Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№54 listopad 2011

Rewolucja (seksualna?) kobiet Izabela Paulina Bannach

Od dłuższego czasu zastanawiam się, co się nagle stało, że kobiety przełamały wymuszoną przez społeczeństwo skromność i niewinność, coraz chętniej prowokując i szokując obscenicznym zachowaniem oraz wyglądem. Że z ubrań zapiętych po szyję zaczęły ubierać się w wydekoltowane bluzeczki, spódniczki mini, które z każdym sezonem coraz bardziej odkrywają uda czy nawet noszą bieliznę na wierzchu, zamiast pewnych części garderoby. Co się stało, że z pełnej naturalności i niewinności przeszły do robienia sobie wyzywających makijaży, tatuaży, palenia papierosów, picia nieprzyzwoitych ilości alkoholu, a w mowie posługiwania się gorszym słownictwem niż reprezentowane jest na niejednej budowie? Już nikogo nie dziwi że kobiety nie wracają na noce do domów, sprowadzają sobie do nich kochanków i przygodnych partnerów seksualnych (niekiedy młodszych i o 20 lat). Dziewictwo i wstrzemięźliwość seksualna przestały być modne, jeśli nie stały się wręcz powodem do wstydu.

Mam wrażenie, że tę swoistą rewolucję w świecie kobiet (prócz szalonych wówczas feministek) rozpoczęła Marilyn Monroe, którą jako pierwszą zaczęto powszechnie nazywać seksbombą czy wręcz ikoną seksu. Swoją drogą zasłużenie, chociażby ze względu na jej nagie zdjęcia w pierwszym numerze „Playboya” w Stanach Zjednoczonych. Wystąpiła w paru filmach, ale kto to dziś pamięta? Zapewne niewielu, wszyscy za to pamiętają na pewno zdjęcie Marilyn z uniesioną podmuchem z kanału wentylacyjnego metra białą sukienką, jej pop-artystystyczne portrety Warhola, blond loki i piękne, duże czerwone usta. Monroe jest nadal ikoną seksu, ale to była naprawdę piękna kobieta. Co natomiast można powiedzieć o ikonie seksu lat 90-tych, Pameli Anderson? Sztuczność. Włosy, biust, pośladki, usta... wszystko to było „piękniejsze” za sprawą chirurga. Natomiast w opozycji to artystycznych aktów Marilyn – obsceniczne, wulgarne zdjęcia i filmy, za to – już na pewno dla dorosłych. Tak ewoluowała sylwetka „kobiety, o której marzy każdy mężczyzna”. Naturalnością zawładnęła chęć „przeróbek” wszystkiego co możliwe, aby lepiej wyglądać, z resztą, co pewnie wiele osób potwierdzi często z marnym, przerysowanym sztucznie skutkiem. A moja teoria spiskowa na ten nagły wszechobecny przejaw sztuczności? Lalka Barbie. Jedna z najbardziej znanych ikon kultury masowej. Ktoś obliczył, że gdyby istniała kobieta o takich proporcjach, miałaby 2,23 metra wysokości, czy to już nie przemawia za tym, że te sztuczne proporcje są nie do osiągnięcia? Jednak lalka Barbie, prócz swej oczywistej, nadanej roli zabawki dla dziewczynek, daje tym dziewczynkom wyobrażenie jakby one chciały czy powinny wyglądać w przyszłości. Myślę, że pojawienie się tej blondwłosej, plastikowej piękności bardzo zepsuło wyobrażenie dziewczynek, nastolatek, a wreszcie dorosłych kobiet, o tym jak powinny wyglądać, przede wszystkim dlatego, że Barbie podobała (i nadal podoba) się nawet nie ich mężczyznom, tylko im samym. To trochę przykre, że bierzemy przykład z zabawek. A propos zabawek, kogoś dziwi poruszanie tego tematu przez kobiety w sferze seksualnej? Mnie nie, chyba zbyt często się wręcz ten temat pojawia. Ale przeglądając kolorowe pisemka (nazywane czasem magazynami dla luksusowych kobiet), aż roi się od tematów związanych z seksem wraz z urozmaiceniami wszelkiego rodzaju. I chyba dużo kobiet to jednak interesuje, no i się tych tematów nie wstydzą, skoro jest ich coraz więcej. Na pewno w tej kwestii poszłyśmy do przodu. Zresztą jak i w wielu innych. No bo – kto dziś nie ma swojej opinii w sprawie aborcji? Kto nie słyszał o tym, że najlepsze imprezy są w barach dla gejów i lesbijek? Halo! Czy chociażby powiedzenie słowa „lesbijka”, manifestowanie haseł „mój brzuch – mój wybór”, ba, nawet pomyślenie o tym, nie było związane z wszechobecnym tabu? Kobieta w ciąży była jeszcze niedawno swego rodzaju żyjącą świętością, a chodzenie w workowatych ubraniach koniecznością. A teraz? Kobiety chodzą z dużym brzuszkiem na wierzchu, są przy tym seksowne, nie wstydzą się nawet chodzić półnagie w strojach kąpielowych w tym jakże błogosławionym stanie. Co było początkiem postrzegania „brzuszka” jako elementu seksapilu kobiety? Zdjęcie kobiety z okładki „Vanity Fair” z 1991roku. Demi Moore, jako znanej aktorce, zapewne było łatwiej rozpocząć taką rewolucję, lecz nie umniejsza to jej zasług w tym temacie. Cudowne zdjęcie z wielkim brzuchem, ręka zakrywająca biust i zniewalające spojrzenie, to zapoczątkowało obnoszenie się atrakcyjną seksualnością kobiet w ciąży, co jest pięknym zjawiskiem.

Bardziej odległym przykładem próby wyemancypowania kobiety, tym razem w sztuce, jest Frida Kahlo. Kobieta, która wiele przeszła, była zdradzana przez męża, borykała się z wieloma problemami zdrowotnymi po wypadku, który przeszła w czasach studenckich. Zaczęła wówczas malować, manifestując siebie jako kobietę „niepodległą”. Autoportret z obciętymi włosami jest dobrym przykładem na manifest swojej emancypacji, obcięcie atrybutu kobiecości funkcjonuje jako manifest odzyskania niezależności.

W pokazywaniu swej niezależności poprzez sztukę pionierką w Polsce jest na pewno Katarzyna Kozyra. Artystka postanowiła nakręcić reportaż “Łaźnia żeńska” weszła do publicznej łaźni z ukrytą kamerą. Kozyra chciała pokazać, jak kobiety wyglądają "naprawdę", tzn. w sytuacji, gdy nikt na nie nie patrzy i gdy nie muszą spełniać wyśrubowanych kanonów urody. Kontynuacją i swoistą próbą konfrontacji była “Łaźnia męska”. Weszła ona do męskiej łaźni z przyprawioną atrapą penisa i ręcznikiem przewieszonym przez szyję, który ukrywał jej piersi. Ku zaskoczeniu Kozyry okazało się, że mężczyźni nawet będąc sami, cały czas zajmują się swoim wizerunkiem, przyglądają się sobie, porównują. Mistyfikacja nie została odkryta, a szkoda. Kozyra jest artystką, jednak nie przyciąga do siebie widzów wulgaryzmem, jak na przykład Dorota Nieznalska, reprezentująca sztukę krytyczną, która manifestując postulat kobiety mogącej zrobić w naszych czasach wszystko. Pokazała to w instalacji "Pasja", na którą składał się film (obraz ćwiczącego na siłowni mężczyzny) oraz obiekt (zdjęcie męskich genitaliów na krzyżu) swoją niezależność. Niezależność w stopniu tak wulgarnym, że spowodowało to oskarżenie artystki o obrazę uczuć religijnych i skazanie jej na sześć miesięcy ograniczenia wolności i wykonywania prac użytecznych publicznie.

I bardzo dobrze. Kobiety nagle zyskały tak wiele praw, że można śmiało stwierdzić, że w głowach nam się przewraca. Są oczywiście także tego dobre strony. Kobiety zaczęły obejmować ważne stanowiska polityczne, jak Hilary Clinton, mogą być w wojsku i bronić kraju, robić karierę, a także prężnie prowadzić prężnie własne firmy i być często oraz dużo lepszymi szefami niż okupujący te stanowiska przez długie lata mężczyźni. Problemy zaczynają się chyba wtedy, kiedy kobiety pnącej się na szczyt ktoś nie bierze na poważnie, a ona próbuje na wszystkie sposoby udowodnić, że ten ktoś się myli. I może to wtedy wyglądać dość karykaturalnie, jak przypadek pani Nieznalskiej, która jakby starała się krzyczeć 'To ja! Spójrzcie na mnie!”. Jestem wielbicielką sztuki i niespełnionym historykiem tejże dziedziny ze względów rodzinnych, ale wybaczcie mi (i jako że wybaczam sama sobie) nie rozumiem takiego obnoszenia się seksualnością i zwracanie na siebie uwagi przez nazywanie sztuką czegoś, co tak naprawdę jest tylko obscenicznym przedstawieniem genitaliów. Może lepiej nie starajmy się zwracać na siłę na siebie uwagę, może nawet jeśli jesteśmy wyjątkowo ekstrawertyczne w naszej seksualności, to nawet załóżmy te przykrótkie szorty, które wywalczyły dla nas kobiety dobre kilka lat temu i popławmy się w luksusach słuchania komplementów, ba, nawet tych, które mówią 'chodź ze mną do łóżka, bo bardzo seksownie wyglądasz'. Jeśli nam to sprawia przyjemność? Proszę bardzo. Nikt już tego nie ocenia, wolno nam robić wszystko (no prawie wszystko) co chcemy w tej sferze. Więc korzystajmy, ale tak, by nie razić (albo nawet ranić) sobą albo tym, co robimy innych ludzi.

Wracając natomiast to nagłej ewolucji kobiety w emanującą seksem maszynę. Dawniej spełnieniem marzeń kobiety był mąż, któremu po jego powrocie z pracy można było podać obiad gotowany przez całe popołudnie, zaraz po praniu, prasowaniu, oporządzeniu dzieci i pewnie wielu innych rzeczach. Był mąż, kochał albo i nie do końca, ale był miły i było za co gotować, high life. Na szczęście, ktoś wpadł na to, ze to nie musi być nasz obowiązek. Sama piorę i sprzątam, a gdy mężczyzna wróci z pracy, cieszę się, że mogę podać mu obiad, ale nie jest to moim celem życia. Mam plany, realizuję się w wielu projektach i nikogo to nie dziwi, nikt nie ma o to pretensji. I wszystko dzięki paru niezwykłym kobietom, którym przestało się podobać to, ze nie mogą mieć własnego zdania, że nie mogą robić własnej kariery. Równouprawnienie po pewnym czasie od różnorakich manifestów kobiet – że one też mogą wszystko – przeszło do rzeczywistości i dało pole do rozkwitu kobiet w każdej płaszczyźnie życia. Kobiecie wolno teraz iść na ulicy w przykusych szortach, z biustem prawie na wierzchu i zarzucając długimi nieuładzonymi (o losie!) włosami, odpalać papierosa kokietując wszystkich dookoła. I nikogo to nie dziwi! Kobieta może, wystrojona od szpilek po grzywkę, powiedzieć swojemu mężczyźnie “Dziś wychodzę z koleżankami” i ten biedak nie ma nic do gadania i to zjawisko również staje się już normalne. Kobiety pławią się w komplementach, kiedy wyglądają pięknie w pracy czy na uczelni, a to, że powodem może być po prostu zbyt krótka spódniczka, nie ma większego znaczenia. Więc, jak już wcześniej pisałam, pławmy się w komplementach, jeśli to nam pasuje, jeśli nie – uderzmy takiego chojraka w twarz (bo już też mamy na to publiczne przyzwolenie) i cieszmy się tym, że wolno nam się uczyć, wolno nam ubierać się, jak chcemy i żyć, jak nam się żywnie podoba. A to nie dzięki nam samym, tylko dzięki paru odważnym jak na swoje czasy kobietom, które nierzadko gorzko za to zapłaciły. A swoich książąt z bajek nie traktujmy jak wyrafinowane, mogące wszystko wredne babska, tylko doceniajmy, że mimo ich częstej chęci do pozostawania w „starym porządku”, to może jest w tym urok, że wolą nas jednak w tej pięknej naturalności.

mroczna.art.pl > Literatura > Eseje > Rewolucja (seksualna?) kobiet

z Google

© 2005-2011 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput