JAROSŁAW BYTNER: Czym jest poezja? Początek nieco patetyczny i do tego z wątkiem rocznicowym, ale czy jeszcze dzisiaj poezja może przybierać kształt podobny temu z wiersza Miłosza „Do poezji”: Wytłumacz, co znaczy mówić „Ty”/Do rzeczy, której innej mowy nie mają prócz tego, że są/I tam istnieją, gdzie ustaje czas, daleko, daleko/Od ludzkiej nienawiści i ludzkiej miłości. Czy też czas takiej poezji już bezpowrotnie minął?
KATARZYNA NAZARUK: Myślę, że czas takiej poezji jeszcze nie minął, ale tworzyć ją w takiej postaci, bardzo neutralnej i oderwanej od rzeczywistości, ja sama chyba nie potrafię, mając świadomość ciągłego zanurzenia w chaosie natarczywych spraw, agresywnych komunikatów, odbieranych zewsząd, nieraz nawet od zdawało by się nam bliskich ludzi. Zatem odpowiadając na pytanie, czym jest poezja – w moim odczuciu – bardzo subiektywnym lirycznym kreowaniem świata na podstawie elementów zaobserwowanej rzeczywistości z domieszką autentycznych przeżyć, protestów i afirmacji.
Pytam o to również oczywiście dlatego – poza ciekawością w kwestii, co poetka o ideale poezji sądzi – że z całą pewnością właśnie Twoja liryka jest niezwykle silnie powiązana z rzeczywistością. A jak wiadomo to siła agresywna, niszcząca, brutalnie wpychająca się tak w nasze relacje interpersonalne, jak i życie wewnętrzne. W „Żonie Beduina” odpowiada zresztą temu podziałowi konstrukcja tomiku: na część bardziej o tym, co obok i tym, co intymne.
Pierwsza część tomiku, zatytułowana „Zamyślenie”, to próba krytycznego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość, która często mierzi i napawa niepokojem, a nawet niszczy z powodu nieszczerości w stosunkach międzyludzkich, rodzinnych, koleżeńskich. O obłudzie i zanikaniu moralnych wartości, bez których świat przestaje być piękny, staje się matnią. W drugiej części odkrywam częściowo pewne tajemnice mojej kobiecej intymności, ale jest to zaledwie muśnięcie tego, „gdzie wzrok nie sięga”. Pojawiają się tu utwory które częściowo wyrosły z emocji, miłości, tęsknot i pragnień, np. kobiecego spełnienia jako matki i partnerki, świadomej swojej cielesności.
Tytuł tomiku jednak dość jednoznacznie implikuje sytuację upodrzędnienia kobiety. Metafora jest zrozumiała i pojemna, a przyczynę jej tytularnego wyniesienia objaśniałaś już podczas spotkania promocyjnego w rozmowie z Danielem Odiją. A tytułowy wiersz jest gorzki, rozrachunkowy, chciałoby się powiedzieć feministyczny. I tu chciałbym zapytać o pewien paradoks: jak to się dzieje, że kobietami Beduinów stają się z czasem właśnie żony, rzadko dziewczyny? Trudno w zasadzie relacyjnie tę drugą sytuację sobie wyobrazić. Skąd więc ten radykalizm właśnie wśród żon?
Tytuł tomiku sygnalizuje zaledwie problem istniejącej czasami podległości kobiet, na którą one same się zgadzają, z różnych przyczyn: kulturowych, słabości osobowościowych, w najgorszym przypadku – przemocy.
Pytasz o paradoks, dotyczący żon tytułowego „Beduina”, wcześniejszych przecież ich dziewczyn – życie w małżeństwie, to nie to samo, co luźny, nieskrępowany związek. To często zmagania charakterów, próby dominowania nad drugą osobą, a w tym przeważnie słabsza jest płeć żeńska. Dodatkowo kobieta wpisana jest w schemat podległości mężowi, z którego nie zawsze chce się wyzwolić, bo jej tak wygodnie. Gorzej jest, gdy odczuwa brak przestrzeni i możliwości samorealizacji. To chyba tak, jak być na okręcie, który zaczął tonąć.
Najbardziej, myślę, cierpią ambitne kobiety, które mają swoje przestrzenie tajemnic, pragnień i chciałyby się świadomie realizować.
Jasne, że to dwie różne relacje partnerskie. Ale tak mnie niedola tej żony uderzyła! A przy tym, prowadząc zajęcia z feminizmu w literaturze, zwyczajowo pytam studentki o to, czy doświadczają jakiegoś dyskomfortu czy opresji ze strony męskiego świata. I przeważnie mówią nie, więc wydaje się, że zjawisko pojawia się później. I to właśnie paradoks: że przytrafia się ludziom dojrzalszym, kochającym już nie młodzieńczą miłością. Powinno być zatem odwrotnie. O takim też uczuciu i że wszystko nabiera sensu we dwoje, piszesz przecież choćby w „Tęsknotach nie-Penelopy”
I pewnie także dlatego Twoja poezja nie jest poezją pesymistyczną, choć wiele w niej rozczarowania, tęsknoty, samotności. Co jeszcze ocala nadzieje, przywraca sensy?
Nadzieja to coś bardzo ulotnego, niemiarodajnego, ale niezbędnego, jak powietrze. Sens i wiarę w ludzi przywracają szlachetne jednostki, które „zamieszkały w bunkrach polskich tradycji i w moim bólu głowy”. Opisani w wierszu „Szanuję dzień za to, że nadchodzi” „dobrzy ludzie, których nie widać w plazmowej przestrzeni” i którym można zaufać bez zastrzeżeń.
Sens przywraca wiara w miłość, stałość związku, świadomość , że w miłości nie ma stanu constans i czasami trzeba „z glinianego talerza zgarniać okruchy”, by później „delektować się wyrafinowanym smakiem potraw”.
Ocala nas jeszcze świadomość niepodległości własnej duszy, „niesprzedajnej za wiersz w gazecie” i nieelestycznej „jak pończocha”, o której napisałam w wierszu „Prostytucja intelektualna”.
A czy również pisanie wierszy ma dla Ciebie właściwości ocalające, terapeutyczne?
Pisanie jest dla mnie chwilą przystawania, wpatrywania się w siebie i spoglądania w przestrzeń. Wycisza, prowokuje do samooceny, poszukiwania nowych inspiracji, wzorców, środków obrazowania. Działanie terapeutyczne – może chwilowo, bardziej mobilizujące i inspirujące do pisania nowych tekstów.
Żona Beduina to zapowiedź stałej już Twojej obecności w polskiej literaturze? Po debiutanckiej książce będą następne?
Myślę, że na tym jedynym tomiku nie poprzestanę. Świadoma jestem tego, że kolejna książka będzie innym stadium rozwoju w mojej twórczości. „Żona Beduina” została przyjęta z dużym zainteresowaniem w Słupsku i nie tylko. Następna książka nie może być gorsza, co najwyżej lepsza.
Właśnie, a ci czytelnicy spoza Słupska zainteresowani „Żoną Beduina” i tradycyjną, drukowaną formą odnajdą ten tomik w swoich wojewódzkich bibliotekach?
Dla zainteresowanych mam dobrą informację-książka w postaci obowiązkowego i okazowego egzemplarza trafi do pięćdziesięciu sześciu bibliotek w Polsce, nie licząc słupskich bibliotek: wojewódzkiej i pedagogicznej wraz z ich filiami, biblioteki Akademii Pomorskiej oraz zainteresowanych słupskich bibliotek szkół średnich. Dla tych, którzy chcieliby poznać „Żonę Beduina”, ale nie będą mogli dotrzeć bibliotek pozostaje lektura mojej książki w Internecie z Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej.
Film z promocji „Żony Beduina”, Czytelnia Główna MBP w Słupsku, 7 października 2011 r.
http://www.youtube.com/watch?v=dnug5Bru7m8
© 2011 Jarosław Bytner
mroczna.art.pl > Literatura > Wywiady > O podległości żon
© 2005-2011 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput