Chronologia i ogólna systematyka obszernej twórczości Pawła Jasienicy, zestawiona w oparciu o kryteria czasu powstania tekstów i ich tematykę, pozwala wyodrębnić cztery zasadnicze bloki jego pisarstwa: teksty naukowe, reportaże o powojennym odradzaniu się życia na ziemiach polskich, reportaże archeologiczne oraz eseistykę historyczną. Teksty o charakterze stricte naukowym powstały po zakończeniu przez Lecha Beynara studiów historycznych na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie.1 Drugi etap twórczości obejmuje reportaże drukowane w latach 1946-47 w „Tygodniku Powszechnym” oraz książki reportażowe o podnoszeniu się Polski ze zniszczeń wojennych. W 1951 roku ukazuje się „Wisła pożegna zaścianek”, zbiór reportaży afirmujący ZSRR i jego role w walce o demokratyczne przemiany, światowy pokój, odbudowę Polski. Kolejne książki z tego okresu: „Opowieści o żywej materii” (1954) i „Zakotwiczeni” (1955) nie są już obarczone takim ładunkiem doktrynerstwa, choć — do czego powrócę — także potwierdzają słuszność wprowadzania nowego ładu. Kolejna grupa tekstów to reportaże archeologiczne: „Świt słowiańskiego jutra” (1952), „Archeologia na wyrywki” (1956) oraz „Słowiański rodowód” (1962); stanowią one właściwy przedmiot tej pracy, więc obszerniej o nich za chwilę. Ostatnią i najsłynniejszą kategorią twórczości Jasienicy jest eseistyka historyczna. Panoramę dziejów Polski pisarz kreśli w cyklu powstającym w latach 1957-1968, składającym się z „Polski Piastów” (1957-58), „Polski Jagiellonów” (1959-60), „Rzeczpospolitej Obojga Narodów: Srebrnego Wieku” (1964-65), „Calamitatis regnum” (1965-66), „Dziejów agonii” (1966-68). Dopełnieniem eseistycznej syntezy polskiej historii są „Myśli o dawnej Polsce” (1960), „Dwie drogi. O powstaniu styczniowym” (1960) oraz „Rozważania o wojnie domowej”.
Lech Beynar, kapitan „Nowina” w oddziale majora Zygmunta Szyndzielarza „Łupaszki”, nie podzielił tragicznego losu innych żołnierzy Armii Krajowej, ale konspiracyjna przynależność, aresztowanie przez UB w 1948 roku, już zawsze miały rzucać cień na jego życie.2 Trudno wierzyć, by pisarz uległ urokom nowego systemu, należy raczej przypuszczać, że to konsekwencje przesłuchań i nacisków, jakim był poddany, wpłynęły na charakter jego powojennej twórczości. Domysł to tym bardziej prawdopodobny, iż pierwsze jego artykuły drukowane w „Tygodniku Powszechnym” w latach 1946-47 były zdecydowanie bezkompromisowe i obiektywne. Jasienica zajmuje się wówczas problemami najnowszej historii Polski: interpretacją zdarzeń ostatnich lat. Jest historykiem, recenzentem i reporterem. Walczy ze „zmorą historiografii”, czyli (…) metodą pisania dziejów, polegającą na totalnym rozbracie z obiektywizmem i przepuszczaniu materiału przez filtr poglądów i sympatii politycznych autora.3 Piętnuje problem katastrofalnego braku źródeł, domaga się faktów i obiektywnych komentarzy. Znakomita większość jego publicystyki z tego okresu to polemika z zarzutami pod adresem przedwojennej polityki zagranicznej oraz wojny obronnej 1939 r. Jasienica wielokrotnie podkreśla wysokie morale polskich żołnierzy i oficerów oraz ich niezrównany heroizm.4 Broni zasług Armii Krajowej. Tak bezkompromisową postawę zapowiadał już „Honor”, programowy artykuł Jasienicy, jeden z pierwszych jego tekstów drukowanych w „Tygodniku Powszechnym”.5 Po roku 1948 ton reportaży znacznie się zmienia. Autor „Polski Jagiellonów” nie staje się co prawda doboszem rewolucji i komunistycznego porządku, niemniej pierwsze jego książki potwierdzają słuszność kierunków rozwoju i polityki młodego socjalistycznego państwa. „Wisła pożegna zaścianek” to opowieści o południowych terenach Polski, historia przeplata się w nich z teraźniejszością, a autor wyraźnie podkreśla szanse awansu i społecznej równości, jakie otwierają się przed wszystkimi obywatelami. „Opowieści o żywej materii” i „Zakotwiczeni” to reportaże o problemach i sukcesach nowopowstałych polskich instytucji naukowych: Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej we Wrocławiu oraz Politechniki Gdańskiej. Znamienne, że obie książki są zapisem polskich doświadczeń na Ziemiach Odzyskanych, trudno więc już w samym wyborze tematu nie odnajdywać tendencyjności, wpływu państwowego partykularyzmu. Zadanie legitymizacyjne, jeśli nawet nie formułowane w tekście explicite, można między wierszami obu książek odczytać. Prawie równolegle z wymienionymi książkami powstają reportaże z prac archeologicznym. Jasienica odnajduje w nich zapewne bardziej pasjonujący przedmiot zainteresowania, skoro inspiracja znaleziskami jest tak silna, że stają się one bądź pretekstem do napisania całych partii historycznych rozważań, bądź argumentem pozwalającym uchylić dotychczasowe, wydawałoby się niewzruszone sądy historii. Każda władza, a zwłaszcza totalitarna, dostrzega wówczas, że oto staje w obliczu narodzin demona relatywizmu. Przesłanie reportaży archeologicznych na pewno nie jest jednoznaczne. Z jednej bowiem strony odnajdywanie prapolskich śladów, dowodów na istnienie słowiańskiego osadnictwa i kultury, ośmiesza niekompetentnych niemieckich historyków i wszelkich rewizjonistów, z drugiej natomiast trwanie spójnego państwowego organizmu istniejącego już długo przed 966 rokiem, stanowić mogło niewygodną okoliczność dla włodarzy Polski Ludowej. Jednocześnie w sporze władzy z Kościołem, czyli na najważniejszym z ówczesnych frontów ideologicznych w kraju, dla obu stron przygotowujących się do obchodów milenium polskiej państwowości, był to argument bezcenny6. Jakże więc należało te archeologiczne reportaże Jasienicy odczytywać?
Cykl archeologiczny pisarstwa Jasienicy tworzą trzy książki: „Świt słowiańskiego jutra” (1952), jego kontynuacją „Archeologia na wyrywki” (1956), i zamykający „Słowiański rodowód” (1962).7 Archeologia pojawia się wszakże w dziele Jasienicy jeszcze niejeden raz, by wspomnieć tylko „Myśli o dawnej Polsce” czy „Polskę Piastów”.
Świt słowiańskiego jutra to świadectwo ogromu skali i środków finansowych, jakie po wojnie ludowe państwo polskie przeznaczyło na prace archeologiczne. Z reportaży Jasienicy wyłania się obraz kraju nad Wisłą jako jednego wielkiego kopaliska, terenu poszukiwań ukrytych w ziemi reliktów polskości, dowodów potwierdzających odwieczną przynależność tych ziem do Polski. Biskupin, Tum pod Łęczycą, Lednica, Gniezno, Poznań, Kraków, Igołomia, Cieszyn, Wrocław, Niemcza, Opole, Szczecin, Gdańsk — oto siatka archeologicznych prac narzucona na Polskę. Wszędzie tam Jasienica jest gościem oraz kronikarzem odkrywania śladów początków poprzedniego stulecia, rzeczywistej pasji, entuzjazmu i oddania paru pokoleń badaczy. Trudno jednak nie dostrzec, że podobnie, jak i w książkach reportażowych z lat pięćdziesiątych, tak i w pisaniu o archeologii Jasienicy nie udaje się uciec od zadań perswazyjnych czy wprost agitacyjnych. Najbardziej oczywista jest antyniemieckość tych reportaży, przyjmująca różnoraką formę, najczęściej wyrażana szyderstwem bądź ironią, złośliwie wyzyskaną choćby przy tłumaczeniu etymologii Niemczy: Osobliwe miano nie uszło czujnej uwagi biskupa Thietmara, który napisał, że gród ten „nasi budowali”. Wiadomości owej nie wyssał pewnie z palca. Musiał skądś wiedzieć, że w odkopywane dziś wały wsiąkał ongi pot niemieckich robotników. (SJ, 250) Anegdotyzm i ironia, które już już niebawem, w eseistycznej syntezie dziejów Polski, staną się najbardziej charakterystycznymi elementami poetyki Jasienicy, w „Świcie słowiańskiego jutra” wywołują niekiedy odczucia w najlepszym wypadku mieszane.8
Nie brak w „Świcie” także fragmentów o charakterze typowych rewolucyjnych agitek, sformułowań podobnych tym, zawartym już w tomie „Wisła pożegna zaścianek”.Jasienica piętnuje więc system kapitalistyczny począwszy od Imperium Rzymskiego, zauważając, iż: Twór ten, oparty o system niewolniczy, już był wtedy nieuchronnie na zagładę skazany. (…) Co innego jednak, że sami Słowianie przyłożyli ręki do obalenia Imperium. Historycy-marksiści wcale im tego za złe nie mają, gdyż Rzym starożytny był już wtedy formacją na wskroś reakcyjną. (SJ, 166) Dla równowagi pisarz nie kryje swego entuzjazmu oraz szczerego przekonania dla nadziei i perspektyw rozwoju dla każdego z obywateli PRL: Wieś Kościelniki wygląda dziko. Dotychczas. Ale plan rozbudowy Nowej Huty wyznacza i temu miejscu ważną funkcję. Wieś Kościelniki przestanie wyglądać dziko. (SJ, 157) Po dwóch latach, w Archeologii na wyrywki, Jasienica wraca w miejsca, gdzie wciąż jeszcze trwają prace archeologów. Ponownie jest więc w Biskupinie, Gdańsku, Opolu, Wrocławiu. Relacjonuje przebieg prac w Staropolskim Okręgu Przemysłowym i wsiach kurpiowskich, poszukuje wraz z archeologami szczątków Grodów Czerwieńskich na Lubelszczyźnie. W „Archeologii na wyrywki” dominuje już przede wszystkim zainteresowanie pracami badaczy i hipotezami zdarzeń, jakie historyk bądź literat może twórczo wykorzystać. W roku 1962 ukazuje się „Słowiański rodowód”, ostatnia z książek w całości poświęcona archeologii. To już rzecz o zupełnie innej wymowie niż „Świt słowiańskiego jutra”. Trudno się dziwić, że po wydarzeniach października 1956 roku, publikacji „Polski Piastów” i „Polski Jagiellonów” Jasienica próbuje się odciąć od sformułowań dość niefortunnych, przynajmniej z punktu widzenia niezawisłej myśli, której reprezentantem znów się staje, a nieszczęśliwie zawartych w „Świcie”. Interesujący jest natomiast fakt, iż czyni to przez… „Świt słowiańskiego jutra” bis, czyli „Świt słowiańskiego jutra”. W „Świcie słowiańskiego jutra” najbardziej zideologizowany rozdział VI „Margines rady mędrców” pisarz w „Słowiańskim rodowodzie” zastępuje rozdziałem „W Wiślicy”. W nowej redakcji książki pojawiają się także dwa inne ustępy: „Prawda legend” oraz „Starożytności bułgarskie”. Tytuły pierwszych trzech oraz rozdziału piątego pozostają bez zmian: „Przeszłość złożona warstwami”, „Czoło ziem polskich”, „Zatarte ślady księcia Wiślan”, „Mare Barbarum”. Zmienia się tytuł rozdziału IV: „Ku chińskim murom nad Bobrem” ze „Świtu” staje się w poprawionej edycji książki „Wałami nad Szprotawą”. Co najważniejsze jednak, Jasienica w „Słowiańskim rodowodzie” całkowicie modyfikuje przesłanie swego pisarstwa. Autor wykreśla całe fragmenty świadczące o jego zbyt dalece posuniętym entuzjazmie dla postępowych idei i zdobyczy socjalizmu. Znikają więc przytoczone przeze mnie fragmenty o reakcyjnym charakterze Imperium Rzymskiego i nadziejach związanych z Nową Hutą. Przepada kategoryzm sądów pisarza i nie ma już śladu po trybucie, które zawierały jego pierwsze reportażowe książki.
Porównawcza lektura obu tekstów pozwala także dostrzec ewolucję poglądów autora „Polski Piastów” na rolę i znaczenie Słowiańszczyzny. Słowiańskość, eksponowana już w tytułach, w każdym z przypadków jest przez pisarza interpretowana inaczej. Zgodny pozostaje Jasienica co do jedności Słowiańszczyzny, niezmiennie potwierdzanej odkryciami archeologów bułgarskich, czeskich, rosyjskich czy polskich. To chyba jedyna myśl łącząca te dwie książki Jasienicy. W „Świcie słowiańskiego jutra” autor „Polski Jagiellonów” składa najpoważniejszą z ideologicznych danin i to już nawet nie tylko władzom PRL. Potwierdzenie własnych poglądów na temat roli narodów słowiańskich pisarz odnajduje w… przemówieniu drukowanym w gazecie: Rewolucja proletariacka wyzwoliła drzemiące siły olbrzyma słowiańskiego… Ot i cała prawda — konkluduje przyszły autor „Rozważań o wojnie domowej” i wyjaśnia — Nikt nie może wątpić, że istotnie olbrzyma. Narody słowiańskie razem wzięte to stukilkudziesięciomilionowa masa — ludowa. Druzgocząca większość Polaków, Rosjan, Serbów, Chorwatów, Bułgarów, a tym bardziej Czechów, Ukraińców, Białorusinów i Słowaków nigdy nie używała czaplej kity ani też bojarskiej czapy z czterdziestu soboli. Dlatego też ich — jak i wszystkie inne ludy na świecie — wyzwolić mogła tylko rewolucja (SJ, 376-377). Podkreśla młodość Słowiańszczyzny, nie historyczną, ani kulturową oczywiście, bo te można mierzyć miarą tysiącleci, ale młodość struktury społecznej: To, że lwia część Słowian to lud — chłop i robotnik — który dopiero teraz zaczyna wypowiadać swoje słowo w historii (SJ, 378). Jasienica podkreśla także wkład Słowiańszczyzny w rozwój europejskiej kultury, wytwórczość rolniczą, rozliczne rzemiosła i przemysł. Co więcej kraje słowiańskie: W pierwszym tysiącleciu naszej ery przyczyniły się do obalenia przeżytej formacji niewolniczej i zastąpienia jej przez inną, bardziej postępową (sic! SJ, 378). Niestety, autor Polski Piastów nie podaje, jaka to była formacja. Kontynuuje natomiast wyliczanie kolejnych zdobyczy Słowian: szacunek dla kulturalnego dorobku wszystkich krajów, likwidacja analfabetyzmu, rozbudzenie wśród mas pasji czytelniczej. I w końcu, Jasienica nie kryje swego zadowolenia z faktu, iż przebywając w Szczecinie, może spokojnie sobie pójść zobaczyć Zamek, nad Odrę i wszędzie, gdzie tylko zapragnie, a wszystko to w rezultacie ogromnej wagi zdarzenia historycznego: Ale ostatecznie — można było to przewidzieć. Związek Radziecki jest bardzo mocny, a przecież wiele innych narodów, w tej liczbie wszystkie ludy słowiańskie też walczyły (SJ, 381) Dziesięć ostatnich stron Świtu słowiańskiego jutra to najbardziej zideologizowany fragment twórczości Jasienicy. Litania wartości i zdobyczy socjalistycznego porządku, który — jak wówczas uważał pisarz — stanowi gwarancję dnia jutrzejszego Słowiańszczyzny (SJ, 382).
W „Słowiańskim rodowodzie” tego rozdziału już nie ma. Rozważania Jasienicy o Słowiańszczyźnie zyskują zupełnie nową jakość. „Starożytności bułgarskie”, w nich bowiem najwięcej zadumy nad losem słowiańskich narodów, to zapis wrażeń z podróży, prac archeologów i zwiedzania zabytków w Bułgarii9, tych zatem inspiracji, które Jasienicę zawsze doprowadziły do pisania o historii. W tym przypadku, co oczywiste, pisarz kreśli eseistyczną syntezę dziejów Bułgarii, począwszy od przyjścia na Bałkany w VII wieku n. e. Słowian, Protobułgarów, a kończąc na wydarzeniach II wojny światowej. Dzieje Bułgarii to jedna ze słowiańskich historii tragicznych. Jasienica opowiada o państwie, które przez wieki pozbawione było niepodległości, a wspomnienia o bizantyjskich i tureckich okrucieństwach do dziś budzą grozę. Wielowiekowe niewole to także doświadczenie innych narodów słowiańskich. Jasienica zauważa, że u schyłku XIV wieku Kraków pozostał ostatnią ze słowiańskich stolic, która zachowała suwerenność. Co więcej, Polsce udaje utrzymać się niepodległość aż do wieku XVIII. Jasienicę nie interesują jednak tyle narodowe partykularyzmy, co cechy łączące kraje słowiańskie: Próbny szkic syntetyczny od razu podsunie pod oczy charakterystyczne cechy wspólne: zasługujący na uwagę rozmach, umiejętność wchłaniania pierwiastków obcych, nawet przeważających kulturalnie, i nieprawdopodobną wprost zdolność trwania (SR, 329) Równie ważne jest dla Jasienicy przeświadczenie o ważnej roli Slowiańszczyzny w dziejach Europy, o jej europejskim autochtonizmie. Dla autora „Polski Piastów” jest oczywistością, że bez znajomości tragicznych dziejów narodów słowiańskich, nie można mówić o syntezie historii ani europejskiej, ani powszechnej.
„Świt słowiańskiego jutra” i „Słowiański rodowód”, choć w większości składające się z tego samego tekstu, to dwie całkowicie różne książki. Ze „Słowiańskiego rodowodu” Jasienica usunął rozdział zawierający ideologiczny instruktaż, afirmujący socjalistyczną drogę i wyznaczający krajom słowiańskim rolę satelitów ZSRR. Można ten tak zmieniony tekst uznać za palinodię, potwierdzenie nowej ideologicznie postawy Jasienicy, wyraźnie już zresztą określonej w „Polsce Piastów” i „Polsce Jagiellonów”, za gest odcięcia się od kompromitujących, choć może wymuszonych, serwitutów wobec komunistycznej władzy. Reportaże archeologiczne stały się zatem dla pisarza okazją tak dla działań legitymizacyjnych, jak i kontestujących komunistyczny system. Argument jedności Słowiańszczyzny Jasienica wyzyskuje więc w zależności od aktualnie reprezentowanej myśli. W „Świcie słowiańskiego jutra” kraje słowiańskie już od średniowiecza stanowią awangardę postępowych narodów Europy, konsekwentnie potwierdzając te aspiracje sojuszami po 1945 roku. W „Słowiańskim rodowodzie” pisarstwo Jasienicy stylistycznie i ideowo zyskuje już zupełnie nową formułę. „Starożytności bułgarskie” to wielowymiarowa, spersonalizowana opowieść o tragicznej historii narodu. Losy Bułgarii stają się wszakże pretekstem do refleksji nad dziejami narodów słowiańskich, nad czasami ich średniowiecznej świetności i czasami upadku, wielowiekową niewolą oraz nieprawdopodobną zdolnością trwania przy swojej kulturze, religii i wierze w odzyskanie niepodległego państwa. Do refleksji, która najpełniejszy kształt przybierze w eseistycznej syntezie dziejów Polski.
© 2002 Jarosław Bytner
Pierwodruk: „Slavia Occidentalis”, tom 59 (2002), PTPN, Poznań 2002, s. 101-107.
1 Debiutom Jasienicy patronował jego promotor, profesor Stanisław Kościałkowski. Ukazywały się one w następujących latach i były poświęcone: 1934 — duży fragment pracy magisterskiej o Aleksandrze Oskierce, który ukazał się w Księdze Pamiątkowej Koła Historyków Uniwersytetu Stefana Batorego; 1935 — szkic popularyzacyjny o Zygmuncie Auguście na Litwie wydany wraz z wyborem tekstów źródłowych; 1939 — szkic o ziemiach północno-wschodniej Rzeczypospolitej za Sasów. Podaję za: A. Gieysztor, Paweł Jasienica historyk Polski, „Tygodnik Powszechny” 1971, nr 34, s. 1.
2 2 lipca 1948 r. Jasienica zostaje aresztowany przez UB, zwolniony 27 sierpnia tego roku bez „podpisywania żadnych zobowiązań”, ale z nadzieją wyrażoną przez dyrektora Dep. Politycznego Min. Bezp. Publicznego, że „(…) to się Ojczyźnie opłaci”. Zob. P. Jasienica, Pamiętnik, Kraków 1989, s. 183-188. Sprawa tego aresztowania ciąży nad losami pisarza do końca życia. W marcu 1968 r. W. Gomułka rozpętuje nagonkę na Jasienicę, nie tylko przypominając, iż walczył on z władzą ludową, ale także sugerując, że wydał on swoich towarzyszy broni z AK. Prześladowany już za wystąpienia w obronie kultury narodowej i represjonowanych studentów, nieuleczalnie chory i dodatkowo boleśnie cierpiący z powodu stworzonej wokół niego aury podejrzeń, autor Polski Piastów umiera 19 VIII 1970 r. Zob. W. Bartoszewski, Diariusz z dni zgonu i pogrzebu Pawła Jasienicy, „Zapis” 1981, nr 19, s. 125; L. W. Bartelski, Kapitan „Nowina”, „Metafora” 1990/91, nr 6-8, s. 59-66; K. Krajewski, T. Łabuszewski, „Łupaszka”„Młot”„Huzar”. Działalność 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK (1944-1952). Warszawa 2002; Z. Żbikowski Kapitan martwej armii Paweł Jasienica, „Życie” 2004;Marzec ’68. Między tragedią a podłością. Wstęp, wybór i opracowanie G. Sołtysiak i J. Stępień, b.m., 1998.
3 P. Jasienica, Z bronią u nogi, „Tygodnik Powszechny” 1946, nr 37, s. 4.
4 Tematykę tę podejmuje m.in. w następujących tekstach: Z bronią u nogi (37/1946), Od strony frontu i polityki (47/1946), Sprawy Września (3/1947), Pomimo wszystko (6/1947), Wojny, których nie było (13/1947), Wrzesień i sierpień (19/1947), Dziesięciolecie (35/1949). W nawiasach numer i rocznik Tygodnika Powszechnego. Jasienica, w przeciwieństwie do swych adwersarzy, argumentuje faktami, uzyskując przez to obiektywny i przekonywujący obraz zdarzeń. Powołuje się także na zachodnioeuropejskie i amerykańskie materiały źródłowe, np. omawia podkreślającą bohaterstwo polskiego żołnierza szwajcarską publikację E. Schumachera Geschichte des Zweiten Weltkrieges, [w:] Wnioski z lektury, „Tygodnik Powszechny” 1947, nr 28, s. 3.
5 P. Jasienica, Honor, „Tygodnik Powszechny” 1946, nr 13, s. 3.
6 O relacjach pomiędzy Kościołem a władzami państwowymi w roku milenijnym i latach go poprzedzających zob. P. Raina, Kościół katolicki a państwo w świetle dokumentów 1945-1989. T. 2, lata 1960-74, Poznań 1995.
7 Dla książek tych przyjąłem następujące oznaczenia: SJ — Świt słowiańskiego jutra, Poznań 1952, SR — Słowiański rodowód, Warszawa 1978. Cyfra po symbolu oznacza stronę, z której pochodzi cytat.
8 Jasienica komentuje tak np. (…) odwieczne, pradziejowe prawa rasy germańskiej do ziemi polskiej. Utworzono z tej idei potężny motor, którego transmisje wyzwalają i poruszają olbrzymią energię w ludziach…”, co według pisarza zostało praktycznie wyzyskane: A no, prawda, że motor i energia. Myśmy tę energię oglądali w działaniu, przy pracy. W Oświęcimiu przede wszystkim (SJ, 358). Dwie strony dalej historyczny przyczynek Jasienicy do dziejów ludobójstwa: „Ale może nie od rzeczy będzie uświadomić sobie, że metody zastosowane wobec narodów słowiańskich i Żydów [przez nazistów — przyp. J.B.] nie daleko odbiegały od tego, co przez całe stulecie XIX i do dziś dnia imperializm czynił w koloniach. Zasadnicza różnica polega na tym, że hitlerowcy mieli do rozporządzenia takie narzędzia masowej zagłady, jakie dawniej nikomu w najstraszniejszym śnie się nie pojawiły. Podczas buntu sipajów w Indiach Brytyjczycy skazani byli na prymityw. Musieli poprzestawać na przywiązywaniu powstańców do wylotów dział. (SJ, 360).
9 Parotygodniową podróż do Bułgarii Jasienica odbył w 1961 r. wraz z Wacławem Bilińskim. Obaj byli gośćmi tamtejszego Komitetu Współpracy Kulturalnej z Zagranicą.
mroczna.art.pl > Literatura > Eseje > Starożytności słowiańskie
© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput