Jeden z nich rozkazał podobno polskiemu policjantowi pilnować rannego Niemca, aby uniemożliwić, by ktokolwiek zajął się poszkodowanym. Żona ofiary była w pobliżu i musiała przez dwanaście godzin przyglądać się, jak umiera jej mąż, nie mogąc udzielić mu pomocy.

Odpowiedzialnością za masakrę obarczano, co wydaje się mało prawdopodobne, dwóch agentów Secret Service, którzy zdaniem gazet przygotowywali planową akcję przeciwko ludności niemieckiej, m.in. uzbrajając Polaków oraz służąc im radą i pomocą. Winę przypisywano w związku z tym rządowi angielskiemu, ponieważ w tę zbrodnię zostali włączeni przedstawiciele organów państwowych tego kraju. Głównym winowajcą miał być brytyjski premier Arthur Neville Chamberlain i jego polityka. Wskazywano ponadto na antyniemiecką działalność Polskiego Związku Zachodniego, na organizacje powstańcze wspierane przez polski rząd, który w dodatku nie zrobił nic, tylko patrzył jak prasa podżegana przez Żydów wzniecała nienawiść społeczeństwa polskiego wobec zachodniego sąsiada.

Pierwsze publikacje prasowe zawierały z reguły sam opis wydarzeń. W kolejnych, z przełomu września i października, zaczęto zamieszczać różne komentarze, piętnować zachowania Polaków, wyjaśniać zadania żołnierzy niemieckich na zajmowanych terenach. Wynika z nich, że wojsko niemieckie miało rozkaz zwalczania i niszczenia celów militarnych i przeciwdziałania polskim akcjom zbrojnym. Zapewniano, że ludność cywilna nie była celem ataków, mimo że, jak ujawniono, wycofujący się polscy żołnierze zaopatrywali cywilów w broń i amunicję lub, przebrani w cywilne ubrania, napadali i mordowali żołnierzy i oficerów niemieckich. Podkreślano, że makabryczne polskie ataki na volksdeutschów miały miejsce w okresie, kiedy polskie wojsko już się wycofało z miasta, a niemieckie jeszcze nie zajęło Bydgoszczy. Napisano nawet, iż wszystkie znane przypadki podstępnych aktów przemocy wobec „bezbronnych Niemców”, które się dotąd wydarzyły, bledną w porównaniu z tymi, których dopuścili się Polacy na krótko przed wkroczeniem do Bydgoszczy oddziałów niemieckich. Po tym, co bydgoscy Niemcy wówczas przeżyli, mieli witać żołnierzy Wehrmachtu następującymi słowami: Musicie nas zrozumieć, nie można od nas już dłużej wymagać, abyśmy dalej żyli z Polakami4. Choć, jak podawano, istniały dowody, że wielu Polaków negowało te morderstwa, że niektórzy z narażeniem życia pomagali i ukrywali Niemców, to podkreślano, że nic nie zmyje tej hańby z narodu polskiego.

Nie bez znaczenia był dobór słownictwa, charakterystyczny styl, obrazowe sformułowania, dodające opisywanym zdarzeniom pikanterii. Przeciwnika należało oczernić. Sprawcy, jak czytamy w nagłówkach i podtytułach, byli bestiami pod ludzką postacią, polskimi bandytami, którzy dopuścili się barbarzyństwa. Byli nimi zezwierzęceni „polscy Rowdies”, „zorganizowane polskie bandy morderców”, „dzikie polskie stado i ich angielscy podżegacze”. Dopuszczono się bestialskich tortur i męczarni, jakie są w stanie wynaleźć tylko perwersyjni „podludzie” (Untermenschen). To co wydarzyło się w Bydgoszczy, co Niemcy tego miasta musieli wycierpieć za swoją niemieckość, przewyższa wszystkie krwawe ofiary, których kiedykolwiek jakikolwiek naród wymagał od volksdeutschów5, napisał jeden z dzienników w Monachium.

Nie ulega wątpliwości, że cokolwiek się wówczas w Bydgoszczy wydarzyło, prasowa i radiowa propaganda były „ciężką artylerią” Rzeszy. Wojna rozgrywała się na łamach gazet równolegle do walki na froncie.

Lektura cytowanego materiału prasowego potwierdza tylko istnienie systemu centralnego kierowania treściami prasy, gwarantującego realizację wytycznych Führera i jego czołowych współpracowników do spraw propagandy. Prasa regularnie otrzymywała ujednolicony serwis informacyjny z Niemieckiej Agencji Informacyjnej DNB (Deutsches Nachrichten Büro). Przez tą agencję musiały niejako „przechodzić” wszystkie informacje i przygotowane komentarze prasowe, zapełniające później łamy niemieckich gazet. Treść komunikatów DNB, dotyczących „krwawej niedzieli”, ich główne punkty ciężkości, o których informuje Włodzimierz Jastrzębski (Der Bromberger Blutsonntag. Legende und Wirklichkeit, Poznań 1990, s. 162-165) pokrywają się wyraźnie z treścią artykułów opublikowanych w poddanych niniejszej analizie dziennikach niemieckich. Co więcej, „Niedersachsische Tageszeitung Hannover” (NTZtg) wydrukowała 8 września artykuł niemal identyczny z tym zamieszczonym w „Lübecker General-Anzeiger” (LGA), który ukazał się tam tego samego dnia. Podobnych zbieżności jest w przeanalizowanym materiale więcej. W ten sposób mieszkaniec Monachium czytał w tym samym dniu w swojej regionalnej gazecie to samo o Bydgoszczy, co opublikowały dzienniki w Lubece, Królewcu czy Hanowerze, okraszone takimi samymi komentarzami.

„Münchner Neueste Nachrichten” z 11 września dementują z kolei doniesienia Polskiej Agencji Telegraficznej, która zdaniem gazety, miała się dopuścić „monstrualnego kłamstwa”, pisząc, że żołnierze niemieccy popełnili te zbrodnie, które teraz przypisuje się Polakom.

Obiektem szczególnych zabiegów propagandowych Niemieckiej Agencji Informacyjnej (DNB) byli zagraniczni korespondenci6, pochodzący z: Danii, Szwecji, Norwegii, Włoch, Stanów Zjednoczonych, Węgier i Hiszpanii. Przybyli do Bydgoszczy na niemieckie zaproszenie w dniu 7 września, aby poinformować światową opinię publiczną o tym, co zastali w mieście.

Z relacji zamieszczonych w niemieckich gazetach wynika, że przywiązywano do ich wizyty ogromne znaczenie. Świat miał się dzięki niej dowiedzieć, czego naprawdę dopuścili się Polacy. Dziennikarze widzieli przecież na własne oczy okaleczone i sprofanowane zwłoki. Bydgoski „Deutsche Rundschau” [Przegląd Niemiecki, 14.09.1939], donosił dodatkowo, że w czasie obecności w Bydgoszczy zagranicznych dziennikarzy, nie były jeszcze znane masowe groby i miejsca egzekucji wokół miasta. Pisano, że niemieckie oddziały walczące na wschodzie nie mają do czynienia z godnym przeciwnikiem, który staje do uczciwej walki7. Z relacji np. „Münchner Neueste Nachrichten” (9. IX) wynika, że to co zobaczyli korespondenci było nie do opisania [„vollkommen unbeschreiblich”]. Przytaczano dodatkowo doniesienia, które po wizycie swoich dziennikarzy opublikowały zagraniczne media, np. szwedzka gazeta „Dagens Nyheter”, stołeczny „Stockholms Tidningen” lub też duńskie pisma „Politiken” i „Nationaltidende”. Sztokholski dziennik rzeczywiście zamieścił 8 września artykuł Christera Jäderlunda o polskiej masakrze Niemców w Bydgoszczy, w którym pisze, że w mieście wyraźne są ślady walk ulicznych, a ściany domów podziurawione są kulami. Liczba zamordowanych Niemców i sympatyzujących z nimi Polaków osiągnęła zdaniem korespondenta 1000 osób. Choć redakcja dysponowała materiałem zdjęciowym, przedstawiającym zabitych na ulicach, w ogrodach i lasach w okolicy miasta, to go jednak nie opublikowała. Sprawcami mieli być, wg korespondencji, polscy żołnierze, częściowo też uzbrojona młodzież w wieku 15-20 lat. Po wkroczeniu oddziałów niemieckich gestapo rozpoczęło przeszukiwanie miasta, a rebelianci zostali postawieni przed sądem wojennym.

W tym kontekście należy wspomnieć o artykule z 9 września 1939 w „The New York Times”, zatytułowanym „Polish Atrocities Charged by Nazis” [Polakom zarzuca się dokonanie przerażających czynów]. Zaznacza się w nim, że w odwecie mogło dojść do rewanżu. Korespondent wrócił właśnie z Bydgoszczy, gdzie na ulicach leżały zwłoki. Szczególnie drastyczne widoki były na przedmieściach. Zdając się na relacje niemieckich oficerów podaje, że były to ciała Niemców w różnym wieku. Korespondent był ponadto świadkiem licznych, dokonywanych w odwecie, aresztowań młodych Polaków oraz znęcania się Niemców nad polskim Żydem8.

Podobne doniesienia jak „The New York Times” przytacza w artykule Harlana Millera, „On the Propaganda Front” [Na froncie propagandy], „The Washington Post” (20 września 1939). Jednak informację o tym, że korespondent widział Polaków prowadzonych z rękami w górze na rozstrzelanie, opatrzył komentarzem następującej treści: Czy te ciała rozstrzelanych Polaków były potem pokazywane innemu korespondentowi jako „Niemcy okaleczeni przez Polaków”? (Were the bodies of these Poles later shown to another correspondent as „Germans mutilated by the Poles”?). Zasugerował w ten sposób, że nie daje wiary temu, co zobaczył.

Gazeta, komentując opublikowaną korespondencję napisała, że zarówno relacja Oeschnera, dotycząca okrucieństw w Bydgoszczy [„Bromberg Atrocities”] jak i Otto D. Tolischusa (uznany amerykański dziennikarz, korespondent wojenny) na temat polskiej nienawiści wobec najeźdźców brzmiały tak, jakby były napisane z pewną rezerwą, nieco ironicznie, bo pod okiem nazistowskich cenzorów. Intrygujące informacje zapisane są jednak między wierszami. Wynika z nich, że aby móc pozostać za linią frontu niemieckiego i porównywać raporty niemieckie z alianckimi, pozornie zgadzano się z nazistowską wersją wydarzeń. Na szczęście, czytamy dalej w tym samym artykule, tania propaganda nazistowska okazała się tak toporna, że mało prawdopodobna9. Całość podsumowano w dzienniku następująco: Niemożliwe jest zacytowanie tak beznadziejnie głupiej propagandy franko-brytyjskiej, jak ta niemiecka, przytoczona wyżej.10

Podobnie brytyjski „The Times” w artykule „Polish atrocities” [Polskie okrucieństwo] z dnia16 września 1939 informuje czytelników o prowadzonej przez prasę niemiecką gwałtownej kampanii przeciw Polakom. Zauważa przy tym wyraźne zbieżności z podobnym praktykami, znanymi już światu z kampanii antyczeskiej 1938 roku [familiar through last year’s anti-Czech campaign].

Gazety polskie

Dostępność tytułów prasy polskiej jest w porównaniu z dziennikami niemieckimi utrudniona, a i te zachowane są niekompletne. Mimo to można wysnuć kilka wniosków dotyczących interesującego nas tematu. W dostępnych dla potrzeb niniejszego artykułu numerach polskich gazet nie znajdziemy ani jednego tekstu na temat wydarzeń bydgoskich, co więcej na ich podstawie można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że takie w ogóle się nie ukazywały. Porównanie stanowisk polskiego z niemieckim, które miało się dokonać w oparciu o zachowane doniesienia, nie jest zatem możliwe. Jednak brak polskich informacji prasowych na temat wydarzeń w Bydgoszczy stał się paradoksalnie ilustracją pewnych zjawisk. Należy się w związku z tym zastanowić, co leży u podstaw obranej przez ówczesne polskie redakcje linii nieinformowania społeczeństwa o wydarzeniach na objętych już wojną zachodnich terenach kraju, w tym Bydgoszczy.

Przyczyn może być kilka. W pierwszej kolejności należy przypuszczać, że chodziło o uspokojenie obywateli, wzmacnianie uczuć patriotycznych, zagrzewanie do walki z okupantem i podtrzymanie ducha narodu. Tezę tę potwierdzają publikowane wówczas fałszowane komunikaty, tonące w powodzi frazeologii, w których powtarzają się w kółko niemal takie same wiadomości. Najczęściej stosowanym chwytem dziennikarskim były nagłówki o heroicznej walce polskiego żołnierza i niekończącym się paśmie zwycięstw na froncie. „Goniec Warszawski” podał m.in.: Blady strach Berlina przed skutkami najazdu na Polskę (2 IX), Strąciliśmy 37 samolotów niemieckich. Zniszczyliśmy 100 czołgów nieprzyjacielskich (3 IX), Armia polska wytrzymała uderzenie całej militarnej potęgi niemieckiej, Błyskawiczny atak niemiecki sparaliżowany, Żołnierz polski wkroczył na ziemie niemieckie (4 IX), Uwolnienie Łodzi przez Armię Poznańską (13 IX), przy czym wcześniej w ogólne nie podano, jakoby Łódź była już zajęta przez Niemców. Z zasady więc nie informowano o upadku któregoś z polskich miast. W podobnym tonie utrzymane były artykuły w „ABC Nowiny Codzienne”. Tam: Bagnet polski jest silny. Niemcy nie wytrzymują tempa polskiego natarcia (5 IX). Bohaterską postawę Polski podziwia lwowski „Wiek Nowy” (14 IX), który pisze o Sukcesach armij sprzymierzonych (15 IX) i o rozbiciu dwóch niemieckich dywizji (15 IX), o tym, że Armia polska prze naprzód (19 IX), a Wojska niemieckie wycofały się na wielu odcinkach (19 IX) i ponoszą wielkie straty w wojnie z Polską (21 IX). Pomniejszano postępy wojsk nieprzyjaciela i rozdmuchiwano lokalne sukcesy polskiej armii. Gazety chętnie pisały również o kłopotach najeźdźcy. „Dobry Wieczór. Kurjer Czerwony. Ilustrowane Pismo Codzienne” donosił 5 września, że: W Hitlerii nic już nie można kupić. Głód i nędza zagląda Niemcom w oczy. „Nowy Wiek” podał na przykład, że: Niemcy ograniczyli naloty na Polskę z braku benzyny (15 IX). Z kolei lwowski „Dziennik Polski” podważa wiarygodność wroga w artykule zatytułowanym „Wszystko co Niemcy głoszą jest brednią i fałszem. Armia Polska jest potężna i niezłamana” (18 IX). Inny periodyk „Dobry Wieczór. Kurjer Czerwony. Ilustrowane Pismo Codzienne” dementuje fałszywe wiadomości, „jakie stale rozgłasza na nasz temat” w komunikatach radiowych Niemiecka Agencja Informacyjna (DNB 6 IX).

Rzadko pojawiały się doniesienia o okrucieństwach wojny, narastającym zagrożeniu i ofiarach. Jednak w „ABC Nowiny Codzienne” czytamy o „Wandalizmie III Rzeszy” i ofiarach wśród ludności cywilnej (4 IX). „Kurjer Poranny” informuje o zbrodniach „niemieckich bandytów” (lotników), którzy bombardując polskie miasta nie oszczędzają cywilów. W związku z nalotami w kontekście wojennym jeden raz pojawia się Bydgoszcz. „Polska Zbrojna” podała 5 września, że lista ofiar bombardowań obejmuje w Bydgoszczy 200 nazwisk.

Dezinformacja, a ściślej niedostatek informacji wynikał najprawdopodobniej z braku wiadomości o krwawych zajściach w Bydgoszczy. Poza komunikatami władz lokalnych oraz informacjami napływającymi przez radio, dzienniki Warszawy, Lwowa, Wilna czy Lublina mogły posiłkować się od czasu do czasu wiadomościami dostarczanymi przez ewakuowanych pracowników państwowych lub uciekinierów. Już w pierwszych dniach wojny zamilkły przecież nadajniki w Katowicach, Łodzi, Poznaniu, Krakowie i największy w Raszynie11. Panował „głód wiadomości”, pisał 3 września „Wieczór Warszawski”.

Tak jak różne są doniesienia prasy polskiej i niemieckiej, tak różne jest nadal w tej ważnej kwestii stanowisko wielu Polaków i Niemców. Fakt ten uzmysławia, że społeczeństwa niechętnie polemizują z tymi, którzy negują ich obraz świata i równie niechętnie przyjmują do wiadomości informacje, które mogłyby postawić je w niekorzystnym świetle.

Podobnie jak w Katowicach po publikacjach12 wywołujących sporo kontrowersji, a dotyczących obrony miasta, w szczególności obrony wieży spadochronowej, we wrześniu 1939 roku, tak i w Bydgoszczy rozpoczęła się przed kilkoma laty kolejna rozgorączkowana dyskusja nad mitem, legendą czy też prawdą o tzw. „krwawej niedzieli”. Atmosfera wokół niej może upoważniać do stwierdzenia, że w teraźniejszości obecna jest przeszłość. Być może wzgląd na emocje, które ta kwestia wywołuje, krępuje wielu badaczy. Wydaje się, że Polacy nie chcą czytać tego, co nie zgadza się z ich oczekiwaniami, wyobrażeniami lub jest inne niż krążące przez dziesięciolecia mity czy legendy. Tu czas zrobił niewiele. Po 65 latach nie potrafimy rozmawiać na ten temat bez emocji, o czym świadczy choćby reakcja części opinii publicznej na niedawne interpretacje tamtych wydarzeń.

Dyskusja wokół legendy lub prawdy o trzecim września w Bydgoszczy świadczy o tym, jak trudno jest rozładować ów konflikt. W tej atmosferze można zadać sobie pytanie, co jest silniejsze: siła argumentów czy siła emocji?

Inspiracją do takiej konkluzji był artykuł Janusza Tazbira, w którym autor żywi nadzieję, że polska historiografia wybije się wreszcie na normalność (…), stanie się (…) zwykłym podręcznikiem dziejów narodowych wolnym od nacisków wszelakiej cenzury. Także patriotycznej13, także oddolnej, sprawowanej przez czytelników-rodaków.

© 2005 Elżbieta Nowikiewicz

Bibliografia

Analizy zawartości gazet niemieckich i polskich dokonano na podstawie następujących tytułów:

Tytuły niemieckie14

Berliner Börsen-Zeitung — Morganausgabe (BBZ), B. Z. am Mittag (BZ), Deutsche Rundschau (DR), Hannoverscher Kurier. Zeitung für Norddeutschland (HK), Königsberger Allgemeine Zeitung (KAZtg), Lübecker General-Anzeiger (LGA), Magdeburger General-Anzeiger (MGA), Münchner Neueste Nachrichten (MNN), Niedersächsische Tageszeitung (NTZtg), Das 12 Uhr Blatt.

Tytuły polskie

ABC Nowiny Codzienne (Warszawa, 2, 3, 4, 5 IX, 8, 9 X), Czas (Warszawa, Kraków, Poznań, Łódź, 1-8 X), Dobry Wieczór. Kurjer Czerwony. Ilustrowane Pismo Codzienne (1, 2, 4-6, 10, 11, 13-22, 30 IX, 1 X), Dziennik Krakowski (8, 9, 11, 12, 13 IX), Dziennik Polski (Lwów, 1, 2, 10, 12, 15, 17-20 IX), Express Poranny (1-6, 19 IX, 2 X), Goniec Warszawski (3, 4, 13, 15, 16, 18, 19, 20, 30 IX., 7 X.), Głos Lubelski, Ilustrowany Kuryer Codzienny (Kraków, 1-4, 18, 19 IX), Kurier Codzienny 5 Groszy (Warszawa, 2, 8, 9-16, 18-20, 23 IX), Kurier Poranny (Warszawa, 1-6, 10-12, 15-20, 22, 23, 30 IX, 1-7 X), Nasz Przegląd (Warszawa, 1-4, 18 IX), Polska Zbrojna (Warszawa, 1-7, 11, 12, 19, 20, 21, 22 IX), Słowo (Wilno, 1-4, 6-15, 17, 18 IX), Warszawski Dziennik Narodowy (3-5, 14 IX, 3, 5, 6, 7 X), Wieczór Warszawski (1-6, 10-15, 18-23 IX, 8 X), Wiek Nowy (Lwów, 1, 14, 15, 19, 21 IX).

Dla uzupełnienia materiału wykorzystano również wydania: The Times, New York Times i Stockholms Tidingen z września 1939 roku.

1 Doniesienia o „krwawej niedzieli” ukazywały się w gazetach niemieckich od 7-8 września do przynajmniej końca grudnia 1939 roku. Dla potrzeb artykułu sięgnięto tylko po numery wrześniowe wybranych gazet niemieckich, tak aby istniała możliwość porównania z ewentualnymi artykułami z gazet polskich, z tego okresu. Analizie poddano tytuły polskich gazet, które wychodziły w miastach najdłużej pozostających w polskich rękach: Warszawie, Lublinie, Lwowie i Wilnie. Warszawa była nękana bombardowaniami od pierwszego dnia wojny. Mimo to polskie dzienniki ukazywały się do 23.09. W Lublinie redakcje pracowały do 17.09, we Lwowie i Wilnie kilka dni dłużej, odpowiednio do 21 i 19 września (por.: Andrzej Paczkowski, Prasa polska w latach 1918-1939, W-wa 1980, s. 232). Od wydarzeń w Bydgoszczy zdążyły zatem upłynąć dwa tygodnie.

2 Edward Serwański, Dywersja niemiecka i zbrodnie hitlerowskie w Bydgoszczy na tle wydarzeń w dniu 3.09.1939, Poznań 1984.

3 Spis skrótów w załączeniu.

4 Das Inferno des Bromberger Blutsonntags, [w:] Münchner Neueste Nachrichten, nr 253, z 10 września 1939. [Das müssen Sie nun verstehen, man darf uns nicht zumuten, noch weiter mit Polen zusammenzuleben.]

5 Brombergs Blutsonntag, [w:] Münchner Neueste Nachrichten, nr 252, z 9 września 1939. [Was in Bromberg geschehen ist, was die Deutschen in dieser Stadt für ihr Deutschtum leiden mußten, übertrifft alles, was an Blutopfer je ein fremdes Volk von Volksdeutschen verlangte.]

Pod wpływem retoryki zawartej w artykułach o Bydgoszczy nasuwa się chęć szukania porównania z podobnymi wydarzeniami, opisywanymi przy innej okazji. Również w Czechach Niemcy mieli być ofiarami, o czym świadczą doniesienia opisujące wydarzenia z drugiej połowy sierpnia 1938 roku. Miały się wówczas mnożyć napady na Niemców sudeckich, które szczęśliwie dostarczały Ministerstwu Propagandy środków do nadzwyczajnych działań propagandowych. Referent prasowy Goebbelsa donosił później, iż kierownik komórki do spraw propagandy spędzał całe noce nad książkami adresowymi i spisami nazwisk po czym fabrykował przerażające meldunki z tzw. Sudetenland. Por. Eberhard Aleff (Red.), Das Dritte Reich, Fackelträger-Verlag, Hannover 1982, s. 156-157.

6 Por. Włodzimierz Jastrzębski, Der Bromberger Blutsonntag, Poznań 1990, s. 165.

7 Por. Unmenschliche polnische Grausamkeiten. Polnische Barbarei, [w:] Lübecker General-Anzeiger, 1939, nr 211 z 8 września. Por. też, Der Blutsonntag in Bromberg. Chamberlains Blutschuld, [w:] Lübecker General-Anzeiger, 1939, nr 212 z 9 września; Welt über Bromberg entsetzt. Auslandsjournalisten an den Stätten des Grauens, [w:] Hannoverscher Kurier. Zeitung für Norddeutschland, 1939, nr 249 z 9 września; Ausländer über den Blutsonntag, [w:] Münchner Neueste Nachrichten, 1939, nr 252 z 9 września.

8 Polish Atrocities Charged by Nazis, [w:] The New York Times, 9 września 1939, s. 2. [In an open field I saw twelve mutilated bodies of men and women between the ages of 14 and 70. German officers said the victims were Germans, killed and mutilated by Polish soldiers and civilians. They estimated that altogether 800 Germans were victims of Polish atrocities.

If that were so, retribution apparently will not be long in coming. During my stay in the city, I saw many Poles, most of them young, being marched across Pilsudski Square with their arms in the air. Gestapo agents were guarding them. I saw four Poles who seemed to be farm workers being taken away in an armored car. Young German soldiers with drawn pistols guarded them.

All of those Poles were said by the Germans to be snipers and informers-persons who had shown Polish soldiers where German civilians lived. German officers said the Poles in custody would be summarily court-martialed. I asked whether immediate sentences of death would be given and the reply was: „After what you have seen, it seems likely”.]

9 Por. Harlan Miller, On the Propaganda Front, [w:] The Washington Post, 20 września 1939. [The best part of both was between the lines. Maybe it was worthwhile, to seem to fall for an ersatz Nazi Version, to be allowed to stay behind the German lines and check German reports against Allied reports and perhaps strike an unhappy medium. Fortunately, so far the Nazi propaganda has been so crude as to be almost worthless.]

10 Tamże. [It is impossible to cite such crass examples of Franco-British propaganda as those cited above.]

11 Por. Andrzej Paczkowski, Prasa polska w latach 1918-1939, Warszawa 1980, s. 232.

12 Wieża bez mitu, [w:] Gazeta Wyborcza (dodatek katowicki), 31 października 2003, Gazeta Wyborcza (dodatek katowicki), 21 listopada 2003; Aleksandra Klich, Bartosz T. Wieliński, W cieniu wieży, [w:] Gazeta Wyborcza, 13-14 grudnia 2003, s. 14-15.

13 Janusz Tazbir, O czym się pisać nie godziło, [w:] Gazeta Wyborcza, 27-28 grudnia 2003, s. 16-17.

14 W nawiasach po tytułach gazet niemieckich umieszczone są użyte skróty, przy polskich dostępne w Bibliotece Narodowej w Warszawie i poddane autopsji wydania gazet polskich.

mroczna.art.pl > Literatura > Eseje > Niemiecka i polska prasa wrześniowa o „krwawej niedzieli”

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput