Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№19 lipiec 2007

Rosyjski feminizm: prześladowany — przeforsowany — przereklamowany? Irina Kuźmina

Poradnik dla kobiet, czyli jak się zachować w spółdzielni mieszkaniowej, w sądzie, na przesłuchaniu…

Początki ruchu feministycznego w ZSRR są związane z „kobiecym samizdatem”. O samizdacie jako najważniejszym zjawisku rosyjskiej kultury nieoficjalnej pisze się obecnie sporo — powstają opracowania naukowe tego zjawiska, antologie literatury samizdatu, bibliografie autorów literatury niezależnej, liczne rozprawy i artykuły poświęcone poszczególnym autorom. W opublikowanej w 2005 roku trzytomowej „Antologii samizdatu” (ros. «Антология самиздата. Неподцензурная литература в СССР 1950-е — 1980-е») zamieszczono krótki tekst Julii Wozniesienskiej, poświęcony problemowi kobiet w Rosji. Tekst został napisany w 1980 r., w rocznicę powstania pierwszego samizdatowego almanachu o tematyce feministycznej. Wówczas wszelkie nieoficjalne organizacje, w tym, oczywiście, także kobiece, istniały w podziemiu, współtworząc bogatą i różnorodną kulturę niezależną. Rola kobiet w powstaniu, kształtowaniu się i rozwoju rosyjskiego samizdatu jest ogromna, a przy tym, niestety, w powstającej obecnie historii (albo historiach) samizdatu kobiety często są pomijane. Przy omawianiu zaś początków ruchu feministycznego w Rosji tym bardziej należy pamiętać o takim wydarzeniu, jak powstanie almanachu „Kobieta i Rosja” (ros. «Женщина и Россия»). Rzecz się działa pod koniec lat 70. w Leningradzie.

Latem 1979 roku Hilda (Tatiana Goriczewa), Natalia Malachowskaja i Tatiana Mamonowa postanowiły własnymi siłami wydać, oczywiście poza cenzurą, almanach poświęcony problematyce kobiet. Hilda, czyli Tatiana Goriczewa, była swoistym fenomenem na scenie ówczesnego literackiego undergroundu. Filozof z wykształcenia, w 1976 roku wraz z mężem Wiktorem Kriwulinem zaczęła wydawać samizdatowe czasopismo „37”1, w którym publikowała rozprawy o tematyce religijno-filozoficznej. Przez jakiś czas wykładała w szkole zawodowej, jednakże, jak wspomina Natalia Małachowskaja, w roku 1979 już od dłuższego czasu nie miała ani pracy, ani stałego miejsca zamieszkania. Bomż (skrót od ros. «без определённого места жительства», czyli „bez stałego miejsca zamieszkania”), głodująca hippiska, zafascynowana Nietschem, Hilda przyczyniła się do spotkania Tatiany Mamonowej, głównej inicjatorki powstania feministycznego almanachu, i Natalii Małachowskiej.2 Ta właśnie trójka bojowo nastawionych początkujących feministek, zdesperowanych bezradnością losu radzieckich kobiet i ich przymusowym milczeniem, w sierpniu 1979 roku wydała pierwszy almanach, zatytułowany „Kobieta i Rosja”.

Czasopismo „Ms.” listopad 1980, na okładce: Tatiana Mamonowa, Tatiana Goriczewa (Hilda), Julia Wozniesienskaja, Natalii Małachowskiej, kopia ze strony kkk-bluelagoon.nm.ru/krivulin1.htm

Jak wspomina w jednym z wywiadów Natalia Małachowskaja, główną inicjatorką całego wydarzenia była jednak Tatiana Mamonowa — kobieta silna, ale oschła i chłodna, a przy tym bardzo niezależna, trzymająca się z dala zarówno od kultury oficjalnej, jak i nieoficjalnej, malarka, zarabiającą na życie sprzedażą obcokrajowcom swoich obrazów3. W almanachu ukazały się dwa teksty Mamonowej: „Te dobre tradycje patriarchalne” («Эти добрые патриархальные устои») opublikowane jako przedmowa oraz „Ludzkie porody” («Роды человеческие»).

Z kolei Natalia Małachowskaja — urodzona w Leningradzie w rodzinie naukowców, poetka, autorka kilku powieści, nie mająca wówczas pracy ani pieniędzy, wychowująca syna, szybko zgodziła się na udział w zaplanowanym przez koleżanki przedsięwzięciu. Jej pierwsze publikacje dotyczyły problemów jej najbliższych — trudnej sytuacji kobiet w rodzinie, codziennych trosk samotnych matek, z trudem godzących pracę fizyczną, wykonywaną dla pieniędzy z pracą fizyczną w domu. Pamiętajmy, że pozbawione możliwości zarobkowania zgodnie z otrzymanym wykształceniem, kobiety-intelektualistki najczęściej pracowały w kotłowniach lub przy sprzątaniu. Na inne zatrudnienie w panujących wówczas warunkach politycznych nie mogły liczyć.

Wkrótce, tegoż upalnego lata 1979 roku, po odsiadce wróciła do Leningradu Julia Wozniesienskaja — aktywna uczestniczka i współtwórczyni leningradzkiej nieoficjalnej kultury, poetka, współautorka pierwszego numeru czasopisma „Godziny” (ros. «Часы»)4. Kobieta o ciekawym pochodzeniu (polskie korzenie ze strony ojca, po matce — prawnuczka Arakczejewa) i ciekawej urodzie, silna, odważna i niepokorna Julia Wozniesienskaja po raz pierwszy trafiła do więzienia w roku 1976, kiedy razem ze swoimi przyjaciółmi-malarzami ozdobiła ściany Twierdzy Piotropawłowskiej napisem «КПСС — враг народа» („KPZR — wrogiem narodu”). Mieszkała w Leningradzie, w komunałce przy ulicy Żukowskiego, dokąd ciągnęły tłumy poetów, malarzy, filozofów, tak więc pokój Wozniesienskiej można by nazwać ówczesnym leningradzkim salonem literackim. Wozniesienskaja, jako niestrudzona buntowniczka i opozycjonistka, od razu podchwyciła pomysł na wydawanie almanachu dla kobiet — w ten sposób powstała już czwórka pionierek ruchu feministycznego w ZSRR.

We swoich wspomnieniach założycielki almanachu podkreślają, iż nie miały wówczas żadnego pojęcia o feminizmie, a i sam termin „feminizm” niewiele im mówił. Głównym ich celem było dopuszczenie do głosu kobiet pragnących wolności, twórczych, myślących, ale także zwykłych, zamęczonych codzienną pracą kobiet radzieckich. Impulsem dla pierwszych publikacji posłużyły osobiste przeżycia autorek almanachu — koszmar, przeżyty na porodówkach i w szpitalach, gdzie tysiące kobiet codziennie w przerażających warunkach usuwały ciążę lub rodziły — na jednej sali.

W rozmowie przeprowadzonej w radiu „Svoboda” Tatiana Woltskaja twierdzi, iż kobiece wydawnictwa pojawiły się w ZSRR nieprzypadkowo. W tamtych latach kobiety bardzo aktywnie uczestniczyły w ruchu obrony praw obywatelskich — przepisywały teksty na maszynie, robiły korekty, zajmowały się introligatorstwem, ale także myślały nad nowymi projektami. Dlaczego jednak ruch obrony praw, między innymi, kobiet powstał właśnie w Leningradzie? Otóż, po-pierwsze, w porównaniu do innych miast było tu więcej kobiet uczestniczących w kulturze niezależnej, kobiet-dysydentek, a po-drugie, w Leningradzie kobietom żyło się gorzej niż, na przykład, w Moskwie. Trudniej tu było o zarobek, o chleb, o wszystko.5

Tak więc w sierpniu 1979 roku pierwszy numer almanachu „Kobieta i Rosja” był już gotowy, i prawie natychmiast został konfiskowany przez KGB. Jednakże, dzięki wsparciu francuskich feministek, materiały nie zostały całkowicie utracone. Almanach został przekazany na zachód i już wkrótce ukazał się najpierw po francusku, później w językach portugalskim i japońskim. Prześladowania inicjatorek tego przedsięwzięcia w ZSRR czasowo zastały wstrzymane i wówczas, korzystając z okazji, postanowiono zacząć wydawać inne czasopismo o podobnej tematyce.

Początkowo była to praca czterech założycielek rosyjskiego projektu feministycznego. Jak wspomina Natalia Małachowskaja, dla niej osobiście głównym bodźcem w pracy nad almanachem była sama idea feminizmu — idea, która zmuszała nas do całkowitej zmiany świadomości, która wszystkie trudy i całą niesprawiedliwość naszego życia, całą hańbę kobiecego losu przekształcała w nowe możliwości — niezwykle inspirujące i obiecujące przeżycie niesamowitych przygód duchowych. Warstwa naszej płciowości [dziś powiedzielibyśmy „gender” — IK] jest ukryta bardzo głęboko, w samym środku naszej świadomości, dlatego też w momencie dokonania odkrycia dochodzi do radykalnych zmian całej osobowości człowieka. Człowiek, który dokonał w sobie przewrotu, czuje niebywały przypływ energii, staje się wręcz szczęśliwy, lecz wiele osób wystrzega się tego typu eksperymentów, bojąc się tych potworów, które pilnują drzemiącego w nas samych skarbu. Idee feminizmu jako dokonującego się w świadomości przewrotu były obecne we wszystkich materiałach naszych czasopism.6

Pracownicy organów śledczych natychmiast zabrali się do likwidowania „rozbestwionych feministek”. Każda z pracujących nad almanachem kobiet była regularnie wzywana do KGB, gdzie różnymi metodami nakłaniano je do zaniechania działalności antypaństwowej, jaką zdaniem władz było wydawanie nielegalnego czasopisma dla kobiet. Stosowano przy tym metody bardzo różne — zastraszanie, grożenie zemstą na rodzinie, najczęściej odebraniem dzieci, lub, jak w przypadku Julii Wozniesienskiej, wysłaniem syna na wojnę do Afganistanu. Większość z autorek almanachu nie miała już wówczas pracy ani stałego miejsca zamieszkania, więc faktycznie nie można było im odebrać niczego, oprócz dzieci. A to był cios najgroźniejszy. Początkowo jednak próbowano metod łagodniejszych — namawiano do porzucenia pisania i publikowania własnych myśli, zawstydzając kobiety chociażby tym, że „zadawanie się z takim towarzystwem” jest co najmniej nierozsądne.

Kiedy oficerowie KGB namawiali Tanię Mamonową, by przestała pracować nad almanachem, mówili do niej: Jest pani przecież normalnym człowiekiem radzieckim, z kim się pani zadaje! Wozniesienskaja jest kryminalistką, Goriczewa — jakaś nienormalna, zaś Małachowskaja to po prostu idiotka! Cóż, mieli rację. Goriczewa głosiła w almanachu idee religijne, Wozniesienskaja traktowała to jako walkę z systemem (kierując się zasadą — „wszystko, co powstaje wbrew władzy, jest dobre”), i tylko ja naiwnie marzyłam o tym, by uwolnić połowę ludzkości poprzez odczarowanie świadomości kobiet — po latach wspomina Natalia Małachowskaja.7

Uwolnienia świadomości kobiet dokonywano przede wszystkim poprzez ukazywanie prawdy o społeczeństwie radzieckim — o trudnej sytuacji kobiety w rodzinie, o problemie rozpadu rodzin, samotnym macierzyństwie, pijaństwie w rodzinach, niesłychanym wzroście przestępczości itd. Pismo „Kobieta i Rosja” poruszało głównie społeczne problemy kobiet, nie wykraczając poza obszar codziennych zmagań rosyjskich kobiet z ówczesną rzeczywistością. Ważny był sam fakt mówienia w sposób otwarty o tym, co oficjalnie w społeczeństwie ZSRR nie istniało. Kobiety podejmowały także niesłychanie bolesny wówczas, lecz pomijany przez władze, problem wojny w Afganistanie. Nic więc dziwnego, że w listopadzie 1979 roku almanach „Kobieta i Rosja” został oficjalnie zlikwidowany. Wówczas postanowiono kontynuować dotychczasową działalność pod inną nazwą. Tak powstało czasopismo «Мария» („Maria”).

Pod koniec grudnia 1979 roku materiały do pierwszego numeru „Marii” były gotowe, lecz już w styczniu to wszystko, przechowywane w mieszkaniu Julii Wozniesienskiej, zostało skonfiskowane podczas rewizji. Materiały do pierwszego numery odtwarzano z pamięci. Wiosną 1980 roku udało się odbudować straty, wówczas też Julia Wozniesienskaja wpadła na pomysł, by powstał klub dyskusyjny „Maria” — dla kobiet, które nie miały talentu do pisania, lecz chciały się wypowiedzieć. Pierwsze spotkanie klubu odbyło się 1 marca 1980 roku w mieszkaniu prywatnym, zaś materiały zebrane podczas pierwszego posiedzenia klubu (m.in. tekst wystąpienia pt. „Domowy obóz koncentracyjny”) ukazały się w pierwszym numerze „Marii”.

Zespół redaktorski stopniowo się powiększał. Do tej inicjatywy dołączyły Natalja Łazariewa i Gala Grigorjewa. Drukowano zaś teksty osób bardzo różnych — autorów szukano wśród przyjaciół, znajomych, krewnych. W almanachu ukazywały się, między innymi, teksty 9-letniego Wani Pazuchina — syna Natalii Małachowskiej, który już wtedy wykazywał zainteresowanie polityką i nieźle władał piórem. W „Kobiecie i Rosji” znalazł się jego tekst pt. «Золотое детство» („Złote dzieciństwo”), w którym Wania dzielił się wrażeniami z letniego pobytu na obozie pionierskim. W pierwszym numerze „Marii” pojawił się z kolei jego opublikowany pod pseudonimem tekst pt. «Как я учусь в школе» („Jak się uczę w szkole”). W „Marii” zamieszczano także prozę leningradzkiej pisarki Soni Sokołowej (w nr 1 — opowiadanie «Летающие ящеры» („Latające jaszczury”)), materiały błąkającej się po ulicach Leningradu dziennikarki z Litwy Klawdii Rotmanowej (w nr 3 — tekst pt. «Монолог бездомного человека» („Monolog człowieka bezdomnego”)), teksty wykładającej na uczelni filozofię Tatiany Bielajewej, Jeleny Szanyginej (publikującej pod pseud. Jelena Doron), biologa z Uniwersytetu leningradzkiego Ałły Sariban itd.

Krąg czytelników czasopisma ograniczał się do bliskich, przyjaciół i znajomych autorek, jednakże nie było to małe grono ludzi. Pierwszy numer, czytany zazwyczaj przez jedną noc, był przekazywany dalej, z rąk do rąk, tak by mógł trafić do jak największej ilości ludzi. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni, żywo reagowali na pierwszą próbę ukazywania wprost drażniących problemów społecznych. Nakład nr 1 „Marii” wynosił 10 egzemplarzy — 6 z nich zleciła do przepisania i ozdobiła ilustracjami Tatiana Mamonowa, 4 — bez ilustracji — zostały przepisane przez Natalię Małachowską.

Już wkrótce jednak zaczął się ostry atak władz na środowisko „Marii”. Szantażując redaktorki czasopisma, zmuszano je do opuszczenia kraju. 11 maja 1980 roku musiała wyjechać Julia Wozniesienskaja. Jak wspomina Natalia Łazariewa, Julia na początku nie chciała wyjeżdżać. Cały czas się zastanawiała, ale władze zagroziły, że wyślą jej syna do Afganistanu. Chłopak chodził do szkoły zawodowej, uczył się zawodu jubilera. Później został złotnikiem. A tu nagle, pod koniec lutego, wyrzucają go ze szkoły i wzywają na komisję. Julia powiedziała wtedy, że wszystko może znieść, ale nie pośle syna na wojnę. Odtąd syna chowano u różnych ludzi, a w maju władze zaproponowały, by Julia opuściła kraj. W maju więc wyjechała.8

W czerwcu 1980 roku ZSRR opuściły Tania Goriczewa, Natasza Małachowskaja, Ałła Sariban i Tania Mamonowa. Władze „czyściły” większe miasta przed Olimpiadą. 16 września zostaje aresztowana i skazana na 10 miesięcy aresztu Natalia Łazariewa. W jej domu znaleziono kartkę z protestem przeciwko wkroczeniu wojsk radzieckich do Afganistanu. Jak wspomina Łazariewa, najbardziej przykre było to, że ten protest nawet nie był opublikowany — napisała go kiedyś, ale nie była z tego tekstu zadowolona i będąc bałaganiarzem, wrzuciła zmięty papier pod łóżko.9 Za ten błąd przypłaciła więzieniem.

W 1981 roku wyjeżdża także Lena Szanygina. Odtąd materiały do kolejnych numerów „Marii” przekazywano za granicę, by tam je publikować, tłumacząc na francuski, angielski i in. Kolejne numery czasopisma przygotowywały Tatiana Bielajewa, Anna Malonga. Dzięki ich pracy powstały 2, 3, 4 i 5 numery „Marii”. Później obydwie wyjechały. Po wyjściu z więzienia nad nr 6 czasopisma pracowały Natalia Łazariewa i Gala Grigorjewa. Jak wspomina Łazariewa, w każdym numerze zamieszczano porady prawne dla kobiet, a także wskazówki — jak się zachować na przesłuchaniu, podczas rozpraw sądowych, jak rozmawiać z urzędnikami. Feminizm nie uczył kobiet, by piły wódkę i paliły papierosy. Rosyjska kobieta robiła to na długo przed pojawieniem się w naszym kraju pojęcia „feminizm”.10

W 1982 roku zaprzestano pracy nad wydawaniem „Marii”. Sporadycznie przekazywano coś za granicę, głównie do Francji, gdzie francuskie feministki publikowały materiały z ZSRR w swoich czasopismach.

Kolejnym „wyjściem” problematyki feministycznej na powierzchnię kultury niezależnej było pojawienie się Olgi Lipowskiej, która w 1987 roku, w Leningradzie zaczęła wydawać samizdatowe czasopismo «Женское Чтение» („Kobieca Lektura”). W tamtych latach Lipowskaja, znając francuski i angielski, czyta zachodnią literaturę feministyczną, dużo tłumaczy i pisze. Akurat wtedy pracowała jako stróż, więc starczało czasu i na lekturę, i na myślenie o nowym projekcie kobiecym. Powstałe w 1987 roku czasopismo istniało do roku 1991. W tym czasie ukazało się 6 numerów „Kobiecej Lektury”, każdy po 80 stron. Na treść czasopisma składały się przekłady zachodniej eseistyki feministycznej, własne rozprawy, poświęcone problematyce kobiet w ZSRR, a także publikacje poezji i prozy kobiet.

W roku 1991 czasopismo samizdatowe przestało istnieć, a Olga Lipowskaja, jak wiele innych aktywnie działających na rzecz kobiet aktywistek, wyszły z podziemia. Zaczynał się kolejny rozdział historii rosyjskiego feminizmu.

Feminizm przeforsowany

Od początku lat 90. powstawały liczne inicjatywy wydawnicze oraz organizacje feministyczne. W marcu 1991 roku w podmoskiewskiej miejscowości Dubna odbyło się Pierwsze Niezależne Forum Kobiet, zorganizowane przez trzy istniejące już wówczas organizacje feministyczne. W organizowaniu Forum uczestniczyły, między innymi, Olga Lipowskaja oraz aktywna działaczka feministyczna Jelena Koczkina. Pojawiające się w nazwie Forum określenie „niezależne” miało wskazywać na niezależność tej inicjatywy od Komitetu Kobiet Radzieckich.11 Istniejący oficjalnie od roku 1941 Komitet Kobiet Radzieckich na arenie międzynarodowej spełniał przede wszystkim funkcję propagandową. O zakłamaniu, jakie towarzyszyło istnieniu tej organizacji, świadczy chociażby fakt, iż kobiety należące do Komitetu miały zakaz mówienia na tematy dla władz niewygodne. Świadczy o tym pewna historia, będąca właściwie kontynuacją historii pierwszych, wygnanych z kraju, rosyjskich feministek. Natalia Małachowskaja wspomina, jak po wylądowaniu na lotnisku w Wiedniu, ją i Goriczewą od razu zaproszono na odbywający się właśnie w Danii Międzynarodowy Kongres Kobiet. Już na lotnisku rosyjskie emigrantki nie mogły się opędzić od dziennikarzy — męczono je pytaniami o los kobiet w ZSRR, o prześladowania, istniejące organizację feministyczne itd. Po sześciu dniach, korzystając z zaproszenia duńskiego komitetu obrony praw człowieka, Natalia Małachowskaja przyjeżdża do Kopenhagi na Kongres Kobiet. Dopiero wtedy zrozumiałam, że nasza sytuacja na Zachodzie jest tak samo tragiczna, jak w Leningradzie — wspomina Natalia Małachowskaja. Sprawa z Kongresem była dość delikatna. Rzecz w tym, że w Kongresie uczestniczyła delegacja kobiet z ZSRR, na czele z kosmonautką Walentyną Tiereszkową. I to, co mówiły na posiedzeniach, było dalekie od mojego widzenia sytuacji rosyjskich kobiet. Zrobiłam plakat z prześcieradeł, na którym napisałam: „Wydalono mnie z ZSRR, ponieważ walczyłam o prawa kobiet”. Z tym prześcieradłem stanęłam pod budynkiem Kongresu. Otaczała mnie coraz większa grupa dziennikarzy, zadających mnóstwo pytań, a ja musiałam swoją łamaną angielszczyzną na nie odpowiadać. Później zorganizowano dla mnie konferencję prasową. Jednakże do budynku Kongresu nadal nie wpuszczano, ponieważ nie miałam legitymacji uczestniczki. Nie obeszło się bez interwencji policji, lecz dziennikarze nagrali cały incydent i wieczorem zajście, jakie miało miejsce przed salą posiedzeń, zostało pokazane w telewizji duńskiej oraz szwedzkiej. Po wybuchu skandalu zaproszono mnie na oficjalne spotkanie z przewodniczącą Kongresu, z udziałem przedstawicieli komitetu obrony praw człowieka, na którym mówiłam o strasznych warunkach, panujących w klinikach położniczych, o ogromnej liczbie aborcji oraz o ciężkich pracach fizycznych, do jakich są zmuszane kobiety w ZSRR.12

Dlatego też w 1991 roku w Dubnie podkreślenie faktu niezależności od Komitetu Kobiet Radzieckich było dla nowych rosyjskich feministek sprawą zasadniczą. Wówczas też w Moskwie powstało pierwsze rosyjskie Centrum Badań Genderowych. W roku 1992 odbyło się kolejne Niezależne Forum Kobiet w Dubnie. Pojawiały się coraz liczniejsze organizacje kobiet, które zaczynały swoją działalność na terenie całej Rosji. W październiku 1992 roku, dzięki staraniom Olgi Lipowskiej, powstaje Petersburskie Centrum Problematyki Genderowej, które zaczyna wydawać kwartalnik «Все люди — сёстры» („Wszyscy jesteśmy siostrami”). Na treść almanachu składały się publikację przekładów zachodnich teorii feministycznych, ale także pierwszych rosyjskich badań genderowych, prowadzonych w Petersburskim Centrum Badań.

Jednakże już na początku lat 90. stało się oczywiste, iż zachodnia terminologia feministyczna nijak się ma do realiów postsowieckich. Język zachodnich teorii feministycznych często operował bądź pojęciami z zakresu teorii psychoanalizy, które wówczas były mało znane w Rosji, a więc był to język niezrozumiały, bądź też językiem marksistowskim, co nie sprzyjało popularyzacji feministycznych idei w społeczeństwie postsowieckim. Retoryka zachodnich feministek była całkowicie obca kobiecie, która od lat tęskniła za „burżuazją”, „patriarchatem” i przynależnością do „klasy średniej”. Rosyjskim kobietom można było długo wyjaśniać zalety bycia jednostką niezależną, pracującą, silną — tego wszystkiego miały pod dostatkiem za czasów ZSRR. Marzeniem wielu kobiet na początku lat 90, kiedy rosyjska gospodarka praktycznie przestała funkcjonować, a społeczeństwo postsowieckie znalazło się na krawędzi katastrofy, było spokojne życie, najlepiej w domu, wśród dzieci. Możliwość bycia zwykłą gospodynią domową była uważana za niesłychany luksus, bowiem większość kobiet pracowała na dwa-trzy etaty, zapewniając swojej rodzinie minimum materialne. Tak więc do ciężarów, jakie utrudniały życie kobiecie radzieckiej, doszły kolejne — warunki życia w Rosji po rozpadzie ZSRR i upadku całego systemu polityczno-gospodarczego drastycznie się pogorszyły, większość zaś problemów, jak to często w Rosji bywa, spadła na kobiety. To one przede wszystkim musiały wyżywić rodzinę, bo choć pracę tracili zarówno kobiety, jak i mężczyźni, sił na znalezienie kolejnej, na przekwalifikowanie się na pracę fizyczną starczało głównie kobietom. Dlatego wołanie zachodnich feministek o wydobycie się spod jarzma domowych obowiązków, o rozpoczęcie kariery zawodowej, o uniezależnienie się od patriarchalnych nawyków obyczajowych nie zostało podjęte przez rosyjskie kobiety. Zachodnia wersja feminizmu, przynajmniej ta, która dotarła do Rosji na początku lat 90, nie sprawdziła się w warunkach postsowieckich.

„Na imię mi kobieta…”

Aleksandr Jeriomienko nauczył mnie pisać wiersze. Arsienij Tarkowskij nauczył ich nie pisać. Jegor Jakowlew przyczynił się do tego, że zostałam publicystką. Galina Starowojtowa — do tego, bym kandydowała do Dumy. / Maria Arbatowa

Prawdziwym wydarzeniem lat 90. było pojawienie się w dyskursie społeczno-polityczno-literackim Marii Arbatowej, uważanej niemalże za „twarz rosyjskiego feminizmu”. Nie ma wątpliwości co do roli, jaką odegrała Maria Arbatowa w popularyzowaniu idei feministycznych — w sposób prosty i przystępny, na własnym przykładzie, zachęcała kobiety do aktywności społecznej, politycznej i zawodowej.

Maria Arbatowa mówi o sobie: Jestem pisarką, która zaczynała swoją pracę w Związku Radzieckim i musiała długo „wypleniać z siebie niewolnika”, co to mi się raczej udało. Jestem działaczką społeczną, która od wielu lat poprzez swoje teksty literackie i publicystyczne, poprzez radio, telewizję oraz uczestniczenie w prezydenckich kampaniach wyborczych [w 1996 r. — Borysa Jelcyna i w 2000 r. — Ełły Pamfiłowej] stara się zwrócić uwagę publiczną na kwestię praw kobiet. Jestem przewodniczącą istniejącego od 1996 roku „Klubu kobiet, wtrącających się do polityki” (ros. «Клуб женщин, вмешивающихся в политику»), którego celem jest wykształcenie elity kobiet-polityków. Jestem praktykującym psychologiem, pomagającym ludziom w odzyskaniu komfortu psychicznego.13

W roku 1991 Maria Arbatowa założyła klub wspomagający psychiczną rehabilitację kobiet — „Harmonia” (ros. «Гармония»). Zajmuje się dziennikarstwem — przez pięć lat współpracowała z wydawnictwem «Общая газета» oraz występowała w telewizji jako prowadząca popularnego talk-show «Я сама». To właśnie ostre komentarze i opinie wygłaszane przez Arbatową w telewizji przyczyniły się do oszałamiającego wzrostu jej popularności. To tez sprawiło, że rosyjski feminizm w wersji uproszczonej sprowadza się niekiedy do tezy, iż połowę naczyń w domu powinien zmywać mężczyzna. Działalność popularyzatorska Arbatowej często bywa odbierana jako spłycenie podstawowych założeń feminizmu, nie należy jednak obwiniać za to samą Arbatową. Jej popularność, jak to sama przyznaje, jest rzeczą przypadku, na początku bowiem interesowała ją głównie twórczość literacka.

Urodzona w Muromie, w okręgu Władimirskim, w 1957 roku, Maria Iwanowna Gawrilina (Arbatowa — od Arbatu w Moskwie — jest pseudonimem artystycznym autorki) wkrótce przenosi się z rodzicami do stolicy. Będąc osobą z natury niezależną i buntowniczą, a przy okazji chorowitą, w szkole i internacie ściągała na siebie same kłopoty, stąd też w jej powieściach autobiograficznych tyle nienawiści do medycyny radzieckiej i socjalistycznego systemu szkolnictwa. W powieści „Na imię mi kobieta” («Меня зовут женщина») opisuje koszmarną sytuację, jaka panowała w podmoskiewskim internacie dla chorych dzieci: Internat i otaczająca go rzeczywistość były odwzorowaniem Związku Radzieckiego i jego nieradzieckiego otoczenia. Rozmowa o jakiejkolwiek przewinie zaczynała się od tematu bezwartościowych jednostek, które państwo utrzymuje, a one…14 W radzieckim przytułku od rana do nocy musztrowano chore dzieci. Około dwustu małych i młodocianych kalek w gorsetach, aparatach ortopedycznych i o kulach zaznawało szczęścia w panującym tu obozowym rygorze15 — napisze po latach, jako jedna z nich, Arbatowa. Już w szkole Masza zaczęła czytywać dziwne jak na swój wiek lektury — „Podstawy filozofii marksistowskiej” wytrącały z równowagi nauczycielki i opiekunki szkolne, tym bardziej że niesforna uczennica zachęcała do lektury i dyskusji resztę klasy. Wkrótce jednak odkryła, że towarzystwo rówieśników i rówieśniczek jest dla niej mało interesujące i zaczęła uczestniczyć w zajęciach Szkoły Młodego Dziennikarza przy wydziale dziennikarskim Uniwersytetu Moskiewskiego. Obracanie się w kręgu młodzieży akademickiej tamtych lat dawało możliwość uczestniczenia w zagorzałych dyskusjach o Bogu, jazzie, filozofii i wolności, a wkrótce zbliżyło do środowiska hipisów oraz, w pewnym sensie, do kultury niezależnej. Co prawda, wspominając siebie i swoje poczynania na polu towarzyskim z tamtych lat, Maria Arbatowa odsłania zasady funkcjonowania młodych dziewcząt w środowisku, jak się wyraża, „zbędnych ludzi”, czyli „hipisów, profesorów, dysydentów, cinkciarzy i prostytutek”: (…) to, że ja, młoda, ładna, oczytana i zbuntowana nie zainteresuję nikogo ze starszych zbuntowanych, dopóki nie pozwolę im się dobrać do moich majtek, było dla mnie ogromnym ciosem. Potrzebowałam środowiska, ale środowisko potrzebowało tylko mojego młodego ciała.16 Arbatowa przedstawia idealizowane przez wielu środowisko kultury niezależnej lat 70-ch jako swoiste „targowisko”, na którym młodzi i starzy podrywali młodziutkie dziewczyny, podając się za bohaterów narodowych. One, ogłupiałe, dawały się nabierać. Łaknęły zrozumienia, informacji, chciały czytać samizdatowe książki, poważnie dyskutować. Wszystko to oferowali im domniemani bohaterowie w zamian za łóżko. Przynależność do środowiska o odmiennych poglądach niż oficjalne była w cenie. Działał socjalistyczny system dystrybucji — oni kupowali miłość za swoje dywidendy, jak komuniści za swoje. Dla dziewczyn wychowanych na Turgieniewie było to trudne i bolesne.17 Autobiografia Arbatowej zawiera wiele przykładów na potwierdzenie przytoczonych powyżej słów autorki, dziewczyny jednak szybko odnalazły się w zaproponowanej przez starszych kolegów grze. Miłosne perypetie z lat młodości Marii Arbatowej świadczą raczej i niezwykłej sile i żywotności kobiet jej pokolenia — podejmując walkę przeciwko systemowi (częściej „prywatną walkę”, wyrażającą się poprzez ostentacyjne odrzucenie norm obowiązujących w radzieckim społeczeństwie), w mężczyznach nie miały sojuszników, bowiem równolegle toczyła się druga linia frontu, na którym ścierały się siły dwóch odmiennych żywiołów — męskiego i kobiecego. Z przedstawianej przez Arbatową historii życia wyłania się obraz kobiety silnej, pewnej siebie, walczącej o szczęście swoje i swoich dzieci, przy czym polityka jest tłem rozgrywających się wydarzeń, a mężczyzna kimś w rodzaju jednostki zmiennej, uczestniczącej w życiu bohaterki wyłącznie jako obiekt seksualny.

Spowiedź Arbatowej wydana w postaci książki autobiograficznej przez wiele kobiet została odebrana jako pewnego rodzaju manifest feministyczny. Sama autorka przyznaje: Może narażam się na zarzut zbytniej szczerości, ale specjalnie staram się opisywać pewne sprawy z detalami. Ten swego rodzaju striptiz na tle socjalizmu skłania do gorzkiej zadumy moje rówieśnice — po pierwszym wydaniu książki przychodziły do mnie kobiety i mówiły, że wszystko w ich życiu było tak samo jak w moim. A dla młodych dziewcząt niech to będzie przestroga, ponieważ, mimo że tyle krzyczymy o prawach kobiet, draństwo nie znika tak szybko, o czym przekonują się one raz po raz. Mogę tylko przypomnieć, że tak być nie powinno. Jeżeli nie będziemy się bały mówić o tym głośno, szybciej zmienimy świat, w którym żyjemy.18

Piętnując „draństwo”, Arbatowa zdobywała rzesze wiernych czytelniczek, lecz krytyka nie wystawiła wysokiej oceny jej twórczości. Zgodnie z obowiązującą w słowiańskich krajach postkomunistycznych tradycją, tego typu prozę szybko zaliczono do gatunku „literatury ginekologicznej”. Podobny los spotykał początkowo sztuki Marii Arbatowej. Bowiem, oprócz prozy autobiograficznej, Arbatowa jest znaną dramatopisarką. Ukończyła Instytut Literacki im. Gorkiego w Moskwie ze specjalizacją dramaturgiczną. Uczestniczyła w seminariach prowadzonych przez Wiktora Rozowa i Innę Wiszniewską, którą bardzo ciepło wspomina. Mimo talentu dramaturgicznego Arbatowej, droga jej sztuk na scenę nie była prosta. Pierwszym poważnym utworem dramaturgicznym, jak twierdzi autorka, była sztuka pt. Zawistnik («Завистник»), w której, po przeczytaniu książki Arkadija Bielinkowa „Jurij Olesza. Kapitulacja i zagłada inteligenta radzieckiego”19, Arbatowa przedstawia tragiczne losy pisarza. Kolejne sztuki to „Ankieta dla rodziców” («Анкета для родителей»), „Równanie z dwoma niewiadomymi” («Уравнение с двумя неизвестными»), „Aleksiejew w cieniu” («Алексеев в тени») z trudem, po kilku latach starań trafiały do teatrów. Przyrównywane do dramaturgii Ludmiły Pietruszewskiej, z jej surowym spojrzeniem na świat i cierpiących w nim ludzi, sztuki Arbatowej były dalekie od spraw politycznych, a jednak mówiły o radzieckim społeczeństwie więcej niż dane statystyczne. Arbatowa przedstawiała w nich tzw. „zaplecze egzystencji”, mieszczące się, prozaicznie, w „kuchniach rosyjskich — królestwie kobiet — które stało się symbolem nowego pojęcia humanitaryzmu i wolności myśli. Badanie socjologiczne kuchni dysydenckich wykazały, że w społeczeństwie radzieckim panował ścisły podział na sferę państwową i na antypaństwowe życie rodzinne z dominującą rolą kobiety”20. W twórczości Marii Arbatowej znalazły się więc te elementy życia radzieckiego społeczeństwa, których niszczenia system konsekwentnie dokonywał. Życie prywatne było jedną z nielicznych stref ograniczonej wolności, do której państwo nie miało wypracowanych możliwości dostępu. I w tej właśnie sferze królowała kobieta. To też było i pozostaje głównym tematem pisarstwa Marii Arbatowej. Jednakże, jak pisze autorka, jej sztuki objęte ostracyzmem za kobiecą tematykę, uznane zostały natychmiast za utwory feministyczne dyskryminowane przez męską cenzurę. A więc, jak pan Jourdain, nie wiedziałam dotąd, że mówię prozą!21

Z nadejściem zmian i wraz z upadkiem ZSRR kobiety otrzymały faktyczną możliwość uczestniczenia w politycznym, gospodarczym i publicznym życiu nowo powstałych krajów postkomunistycznych. Kobiety włączyły się do ruchu obrony praw człowieka, tworząc liczne ugrupowania kobiece — wśród nich szczególnie intensywnie działają liczne kluby matek żołnierzy, matek dzieci-inwalidów, samotnych matek. Obecnie istnieje około 1500 oficjalnie zarejestrowanych kobiecych organizacji, które zajmują się rozwiązaniem problemów, między innymi, bezrobocia, migracji, politycznej aktywności kobiet, wykształcenia, współpracy międzynarodowej, mniejszości narodowych, mniejszości seksualnych, emerytów, inwalidów itd.22 Trudno obecnie znaleźć taką dziedzinę życia społecznego, w której nie uczestniczyłyby kobiety. Oczywiście, specyfika historii i kultury Rosji sprawia, iż nie zawsze można tu mówić o inicjatywach feministycznych. Jak zauważa aktywistka ruchu kobiet Maria Aloszyna, każdy ruch społeczny opiera się o historię danego narodu i jego mentalność. Rosjanki bardzo wcześnie otrzymały prawo do głosowania, do aborcji i pracy zawodowej. Inna sprawa, że przez 70 lat żyły w społeczeństwie totalitarnym i źle rozumieją idee liberalnych wartości i ważność walki o własne prawa. Wydaje im się, ze feminizm będzie dla nich jakimś ograniczeniem. Podczas gdy feminizm ma na celu właśnie obronę kobiet w każdej sytuacji. W Rosji pracującym na traktorach i układającym asfalt kobietom nie przyjdzie do głowy zabierać mężczyźnie ciężką torbę lub obrażać się na to, że otworzy przed nią drzwi. Na konferencjach często się żartuje „W roku, kiedy amerykańskim kobietom pozwolono pracować w kopalniach, Rosjankom pozwolono w nich nie pracować.23

Spostrzeżenia Marii Arbatowej na temat boomu wokół feminizmu, jaki można było obserwować w Rosji pierwszej połowy lat 90., bardzo subiektywne, odsłaniają jednak pewne negatywne tendencje, występujące wówczas w środowisku zaangażowanym w działania na rzecz ruchu kobiet. Udział Arbatowej w Pierwszym Niezależnym Forum Kobiet w Dubnie spowodował, iż jej opinia na temat feminizmu zmieniła się diametralnie. W kobiecym ruchu, jak w mentalności całej inteligencji z wykształceniem humanistycznym, panował stereotyp bycia „swoją” narzucający grę, znaną z mongolskich czy filipińskich realiów, która się nazywa „oszukać białego”. To znaczy, skoro my, rosyjskie feministki, mamy problemy ekonomiczne, to powinnyśmy ustawić tam, gdzie dają dolary, wszystkich swoich krewnych i znajomych, którzy nauczyli się już słów „feminizm” i „seksizm”. Wszystko, co się wiąże z ruchem kobiecym, wyjąć spod krytyki, nie rozliczać się z wydanych zachodnich pieniędzy, bo przecież jesteśmy takie biedne… Kiedy zaczęły napływać granty, pojawiło się mnóstwo dziewczyn, które ledwie ukończyły jakieś technikum, ale udzielały porad w zakresie psychologii, niewydarzone prace naukowe zaliczono do jakichś specjalnych dziedzin, teksty grafomanek zapełniły antologie prezentujące słuszną ideologię. Feminizm stał się kamieniem filozoficznym — każda miernota, która go dotknęła, zamieniała swój bagaż intelektualny w złoto. A te, które odżegnywały się od grantów, zostały okrzyknięte wyznawczyniami niewłaściwego feminizmu — pisze Arbatowa24, oskarżając organizatorki Forum o to, że w obawie przed konkurencją nie dopuszczały pozostałych uczestniczek zjazdu do kontaktu z gośćmi z Zachodu, pilnie ukrywały informację o możliwościach otrzymania jakichkolwiek grantów zagranicznych itd. Oburzenie pod adresem „feministycznej elity” wyrażane przez Marię Arbatową w książce „Na imię mi kobieta” jest niewątpliwie sprawą osobistej reakcji autorki na sytuacje, jakie były na porządku dziennym w postsowieckiej Rosji. Uskrzydlone możliwością niesienia „oświaty” ciemiężonym przez system radziecki kobietom, zachodnie feministki być może nie zdawały sobie sprawy z tego, że feminizm nie może się rozwijać w kraju, który nie zaznał ani demokracji, ani gospodarki kapitalistycznej, ani też nie posiadał tzw. klasy średniej. Na początku lat 90. rosyjskie kobiety faktycznie walczyły o życie swoje i swoich bliskich — o pracę, której nie było lub była wykonywana nieodpłatnie, o jedzenie, którego nie było w sklepach, o bezpieczeństwo swoich dzieci, które coraz częściej nie wracały na noc do swoich domów, wreszcie o stabilność sytuacji rodzinnej, o której najczęściej mogły tylko marzyć. Pojawiające się wówczas „układy” różnego rodzaju elit szybko dokonały podziały władzy i majątku, zaś na realizację idei trzeba było jeszcze poczekać. Tak też, wraz z otworzeniem się kraju na myśl zachodnią i napływem zachodnich feministek zaczął się powolny proces odwrócenia się kobiet od tego haseł i postulatów.

Zaczęła się jednak rozwijać twórczość kobiet — pojawiały się coraz liczniejsze antologie prozy kobiecej, kobiecej poezji, organizowano wystawy malarstwa i fotografii artystek, zjazdy, konferencje, powstawały serie wydawnicze, takie jak «Женский почерк» („Kobiece pismo”) oraz «Настоящая женская проза» („Prawdziwa proza kobieca”) wydawnictwa „Wagrius” czy serie kobiece wydawnictwa „Eksmo”. W 1988 roku powstało ugrupowanie kobiet twórczych «Новые амазонки» („Nowe Amazonki”), do którego wstąpiły, między innymi, Swietłana Wasilenko, Łarisa Waniejewa, Nina Gorłanowa, Nina Sadur, Waleria Narbikowa, Irina Polanskaja i Jelena Tarasowa. Dzięki aktywnej działalności różnych organizacji kobiecych, nowo powstałych wydawnictw niezależnych i inicjatywie poszczególnych kobiet w ciągu zaledwie kilku lat od roku 1989 do roku 1993 ukazało się 10 antologii prozy kobiet. Najgłośniejsze z nich to: «Женская логика» („Logika kobieca”, 1989), «Не помнящая зла» („Nie pamiętająca krzywdy”, 1990), «Чистенькая жизнь» („Czyściutkie życie”, 1990), «Новые амазонки» („Nowe Amazonki”, 1991), «Жена, которая умела летать» („Żona, która potrafiła latać” 1993), «Чего хочет женщина» („Czego pragnie kobieta”, 1993), «Абстинентки: Сборник современной женской прозы» („Abstynentki: Antologia współczesnej prozy kobiet”, 1991), «Глазами женщины// Glas: Дайджест современной русской литературы» („Oczami kobiety// Glas: Wybór współczesnej rosyjskiej literatury”, 1993). Powstawały liczne czasopisma i almanachy kobiece o tematyce feministycznej i genderowej — «Преображение» („Przemiana”), «Вы и мы. Диалоги российских и американских женщин» („Wy i my. Dialogi rosyjskich i amerykańskich kobiet”, «Гендерные исследования» („Badania genderowe”), «Женщина-плюс» („Kobieta-plus”), «Иной взгляд» („Inne spojrzenie”), «Посиделки» („Wieczornica”), «Адам и Ева» („Adam i Ewa”) i inne.

Nie ulega wątpliwości, że w prozie ostatnich dwudziestu lat prym wiodą także kobiety, zdobywają bowiem najbardziej prestiżowe nagrody literackie, a dzieła takich autorek jak Ludmiła Pietruszewska i Tatiana Tołstoj już są zaliczane do klasyki XX-wiecznej literatury rosyjskiej. I choć znane dziś rosyjskie autorki często odżegnują się od feminizmu, ich twórczość rozwijała się na tle rozgrywającej się w Rosji batalii feministycznych, zaś ich twórczość podejmuje liczne feministyczne wątki i problemy, związane z sytuacją kobiety we współczesnym społeczeństwie rosyjskim.

Feminizm jednak powoli traci swoją pozycję… Podsumowując rozważania nad historią feminizmu w postsowieckiej Rosji, odwołam się do opinii badaczki kobiecej literatury Tatiany Rowienskiej, która w artykule o znamiennym tytule „Historia prozy kobiecej w epoce transformacji, czyli «oczy szeroko zamknięte» rosyjskiego feminizmu” stwierdza: W postsowieckiej Rosji feminizm nie zdążył, czy też nie zdołał zaistnieć jako prawno-światopoglądowa podstawa funkcjonowania społeczeństwa. Nie został przyjęty przez struktury społeczne i kulturalne. Jednakże nawet w sytuacji, kiedy większość rosyjskich kobiet publicznie odżegnuje się od feminizmu, w pewnym sensie spełnił on swoją rolę, dając niezwykle silny impuls twórczemu rozwojowi kobiet, i to w różnych dziedzinach.25

© 2006 Irina Kuźmina

Referat wygłoszony na konferencji międzynarodowej „Drogi do wolności w kulturze Europy Środkowej i Wschodniej” w Poznaniu (Wyższa Szkoła Zawodowa Kadry dla Europy) w dniach 5-7 listopada 2006 roku. Druk w zbiorze referatów pokonferencyjnych.

1 „37” — wydawane w Leningradzie czasopismo nieoficjalne, poświęcone problematyce literacko-filozoficznej. W latach 1976-1981 ukazało się 21 numerów. Nazwa czasopisma pochodzi od numeru mieszkania, wynajmowanego przez Kriwulina i Goriczewą. Jak twierdził Kriwulin, „37” — to także nawiązanie do liczby e, będącej dla poety „metaforą twórczości”. Poza tym przypominała o strasznym roku 1937. Nakład czasopisma wynosił 15-200 egzemplarzy. Wiele uwago poświęcano działalności religijno-filozoficznej Goriczewej w ramach prowadzonego przez nią seminarium, tak więc czasopismo „37” w dużym stopniu miało charakter religijno-filozoficzny. Publikowano na jego łamach także poezję, rozprawy publicystyczne, rzadziej — prozę. Właśnie w „37” po raz pierwszy czytelnik zetknął się z prozą Borgesa. Pod naciskiem KGB po kilku latach czasopismo przestało istnieć, wielu z jego założycieli emigrowało z ZSRR.

2 «Женщина и Россия». Интерью с писательницей и художницей Анной-Натальей Малаховской. «НЗ» Nº4 (12) 2000. Cyt. za: nlo.magazine.ru/dog/gent/main8.html.

3 Tamże.

4 «Часы» — leningradzkie czasopismo samizdatowe, ukazujące się w latach 1976-1990, o tematyce literacko-filozoficznej. Ukazało się 80 numerów, pod redakcją Borisa Iwanowa. Czasopismo to miało charakter regularny, ukazywało się 6 numerów rocznie, skąd też jego nazwa. Przypominało tzw. „grube czasopismo” (objętość każdego numeru ok. 250-300 stron), dystrybuowano zgodnie z prenumeratą, cena numeru wynosiła ok. 12-15 rubli, co pokrywało koszty pracy maszynistek. Swoboda twórcza osób publikujących, profesjonalizm i nonkonformizm — tak brzmiały podstawowe hasła redakcji czasopisma. Publikowano w nim materiały z różnych dziedzin — prozę, poezję, krytykę literacką, przekłady prac obcojęzycznych na temat sztuki, religii, filozofii, dramaturgii itd. Wiele uwagi poświęcano twórcą leningradzkiego undergroundu. W 1978 roku w środowisku redaktorów i twórców czasopisma powstał pomysł przyznawania nagrody im. Andrieja Biełego dla najlepszych pisarzy, krytyków i filozofów. Obecnie nagroda ta istnieje oficjalnie. Wówczas zaś osoba wyróżniona dostawała premię wysokości 1 rubla i butelkę wódki.

5 «25 лет женскому альманаху „Женщины и Россия”». Rozmowa dziennikarzy radia „Svoboda” z Natalią Małachowską i Natalią Chodyrewą. Cyt. za: svoboda.org/ll/cult/1204/ll.121704-2.asp.

6 «Женщина и Россия». Интерью с писательницей и художницей Анной-Натальей Малаховской. «НЗ» Nº4 (12) 2000. Cyt. za: nlo.magazine.ru/dog/gent/main8.html.

7 Tamże.

8 «По этому делу в тюрьму села я одна». Интервью с Натальей Лазаревой. «Пчела» Nº12 (1998). Cyt. za: pchela.ru/podshiv/12/punished_alone.htm.

9 Tamże.

10 Tamże.

11 Komitet Kobiet Radzieckich (ros. Комитет Советских Женщин) — organizacja, powstała we wrześniu 1941 roku pod nazwą Antyfaszystowski Komitet Kobiet Radzieckich (Антифашистский Комитет Советских Женщин), którego celem była propaganda antywojenna i antyfaszystowska. W 1956 roku zmieniono nazwę organizacji na Komitet Kobiet Radzieckich. Przewodniczącymi Komitetu były: W.S Grizodubowa (1941-1945), N. W. Popowa (1945-1968), W. W. Nikołajewa-Tiereszkowa (1968-1987), Z. P. Puchowa (1987-1991). W ramach działalności Komitetu od r. 1945 wydawano czasopismo «Советская женщина» („Kobieta Radziecka”), które ukazywało się początkowo raz na dwa miesiące, od r. 1954 — miesięcznik. „Kobietę Radziecką” wydawano w 12 językach — rosyjskim, angielskim, niemieckim, francuskim (od r. 1945), hiszpańskim, chińskim (od r. 1950), koreańskim (od r. 1955), japońskim (od r. 1956), hindi (od r. 1957), węgierskim (od r. 1960), bengali (od r. 1973) i arabskim (od r. 1974). W r. 1975 ogólny nakład czasopisma wynosił 1mln 240 tyś. egz.

12 «Женщина и Россия». Интерью с писательницей и художницей Анной-Натальей Малаховской. «НЗ» Nº4 (12) 2000. Cyt. za: nlo.magazine.ru/dog/gent/main8.html.

13 Cyt. za: arbatova.ru/private/.

14 Maria Arbatowa, Na imię mi kobieta, przeł. T. Kiełb, Warszawa 2005, s. 28.

15 Tamże, s. 23.

16 Tamże, s. 56.

17 Tamże, ss. 55-56.

18 Tamże, s. 81.

19 А. Белинков. «Сдача и гибель советского интеллигента. Юрий Олеша». М.: РИК «Культура», 1997. Arkadij Bielinkow (1921-1970) — urodzony w Moskwie, pisarz, zakończył Instytut Literatury. Aresztowany w 1944 roku. Powodem do aresztu była powieść «Черновик чувств» („Brulion uczuć”), za którą został skazany na karę śmierci. Dzięki staraniom Aleksieja Tołstoja i Wiktora Szkłowskiego kara została złagodzona — kolejne lata życia spędził w więzieniu i w łagrze, gdzie kontynuował pracę twórczą, za co dostał kolejny wyrok. Zrehabilitowany w 1956 roku. Po powrocie do Moskwy zaczyna pracę wykładowczą w Instytucie Literatury, jednakże już wkrótce, po donosie studentów, zostaje zwolniony. Bielinkow jest autorem książki poświęconej Jurijowi Tynianowowi (1960, 1965). Pod koniec lat 60. kończy pracę nad książką o Juriju Oleszy, która na długo została wniesiona na „czarną listę”. Zniechęcony brakiem możliwości opublikowania swoich prac, w 1968 roku Bielinkow emigruje do USA. Fragmenty książki «Сдача и гибель советского интеллигента. Юрий Олеша» zostały opublikowane w czasopiśmie «Байкал» (nr 1-2, 1968). Już wkrótce jednak władze zorientowały się, że publikacja ta może wywołać rozgłos wokół „niewygodnego” uczonego, co spowodowało, że wszystkie dotychczasowe publikacje Bielinkowa zostały usunięte z bibliotek i zaczęły krążyć w samizdacie. Książka o Oleszy po raz pierwszy w całości ukazała się w Madrycie w 1976 r.

20 Maria Arbatowa, dz. cyt., s. 215.

21 Tamże, s. 441.

22 Dokładne dane na temat istniejących w Rosji organizacji kobiecych — womnet.ru/db/index.html.

23 Мария Алешина, «Аргументы и факты» 01-10-2003. sem40.ru/ourpeople/famous/7813/.

24 Maria Arbatowa, dz. cyt., s. 441-442.

25 Tatiana Rowienska, Historia prozy kobiecej w epoce transformacji, czyli „oczy szeroko zamknięte” rosyjskiego feminizmu, [w:] Literatury słowiańskie po roku 1989. Nowe zjawiska, tendencje, perspektywy. Tom II. Feminizm, pod red. E. Kraskowskiej, Warszawa 2005, s. 91.

mroczna.art.pl > Literatura > Eseje > Rosyjski feminizm

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput