Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№3 grudzień 2005

Poza granicami („Ballada o dobrym dresiarzu” Marka Kochana) Jarosław Bytner

W którym z piekieł Kochana cierpi się najbardziej? A jest w czym wybierać: szesnaście opowiadań z tomu „Ballada o dobrym dresiarzu” przynosi panoramę współczesnej Polski, bo choć realia są warszawskie, to bez większej, poza korektą topograficzną, można je także odnieść do codzienności każdego z większych polskich miast. Oto więc rzeczywistość wielkich korporacji i blokowisk, inteligencji oraz proletariuszy, biednych lub bogatych. Autora nie interesują jednak mechanizmy wprawiające w ruch poszczególne światy, tylko człowiek, który musi się wobec nich określić, dokonać wyboru. Bohaterowie „Ballady” to egzystencjaliści par excelence, wybierają więc, gotowi przyjąć odpowiedzialność za swoje decyzje i ponieść klęskę. I przeważnie ją ponoszą. Klęska ma wszakże różne twarze i każdy boi się jej innego oblicza. Każdy też widzi ją z innego profilu: bohaterowie, autor, czytelnik.

Postacie opowiadań są ubezwłasnowolnione formą, determinującym określone zachowanie, mentalno-behawioralnym przymusem. Ten bezwzględny, imperatywny nakaz wyrasta z bezwarunkowych oczekiwań stawianych bohaterom przez środowisko. Tu też kończy się powinowactwo z postaciami Gombrowicza, które podejmowały, często zwycięską, walkę o swoją godność i niezależność. We współczesnej Polsce reguły są ustalone i niezmienialne, a wybierać można tylko między mniejszym a większym złem. Postacie Kochana mogą więc pozostać gdzieś na swojej prowincji, bez nadziei na lepsze życie, choć i ono przez każdego z bohaterów jest inaczej rozumiane (znalezienie pracy w ogóle, praca dobrze płatna, czy kariera w międzynarodowej firmie), albo zaakceptować reguły. A zgodzić się na nie, to zrezygnować z siebie. Bohaterowie opowiadań tracą poczucie elementarnego rozsądku, szacunku dla innych i własnej osoby, wyprzedają swoją godność. By zapełnić powierzchnię reklamową wydawnictwu, w którym jest zatrudniony, bohater „Meduzy” sypia z wszystkimi kontrahentkami (Mieszkanie było jego narzędziem pracy, jak penis1), sposobem na zaistnienie w środowisku, równoznacznym z lukratywnymi kontraktami, jest niekończąca się, upokarzająca mistyfikacja: zdobywanie nazwiska, rodowej historii (bądź chociaż cukierniczki), ciągły kamuflaż, kłamstwa („Cukiernica po babci”, „Wakacje nad ciepłym morzem”). Zasady dotyczą wszystkich, inteligentów i blokersów. Rysiek, bohater opowiadania tytułowego, doświadczony niepowodzeniami podczas poszukiwania pracy, również stosuje tę taktykę. Trudno być dresiarzem-polonistą, w świecie, który nie potrzebuje żadnego z nich. Tak jak trudno być kompozytorem, w czasach, gdy muzyki słucha się tylko w sieciach handlowych („Muzyka supermarketów”).

Kochan nie ocenia swoich bohaterów. Charakterystyczny dla tych opowiadań jest brak puenty, ostatniego akapitu. Brak niekiedy tak widoczny i odczuwalny, że sprawia wrażenie kompozycyjnej usterki. Narracje Kochana puenty jednak nie potrzebują. Sytuacja bohaterów „Ballady” jest jednoznacznie określona, każdy ich egzystencjalny wybór może być tylko wyborem negatywnym, żyją bowiem w świecie zredukowanym, w którym marzenie o szczęściu i samorealizacji jest tylko naiwną uzurpacją. W rzeczywistości zredukowanej nie ma miejsca na marzenia ani uczucia, stąd też w opowiadaniach tak przejmujące obrazy dezintegracji uczuć, końce miłości, małżeństw. Wszystko to składa się na wyjątkowo ponury i przygnębiający, bo tak boleśnie prawdziwy, współczesny polski pejzaż. Bohaterowie są przegrani, bo przekroczyli granice humanizmu: rozsądku, wierności, smaku, przyzwoitości, wstydu, godności. Niektórzy nawet tego nie zauważyli, bo takie zachowanie stało się dla nich i ich otoczenia normą postępowania, inni cierpią, widząc jak świat wartości z hukiem wali się w gruzy. Wszyscy wszakże przekraczają granice, bo tylko tak mogą znaleźć się w świecie, w którym jest praca, szansa na zarobienie pieniędzy, na karierę.

Świat opowiadań Kochana to wierne odbicie rzeczywistości, sytuacji nie-życia współczesnych Polaków. Autorowi udaje się przy tym stworzyć, przez małe narracje, panoramiczny przekrój społeczeństwa, portretując przedstawicieli różnych warstw. Wyrazistości tym postaciom nadaje język, autor z łatwością posługuje się idiolektem pracownika agencji reklamowej, blokersa, prawnika czy prostaczka z prowincji.

Panorama Kochana jest iście depresyjna. To świat bez moralnych zasad, w którym resztki międzyludzkich więzi scala interesowność, a nauka oraz sztuka, zmarginalizowane i niepotrzebne, mogą co najwyżej przyspieszyć klęskę bohatera („Czapka”, „Ballada o dobrym dresiarzu”). Ponury krajobraz tej prozy rozprasza niekiedy komizm („Gorące popołudnie”, „Nie mam czasu, by umrzeć”), czasami pada jakiś światłocień nadziei. W „Nieźle” bohater, trzydzieści dziewięć lat samotności, wypełnionej głównie pracą, karierą (172), zapatrzony w atrakcyjną dziewczynę, idzie za nią i zaprasza na obiad. Potem zabrał ją do Warszawy, po kilku miesiącach pobrali się, mieli trójkę dzieci i żyli długo i szczęśliwie, zupełnie jak w bajce (177). Wierzyć Kochanowi?

© 2005 Jarosław Bytner

1 M. Kochan, Ballada o dobrym dresiarzu, Warszawa 2005, s. 15.

mroczna.art.pl > Literatura > Recenzje > Poza granicami

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput