Twórczość Tatiany Tołstoj zaistniała w Polsce jesienią 2004 roku wraz z ukazaniem się przekładu jej jedynej, jak dotąd, powieści „Kyś”1, która zarówno w Rosji, jak i poza jej granicami wzbudziła wielkie emocje wśród krytyków, znawców i wielbicieli rosyjskiej literatury. Przełożono co prawda kilka opowiadań autorki, i to już pod koniec lat osiemdziesiątych2, lecz niestety wówczas proza Tatiany Tołstoj nie została zauważona ani doceniona. Nie był to najlepszy czas na odkrywanie rosyjskiej literatury pięknej, stroniącej od polityki i dysydenctwa. Tym bardziej że maestria stylu i magia świata kreowanego przez autorkę w opowiadaniach wymaga nie tylko profesjonalizmu i talentu literackiego tłumacza, lecz także pewnych nawyków czytelniczych — gotowości do zabawy, wrażliwości na gry stylistyczne, a także zwykłej potrzeby rozkoszowania się samym słowem, jego barwą, brzmieniem, wymową. Koniec lat osiemdziesiątych, okres przełomu, zdawał się domagać od twórcy szybkiego pisania, od odbiorcy zaś — szybkiej lektury. Estetyka schodziła na dalszy plan, i być może właśnie to spowodowało, iż twórczość Tatiany Tołstoj trafiła do szerokiego grona polskich czytelników dopiero po dwudziestu latach od jej debiutu.
Prozę Tatiany Tołstoj zalicza się nieraz do nurtu prozy estetycznej bądź artystowskiej. To ostatnie określenie pojawiło się w artykule Marka Lipowieckiego3 w odniesieniu do twórczości niektórych przedstawicieli rosyjskiej prozy „innej” (do tej grupy należy zaliczyć również Tatianę Tołstoj). Rosyjski znawca postmodernizmu posłużył się tym określeniem, by wyeksponować więź łączącą współczesną prozę z literaturą lat 20. Za mistrza tego typu twórczości powszechnie uważa się Władimira Nabokowa. Jednakże, jak wskazuje Lipowiecki, tradycja rosyjskiej zabawowej, „przesadzonej” (ros. «утрированная проза» — określenie Andrieja Siniawskiego) prozy bierze swój początek w twórczości Nikołaja Gogola i Nikołaja Leskowa, znajdując rozwinięcie w prozie Aleksieja Remizowa, później — w ornamentalizmie lat 20. i 30. oraz w twórczości takich mistrzów słowa jak Jurij Olesza, Isaak Babel, Michaił Bułhakow, Konstantin Waginow, Leonid Dobyczin, Daniił Charms, Walentin Katajew (we wczesnych utworach), Michaił Zoszczenko, Ilja Ilf i Jewgienij Pietrow. Jak pisze Marek Lipowiecki, proza artystowska nie najlepiej miała się w totalitaryzmie, gdyż żyła kulturą i historią, a to wówczas było niebezpieczne.4 Tak więc, kontynuując myśl Lipowieckiego, w latach 30. tendencja artystowska w literaturze została stłamszona, zdławiona, lecz literatura na szczęście posiada swój „gen awaryjny” (…) i już podczas pierwszej „odwilży” zaczęły się pojawiać piękne „okazy” tradycji artystowskiej.5
Literatura przetrwała najgorsze lata trzydzieste i powojenny okres następujących po sobie politycznych „przymrozków” i „odwilży”. Zaś ów „gen awaryjny” niewątpliwie zachował się w rodzinie Tatiany Tołstoj.
Tatiana Nikiticzna Tołstoj urodziła się w 1951 roku w Leningradzie, w rodzinie o wybitnych korzeniach literackich. Dziadek ze strony ojca — klasyk literatury radzieckiej Aleksiej Nikołajewicz Tołstoj, autor „Piotra Pierwszego”, „Drogi przez mękę”, a także „Buratina”, rosyjskiej wersji Pinokia. Babcia — Natalia Wasiljewna Krandijewska-Tółstoj, autorka kilku tomików poetyckich oraz libretta do opery „Dekabryści”. Ze strony matki również sławny przodek — wybitny tłumacz Michaił Łozinski, który przełożył na rosyjski, między innymi, Dantego, Szekspira, Cervantesa, Moliera. Wiersze pisała także druga babka Tatiany Tołstoj, Zofia — fragmenty jej niepublikowanych wierszy, przeplatane cytatami z Puszkina, Cwietajewej, Mandelsztama, Tiutczewa i innych poetów rosyjskich pojawią się w „Kysiu”, powieści, która ukazuje przede wszystkim społeczeństwo bez historii, kultury, a co najważniejsze — bez pamięci. Zerwanie tradycji kulturowej, „zdziczenie” współczesnego człowieka, zanik hierarchii wartości, prowadzące do katastrofy społecznej — oto najważniejsze wątki, podejmowane ostatnio przez autorkę zarówno w powieści, jak w tekstach publicystycznych.
Tatianę Nikiticznę można by nazwać „panną dziedziczką”, zarówno z powodu przekonywującego rodowodu, jak też tradycji starannie pielęgnowanych w jej rodzinnym domu. Można powiedzieć, że Tatiana Nikiticzna została wychowana w „szlacheckim gniazdku” uwitym przez rodzinę Tołstoj w Leningradzie, w pobliżu rzeki Karpowki, płynącej wśród starych kamienic Pietrogradki6, gdzie stara guwernantka prowadziła na spacer wnuczkę Aleksieja Tołstoja. W latach pięćdziesiątych niewiele dzieci zaznało takiej troski jak Tatiana Tołstoj; może dlatego po latach pisarka wspomina swoje powojenne dzieciństwo z taką nostalgią. Stąd w całej jej twórczości biorą się owe ciągłe powroty do szczęśliwej krainy dzieciństwa. Wystarczy przypomnieć chociażby opowiadanie «Любишь — не любишь» („Kochasz — nie kochasz”), w którym dzieci naśmiewają się ze swojej niani, nudnej i staroświeckiej Mariwanny, próbującej nauczyć je francuskiego, czytającej przed snem wiersze Puszkina, albo inne, biorące tytuł od wyliczanki dziecięcej — «На золотом крыльце сидели» („Siedzieli sobie na złotym ganku”) zaczynające się od słów: Na początku był Ogród. Dzieciństwo było Ogrodem — bez końca i kresu, bez granic i płotów, w zgiełku i szeleście, złotym na słońcu, jasnozielonym w cieniu, wielopiętrowym — od wrzosów i aż po wierzchołki sosen; na południe od ogrodu znajdowała się studnia z ropuchami, na północ — białe róże i grzyby, na zachód — pełen komarów maliniak, na wschód było pełno jagód i trzmieli, urwisko, jezioro, mostek.7 W dzieciństwie żyło się jak w bajce. Po powrocie z letniska do Leningradu dni dłużyły się w nieskończoność, więc chcąc nie chcąc uczono się języków i pod ciepłym kocem czytano powieści o dalekich podróżach. W zimie dozorcy przypinali do czarnego nieba złote gwiazdy, posypywali przejściowe podwórza-labirynty Strony Piotrogrodzkiej tłuczonymi brylantami, po czym, wspinając się po lekkich mroźnych drabinach ku oknom, szykowali na rano niespodziankę: cienkimi pędzelkami rysowali srebrne ogony cudownych ptaków. Kiedy zaś zima zaczynała już wszystkich nudzić, wywozili ją ciężarówkami za miasto, wpychali zmizerniałe śnieżne zaspy do zakratowanych podziemi i rozsmarowywali po parkach wonną czarną maź, w której już czaiły się kiełki żółtych kwiatów. Przez kilka dni w mieście było różowo, kamiennie i dźwięcznie. Tymczasem zza horyzontu, śmiejąc się i hałasując, wymachując pstrokatą flagą, już biegło zielone lato, pełne mrówek i rumianków.8
Idylliczny obraz dzieciństwa utrwalony w opowiadaniach Tatiany Tołstoj nie może nas jednak zmylić. Leningrad lat pięćdziesiątych nie był przecież krainą „mlekiem i miodem płynącą”. W jednym z wywiadów pisarka tłumaczy — Dla mnie to był raj, dlatego że to było dzieciństwo. Pamięta jednak również inne detale z życia ówczesnego Leningradu: Jakieś przerażenie, ciemność, syreny fabryczne, strach przed czymś nieokreślonym, państwowym, ponieważ to wisiało w powietrzu… a dzieci wszystko potrafią wyczuć… chyba tak właśnie to odbierałam — świadomość bliskiej obecności straszliwego państwa, leżącego za oknem niczym jakieś czarne zwierzę, przecież w Leningradzie ciągle jest ciemno, zwłaszcza w zimie. To zwierzę leżało za oknem i rano zaczynało wyć, okropnie, przerażająco. Pamiętam, jak pytałam — „Co to tak wyje?”. Jak to co, przecież ludzie muszą iść do fabryki, a nie mają budzików. Takie miałam dzieciństwo i chciałabym na chwilkę tam wrócić.9
Dzieciństwo jako mityczna kraina szczęśliwości z syreną fabryczną w tle leży u podstaw świata artystycznego pisarki. W tymże wywiadzie Tatiana Tołstoj mówi: Kiedy opisuję którąkolwiek dekadę, wszystko jedno, lata trzydzieste czy też siedemdziesiąte, moje dzieciństwo musi być obecne na dalszym planie — poprzez jakieś zapachy, odczucia, dźwięki.10
Bohaterowie Tołstoj zawsze pochodzą z odległej krainy dzieciństwa, gdzie czuwają nad nimi i chronią przed całym światem „Mamusie”. W ogóle zresztą dorośli są jak wielkie ciepłe słupy, niezawodne, wieczne kolumny, podające nam szklankę mleka albo placek z jagodami, ozdobiony krzyżującymi się paskami ciasta, wybiegające w ślad za nami z wełnianymi, kłującymi sweterkami w ręku, klękające, by zapiąć małe zakurzone sandałki.11 W jej opowiadaniach główne postacie żyją „po drugiej stronie snów” — w dzieciństwie, w świecie własnych fantazji, iluzji lub marzeń, w chorobie, niemocy, wśród wspomnień bądź wyimaginowanych zdarzeń. Ich kontakt ze światem rzeczywistym najczęściej prowadzi do rozczarowania, a nieraz do tragedii.
Dorastająca w warunkach, można powiedzieć, cieplarnianych, lecz mająca oczy otwarte na otaczający świat Tatiana Tołstoj chyba zdawała sobie chyba sprawę z tego, że jej los jest jak wygrana na loterii. Sama autorka przyznaje, że wiedzę czerpała „z rodziny”, poza tym w 1974 roku ukończyła filologię klasyczną na Uniwersytecie Leningradzkim. Może właśnie stąd wzięło się jej zamiłowanie do przeszłości i chęć przeniesienia się do jakichś odległych światów. Zapytana o stosunek do czasów obecnych, Tatiana Tołstoj z rozbrajającą szczerością odpowiada: Zawsze miałam jakieś dziwne poczucie czasu. Mylą mi się wszystkie daty do tego stopnia, że na przykład nie potrafię przypomnieć sobie lat osiemdziesiątych, nie utkwiło w mojej pamięci nic, oprócz kilku punktów zwrotnych, kiedy wydarzyło się coś ważnego. Zadałam sobie trud, by zapamiętać te kilka dat i jakoś się orientować. Po pierwsze, nie zapamiętuje wszystkiego rok po roku, mam jakąś inną rachubę czasu. Po drugie, nie opuszcza mnie dziwne uczucie, że w następnym wcieleniu będę mogła wybrać sobie epokę, i to nie w przyszłości, ale w czasach minionych. Na przykład już teraz całkiem poważnie zastanawiam się nad tym, co by tu ciekawego wybrać dla siebie. Mam już jeden pomysł — przeżyć to życie tak, by umrzeć spokojnie, najlepiej we śnie i przed rokiem 1913, kiedy jeszcze wszystko było dobrze, kiedy jeszcze nie zaczął się ten cały koszmar (…).12
Po ukończeniu studiów Tatiana Tołstoj nie miała okazji, by dać się poznać jako znawczyni starożytnego świata. Podobno już podczas pierwszych zajęć wszystkich studentów filologii klasycznej uprzedzono, że jedyne, na co mogą liczyć po ukończeniu studiów, oczywiście przy odrobinie szczęścia, to nauczanie łaciny studentów akademii medycznej. Reszta też nie powinna się martwić — jedna z absolwentek na przykład prowadzi tramwaj. Tatiana Nikiticzna wybrała inną drogę — przeprowadziła się do Moskwy, wyszła za mąż i szczęśliwie zaczęła pracować w głównej redakcji literatury Dalekiego Wschodu przy wydawnictwie „Nauka”. Pisarka wspomina, że był to najpiękniejszy okres jej życia, kiedy można było czytać na okrągło, na dodatek otrzymując za to wynagrodzenie. Książki otaczały Tatianę Tołstoj od urodzenia i odtąd towarzyszą jej przez całe życie. Wcześniej czy później musiała więc zacząć pisać.
W jednym z wywiadów Tatiana Tołstoj, zapytana, jak została pisarką, odpowiada: w 1983 roku usiadłam i zaczęłam pisać.13 Kiedy indziej autorka przyznaje, że zaczęła pisać, ponieważ nie było nic do czytania.14 W wywiadzie udzielonym przez Tatianę Tołstoj dla projektu internetowego «НаСтоящая Литература: Женский Род» w 2002 roku, pisarka wreszcie opowiedziała prawdziwą historię początków własnej drogi literackiej. Przyznała zarazem, że wcześniej, pytana o to, jak zaczęła pisać, nie zawsze wiedziała, co ma właściwie odpowiedzieć. Z czasem zaś zrozumiała, co się stało, ponieważ zauważyła coś naprawdę interesującego — odkryła moment zwrotny we własnym życiorysie. Gdzieś około 1982 roku, kiedy przeszłam operację oczu w klinice Fiodorowa — opowiada Tatiana Nikiticzna — umarł Breżniew. Tylko dlatego pamiętam dokładnie, że to był 1982 rok i że umarł Breżniew, że kiedy jechałam do szpitala na zmianę opatrunku, nagle zapadła cisza. To była minuta, trzy, a może pięć minut. Dla uczczenia pamięci zmarłego genseka. Staliśmy wszyscy w zimnym autobusie, tłum ludzi, każdy inaczej zabandażowany. Do położonej daleko, na pustkowiu kliniki autobus wiózł nas przez jakieś tory, obok jakichś wiaduktów, szop i baraków. W tej klinice robiono rozmaite operacje. No i stoi ten wypchany kalekimi ludźmi autobus, zimnica, wieje ze wszystkich stron, wokół — koszmar, sowieckie baraki aż po horyzont… i wszystko zamarło. Ponieważ było to odgórne rozporządzenie, samochody stanęły, piekarnie umilkły, ręce trzymające trzy kopiejki zawisły nad kasą. Wszyscy musieli milczeć. To było straszne, jakieś absolutnie przerażające uczucie. Wszystko nie wiadomo dlaczego zamilkło. Później przyszło mi do głowy, dlaczego tak się stało: skończyła się straszna epoka. Właśnie w tym momencie wszystko się skończyło i zaczęto usuwać gruzy. Po operacji przeżyłam trzy miesiące całkowitej bezczynności — nie wolno mi było nic robić. Toteż nic nie robiłam, ponieważ najmniejszy promień światła raził mnie tak okropnie, że zawiesiłam specjalne zasłony na oknach i nosiłam dwie pary ciemnych okularów. Były to trzy miesiące zastoju umysłowego. Słuchałam muzyki. Później moje oczy odżyły, przejrzałam i przypomniałam sobie dzieciństwo, sąsiadów, jakieś zapachy… to wszystko, co już od dawna zbladło i rozpłynęło się w pamięci, a teraz nagle pojawiło się znowu. Pomyślałam: „Napiszę!”. Wzięłam długopis, kartkę i napisałam opowiadanie. Wiedziałam, jak to się robi, od razu zrozumiałam. Wszystko było dla mnie oczywiste, nie miałam żadnego przygotowania, szkiców, brulionów. Jakoś od razu zaczęłam pisać i w tak zaczęło się moje zabawne i bardzo interesujące życie.15
Tatiana Tołstoj zadebiutowała w 1983 roku opowiadaniem «На золотом крыльце сидели» („Siedzieli sobie na złotym ganku”), zadedykowanym — „Siostrze Szurze”. Jest to piękne opowiadanie — zaczynające się niczym Biblia — Na początku był Ogród. Dzieciństwo było Ogrodem… Utwór zbudowany jest z głosów dobiegających z przeszłości — głosów dziecięcych, pełnych zachwytu dla świata przyrody i świata pięknych, tajemniczych, starych rzeczy sąsiada wujka Paszy, głosów wypełniających ową letniskową krainę zwierząt, dociekliwego koguta i żółtego psa, który okaże się dla wujka Paszy psem Charona, głosów już dorastających bohaterów, których już dziwi własne niedawne zafascynowanie światem staroci przygarbionego sąsiada, i wreszcie — głosu patrzącej na to wszystko z odległości własnego życia narratorki, która spisuje to, co już prawie umknęło jej pamięci, ale nagle, na sekundę przed ostatecznym pogrążeniem się w niepamięć, stanęło przed oczami.
Opowiadanie zostało opublikowane w roku 1983 w czasopiśmie „Awrora” i wkrótce zostało uznane za jeden z najlepszych utworów lat osiemdziesiątych. Autorkę natychmiast zauważono, zaś w roku 1987 Tatianę Tołstoj przyjęto do Związku Pisarzy. W tymże roku ukazał się tomik składający się z trzynastu opowiadań, zatytułowany tak, jak utwór debiutancki autorki — «На золотом крыльце сидели». Dwa lata później te opowiadania zostały przełożone na język angielski i opublikowane z zbiorze pod tytułem „On the Golden Porch”16. Następnie ukazały się zbiory opowiadań — «Сомнамбула в тумане» („Lunatyczka we mgle”, angielski przekład „Sleepwalker in a Fog”17), «Любишь — не любишь» („Kochasz — nie kochasz”), „Река Оккервиль” („Rzeka Ockerville”). Na wszystkie zbiory składają się głównie opowiadania, zamieszczone w pierwszym tomiku. W każdym kolejnym pojawia się zaledwie kilka nowych utworów. W 1998 roku ukazał się tom zbiorowy publicystyki, esejów oraz prozy sióstr Tatiany i Natalii Tołstoj18. Stąd tytuł zbioru — «Сёстры» („Siostry”), będący również aluzją do twórczości dziadka Aleksieja.
W roku 2000 wreszcie ukazała się wielokrotnie zapowiadana, rozreklamowana, a więc długo oczekiwana powieść Tatiany Tołstoj „Kyś”, nad którą autorka zaczęła pracować tuż po katastrofie w Czarnobylu, w roku 1986. Powieść nazywana jest przez niektórych antyutopią19, ukazuje bowiem negatywną wizję społeczeństwa, przez innych — „encyklopedią życia rosyjskiego”, gdyż przedstawia własny obraz Rosji, zachowując nawet układ alfabetyczny. Może być także abecadłem dla dorosłych… Poza tym jest pełną humoru przypowieścią, napisaną wspaniałym, stylizowanym na archaiczny językiem, a także powiastką filozoficzną, którą prawdziwą treścią jest ukazanie stanu nie tylko współczesnego społeczeństwa rosyjskiego, lecz także szersza diagnoza współczesnego świata, mało niestety optymistyczna.
Akcja powieści toczy się dwieście lat po Wybuchu, który cofnął byłych mieszkańców Moskwy do epoki kamienia. Tam, gdzie niegdyś była „stolica świata”, powstały drewniane osady, zamieszkałe przez mutantów, z których każdy ma swój specyficzny „effekt”. Jeden — ręce niby zieloną mąką obsypane, jakoby w chlebiodzie grzebał, inszy — skrzela, jeszcze inszy — grzebień koguci abo co tam jeszcze.20 Zamiast koni wykorzystuje się wygeneratów — podobno będących satyrą na moskiewskich taksówkarzy, których autorka najwyraźniej nie darzy sympatia — gęba niby ludzka, ale tułów pokryty sierścią i biegają na czworakach. A na każdej nodze mają po walonku.21 Została też garstka Dawnych, pamiętających czasy sprzed Wybuchu. Gród ów nazywa się Fiodoro-Kuźmiczów, a rządzi nim, jak można się domyślać, Najwyższy Basza Fiodor Kuźmicz: Są u nas mali baszowie, ale Fiodor Kuźmicz, niech się sławi imię jego, to Najwyższy Basza, oby żył długo. Kto wymyślił sanie? Fiodor Kuźmicz. Kto domyślił się, że z drewna koło można wyciosać? Fiodor Kuźmicz. Nauczył nas drążyć kamienne garnce, łapać myszy i zupę warzyć. Dał nam rachunek i pismo, bukwy duże i małe, nauczył zdzierać korę brzozową, księgi z niej szyć, z błotnej rdzy gotować atrament, rozszczepiać patyczki pisarskie i maczać w tym atramencie. Nauczył łódki dłubanki robić z drewna i spuszczać na wodę, nauczył na miedźwiedzia z rohatyną chodzić, z miedźwiedzi pęcherze wyjmować, rozciągać je na kółkach i kryć błoną okna, żeby światła nawet zimą starczało.22
Opowieść się toczy z perspektywy głównego bohatera, Benedikta (z łac. „błogosławiony), który jest skrybą. Pracuje w specjalnej Chacie Pracy, i przepisuje do brzozowych zeszytów wszystko, co napisał Fiodor Kuźmicz, w rzeczywistości zaś — całą literaturę rosyjską. Akcja powieści nabiera tempa, kiedy Benedikt zakochuje się w Oleńce, córce Najwyższego Sanitarza Madeja Madejowicza. Zadaniem Sanitarzy zaś jest konfiskowanie starych książek, które wciąż zalegają po domach nieszczęsnych mieszkańców grodu Fiodoro-Kuźmiczów, od nich bowiem może być Choroba, bo kiedyś od książek było promieniowanie, to i leczyli, jeśli kto miał książkę.23 Benedikt wżeniony w rodzinę Najwyższego Sanitarza i zwabiony do bogatej biblioteki Madeja Madejowicza, zostaje bibliofilem. A ponieważ żyje w świecie po Wybuchu, bez świadomości tradycji kulturowej, a co za tym idzie, bez umiejętności wartościowania, żąda strawy duchowej (…), ale obojętnie mu, co to za strawa. Z jednakowym apetytem pożera „Morderstwo w Orient Expressie”, „Zabójstwo w kodeksach karnych państw demokracji ludowej”, „Zabójstwo Kirowa”, „Śmierć w Wenecji”, „Śmierć Iwana Iljicza24 — mówi Tatiana Tołstoj o swoim bohaterze w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”. Autorka jednak stawia jeszcze surowszą diagnozę współczesnego świata. Pracując nad „Kysiem”, chciała przedstawić świat po wielkim wybuchu społecznym, który zmiecie starą kulturę. Wybuch jest więc metaforą rewolucji, takiej jak rewolucja 1917 roku — wyznaje autorka. — Każdy wstrząs społeczny zrywa mosty prowadzące do rozumienia kultury i to stanowi treść powieści. Powieści o narodzinach nowego człowieka — nowego nie dlatego, że uszy ma pod pachami. W pewnym sensie każdy z nas rodzi się jako nowy człowiek, który albo nawiąże dialog z kulturą przeszłości i tym samym ocali ją od zapomnienia, albo ją odrzuci. Kim jednak wówczas będzie?25
W powieści mamy odpowiedź na to pytanie. Nie przypadkowo przecież najważniejszym elementem jadłospisu bohaterów powieści są myszy. „Myszy — nasza ostoja” — tak uczy Fiodor Kuźmicz, niech się sławi imię jego.26 Będąc z wykształcenia filologiem klasycznym, Tatiana Tołstoj z pewnością wie o tym, że w mitologii antycznej mysz jest symbolem zapomnienia i wszystko, czego mysz dotknęła, znika z ludzkiej pamięci27. Zatem właśnie problem pamięci jest jednym z głównych tematów powieści „Kyś”. Tradycji kulturowej, chociażby przez wzniesienie tabliczek z nazwami ulic starej Moskwy lub ustawienie pomnika Puszkina, próbują w powieści bronić Dawni, lecz na próżno. Jak twierdzi sama autorka, nowy człowiek sięga po książkę, nie pojmując jej treści — używam czasu teraźniejszego, bo mutanci żyją pośród nas (…) Uczmy się alfabetów, dopiero potem próbujmy odczytać księgę świata, choć nie gwarantuję, że komukolwiek to się uda.28 Benedyktowi z pewnością się nie udaje. Jak pisze w posłowiu tłumacz „Kysia” Jeczy Czech, w społeczeństwie po Wybuchu nikt już nie rozumie strażników pamięci — Dawnych; budzą śmiech i złość, przeszkadzają. Odtąd z pokolenia na pokolenie przekazywane będą nie myśli, lecz stereotypy. Efektem, a raczej Effektem odcięcia się od przeszłości jest świadomość mitologiczna, akurat taka, jaką mają mieszkańcy Fiodoro-Kuźmiczowa. Przeszłość zlewa się w jedno nieokreślone „kiedyś”. Nie ma zresztą i przyszłości, bo jutro też będzie jakieś nowe dzisiaj, z „dzisiejszym” dzisiaj niemające nic wspólnego. No cóż, to też jest jakaś kultura.29
Po ukazaniu się „Kysia” muza Tatiany Tołstoj zamilkła. Nie oznacza to jednak, że sławna autorka zniknęła z życia publicznego — przeciwnie, prowadzi bardzo żywą działalność dziennikarską i publicystyczną. Oprócz pracy twórczej i pełnienia obowiązków związanych z byciem „damą literacką”, wykłada rosyjską literaturę oraz prowadzi warsztaty literackie na uniwersytetach w USA. Spędzając pół roku (semestr zimowy) w Stanach Zjednoczonych, drugą połowę Tatiana Nikiticzna spędza w Rosji lub w podróżach zagranicznych. Wracając do swoich czytelników, natychmiast trafia w centrum zainteresowania mediów. Często i chętnie bierze udział w rozmaitych konferencjach, spotkaniach z młodzieżą, programach telewizyjnych. Od 2002 roku wraz ze swoją przyjaciółką, dziennikarką i scenarzystką Dunią Smirnową prowadzi w telewizji (początkowo w programie „Kultura”, ostatnio w „NTV”) talk-show „Szkoła obmowy”, cieszące się złą sławą — ze względu na dosyć napastliwe zachowanie prowadzących, lecz wysoko cenione przez rosyjską akademię telewizyjną, która w 2003 roku przyznała złośliwym prowadzącym nagrodę w nominacji na „Najlepsze talk-show”.
Czy Tatiana Tołstoj jest feministką?
Biorąc pod uwagę częste publiczne ataki autorki skierowane przeciwko feminizmowi, należałoby odpowiedzieć na to pytanie przecząco. Amerykańska badaczka twórczości kobiet Helena Goscilo we wstępie do monografii „The Explosive World of Tatyana N. Tolstaya’s Fiction” stwierdza: Much of Tolstaya’s notoriety in the United States, at least among liberal academics and journalists, springs from her vociferous, selective, and largely unreasoned attacks against feminism, American life, and what she scorns as a crudely ideological cast to current academic trends. Given Tolstaya’s background and the society in which her values evolved, her views are not only unsurprising, but quite typical of the middle-aged Russian intelligentsia. If those views frequently appear self-contradictory and, moreover, puzzling in light of Tolstaya’s attendance at conferences on feminism, her continued residence in America, and her employment at American universities, they merely attest that Tolstaya, like most people, is inconsistent and sometimes driven by considerations other than deeply held convictions.30
Tatianie Tołstoj, podobnie jak innym autorkom, często zadaje się pytanie o jej stosunek do literatury kobiecej oraz o to, na ile płeć autora może wpłynąć na jakość i charakter literatury. Swój pogląd na temat „kwestii kobiecej” w literaturze Tatiana Nikiticzna wyraża następująco: Nie lubię tych wszystkich teorii związanych z literaturą kobiecą oraz takich rzeczy jak płeć, gender itd. Nawet nie bardzo rozumiem, co się kryje za tym tajemniczym gender. Oczywiście, wiem, o co tu chodzi, ale nie chcę o tym myśleć. Poza tym uważam, że jeżeli chodzi o twórczość, to nie ma żadnej różnicy pomiędzy mężczyzną a kobietą. Im lepsza jest literatura, tym bardziej zaciera się granica płci. Weźmy skrajny przykład — historię konia w opowiadaniu Lwa Tołstoja «Холстомер» (w polskim tłum. — „Bystronogi”). Czy Lew Tołstoj był koniem, że tak wspaniale oddał uczucia zwierzęcia? Geniusz twórcy pozwala na takie rzeczy. Tak właśnie jest w literaturze — jeżeli jednostka twórcy jest wszechogarniająca, mężczyzna może stać się kobieta, kobieta — mężczyzną, wszystko się łączy w całość. Inna sprawa, jeżeli mamy do czynienia z literaturą podrzędną. W niej pojawiają się kobiece i męskie tematy, obie płci istnieją osobno jak dwa różne światy. Mężczyzna i kobieta mają pewne punkty styczności, istnieje jednak taka przestrzeń, gdzie absolutnie się ze sobą nie kontaktują (…) Pisarz, podobnie jak każdy artysta, musi być istotą transcendentną, powinien być wszędzie i być wszystkim: jeśli pojawia się pluskwa, staje się pluskwą. Pod tym względem jest jak mały bóg, może skrzywiony, niedowidzący, kulawy, ale jednak bóg. Jest twórcą wszystkiego, wszystkiemu musi nadać istnienie, nazwę (…) Jeżeli robi się coś konkretnego, to żadna płeć nie istnieje — trzeba po prostu coś wykonać. Mając rezultat pracy, nie da się określić, kto był wykonawcą. Weźmy cokolwiek — szkło, papier, cukierki — czyżbyśmy wiedzieli, kto je wyprodukował? Da się to zauważyć? Praktycznie to samo mamy w literaturze. Z tym że kobiety czasem mają skłonności, by pisać w imieniu kobiet, mężczyźni natomiast — w imieniu mężczyzn. Kiedy się tego trochę nazbiera, wydaje się, że istnieją jakieś dwa odrębne światy — kobiet i mężczyzn. W istocie zaś mężczyźni potrafią odtworzyć duszę kobiety i odwrotnie.31
Deklaracje składane przez autorkę łatwo jednak podważyć sięgając do jej własnej twórczości. Z pewnością, literaturę warto dzielić na grupy raczej biorąc pod uwagę jej wartość artystyczną, nie sposób jednak pominąć milczeniem zjawiska, jakim stała się rosyjska literatura końca XX wieku pisana właśnie przez kobiety. Nie trzeba być przecież feministką/tą, by zauważyć ogromne zainteresowanie czytelników tą literaturą i niewątpliwie najwyższą jakość prozy takich autorek jak Ludmiła Pietruszewska, Marina Palej, Ludmiła Ulicka, Nina Sadur czy Tatiana Tołstoj.
W celu uporządkowania problematyki związanej z literaturą intencjonalnie feministyczną oraz literaturą, która z łatwością poddaje się feministycznej interpretacji, warto przywołać kolejną uwagę Heleny Goscilo. Any discussion of feminism in literature, of course, is well advised to take into account an elementary critical distinction between intention and reception formulated by Nelly Furman many years ago in „The Politics of Language”: „From a feminist viewpoint the question is not whether a literary work has been written by a woman and reflects her experience in life, or how it compares to other works by women, but rather how it lends itself to be read from a feminist position.”32
Drugie podejście niewątpliwie da się z powodzeniem zastosować do prozy Tatiany Tołstoj. Wystarczy przywołać chociażby takie opowiadania jak «Круг» („Koło), «Огонь и пыль» („Ogień i pył”), «Поэт и муза» („Poeta i muza”) lub «Охота на мамонта» („Polowanie na mamuta”). Obraz kobiety oraz przedstawienie relacji między mężczyzną a kobietą w nich zawarte dają wspaniałe możliwości do feministycznej interpretacji twórczości Tołstoj.
Przyjrzyjmy się dwóm ostatnim opowiadaniom. Tematem obu utworów są relacje pomiędzy mężczyzną a kobietą, przy czym kobieta zajmuje pozycję centralną, to właśnie jej punkt widzenia przedstawia narracja. „Polowanie na mamuta” zaczyna się od opisu głównej bohaterki: Zoja to ładne imię, prawda? Brzmi jak lot pszczoły. No i ładna jest — wzrostu jak trzeba, cała reszta też. Szczegóły? Proszę bardzo, szczegóły: nogi ma ładne, sylwetkę ładną, cerę, nos, oczy — wszystko ładne. Szatynka. Czemu nie blondynka? Bo nie do wszystkich szczęście się uśmiechnęło.33 Zobaczmy, jak się zaczyna drugie opowiadanie: Nina była piękną, zwyczajną kobietą, lekarzem i niewątpliwie, tak jak każdy, miała prawo do szczęścia w życiu osobistym.34 Już na samym początku obu utworów pojawia się jeden z najistotniejszych dla całej twórczości Tatiany Tołstoj motywów — motyw szczęścia. W interesujących nas opowiadaniach problem szczęścia zostaje przedstawiony z perspektywy kobiet — Zoji i Niny. Ponieważ utrwalone od wieków społeczne role kobiet każą im realizować się w zinstytucjonalizowanych małżeństwie i świadomym macierzyństwie, podczas gdy mężczyznom przypada w udziale rola zdobywcy, żywiciela rodziny i aktywnego uczestnika życia społeczno-publicznego, bohaterki Tołstoj pragną budować swoje relacje z mężczyznami zgodnie z akceptowanymi przez nie wzorcami.
Już sam tytuł jednego z opowiadań przedstawia wybraną przez Zoję strategię. Na fabułę „Polowania na mamuta” składa się historia dwojga ludzi. Główna bohaterka poznaje Władimira. Ów inżynier niewielkiego wzrostu, o pół głowy niższy od Zoji, wyglądem przypominał dzikusa, był kudłaty i bardzo żwawy. Na początku znajomości Zoja i Władimir wychodzili czasem do restauracji, gdzie Zoja przyjmowała pozę lekko zamyślonej romantyczki, roztargnionej melancholijnej piękności, rozpuszczonej przez mężczyzn famme fatale, lecz zdaje się, że Władimir nie zauważał tych odgrywanych wyłącznie dla niego scen. Wkrótce wyjścia do restauracji się skończyły. Zamiast urlopu na Kaukazie, gdzie wszyscy mężczyźni patrzyliby na Zoję i mówili O!, spędzili kilka tygodni na spływie kajakowym, wśród komarów, wilgoci, tłustych menażek i wiecznie zadowolonych przyjaciół Władimira. Inżynierowie pojechali ze swoimi kobietami, nikt nie rzucał w stronę Zoji znaczących spojrzeń, nie zachwycał się „O!”. W spodniach czuła się istotą zupełnie bezpłciową, i nie mogła już znieść tego śmiechu przy ognisku, tego brzdąkania na gitarze i tych radosnych krzyków na widok złowionego szczupaka.35 Zoja z trudem dotrwała do końca urlopu i po powrocie ostrożnie, by nie spłoszyć zwierzyny, zaczęła rozstawiać pułapki.
Władimir opierał się całkowitemu udomowieniu. W mieszkaniu Zoji trzymał tylko szczoteczkę, resztę rzeczy uparcie przechowywał u siebie. Zoja stopniowo osaczała Władimira — kupiła mu kapcie, do portfela wcisnęła swoje zdjęcie, a na parapet wystawiła palącą się wieczorami różową lampkę — żeby kiedyś przypadkiem nie pomylił drogi do domu. Poduszki były miękkie, klopsiki miękkie, dwa razy zmielone, nic tylko tu zostać, a Zoja brzęczała i uwijała się jak pszczoła: pospiesz się, kochanie! Pospiesz się, draniu jeden!36 Zdawałoby się, że Zoja była na dobrej drodze — Władimir pomału, niepostrzeżenie wprowadzał się do niej, ale na tym etapie proces się wyraźnie zatrzymał. Zoja desperacko dążyła do wyznaczonego celu — nienawidziła Władimira i chciała już jak najszybciej wyjść za niego za mąż (…) O, rany, jaki był obrzydliwy! Za mąż, za mąż jak najszybciej! (…) Nie, ale jeżeli popatrzeć: mieszka sobie tutaj, ma wszystko, co trzeba. I umyte, i posprzątane, i lodówka rozmrażana regularnie. Ma swoją szczoteczkę. Kapcie domowe. Jeść i pić dostaje. Jak coś do czyszczenia — proszę bardzo! Więc o co mu, do cholery, chodzi, czemu się nie żeni, psuje tylko ludziom nastrój?! Przecież gdyby tak wiedzieć na pewno, że w ogóle nie ma zamiaru, to wtedy — do widzenia! Krzyż na drogę! Ale jak to wyczuć? Żeby go jednak wprost zapytać, Zoja nie miała odwagi. Wieloletnie doświadczenie mówiło… Jeden zły strzał — i koniec, przegrana sprawa; zdobycz już ucieka gdzie pieprz rośnie, aż się kurzy; nie, trzeba najpierw zwabić (…) To jest już chamstwo! Wygląda na to, że zagnieździł się u Zoji na dobre! A jeżeli tak, to bardzo proszę — do urzędu. Kochać bez gwarancji Zoja nie chciała.37
Władimir najwyraźniej nie znał zasad gry. Nawet gołąb, który usiadł na parapecie okna Zoji, nawet ten był zaobrączkowany, co powinno było dać Władimirowi do myślenia. Ten jednak nie reagował i tylko cicho, na paluszkach przemykał przez pokój do łazienki. A ty dokąd — Zoja wyciągała szyję jak żuraw, a poślubiony gołąb tylko się uśmiechał. Ja tak tylko… ręce umyć… odpoczywaj sobie” — szeptał przerażony potwór. „Najpierw niby ręce umyć, później że niby do kuchni, a tam i do drzwi niedaleko — podpowiadał gołąb — Chwila nieuwagi i już go nie ma…38 Wreszcie los Władimira zostaje przesądzony — przebywająca w nieustającym strachu i napięciu, pełna podejrzeń Zoja pewnego razu zarzuciła mu na szyję sznur, położyła się na tapczanie i nadsłuchując, szarpnęła smyczą. Po tamtej stronie coś szemrało, wzdychało, tupało. Ten człowiek nigdy jej się specjalnie nie podobał. Dobra, szczerze mówiąc — wydawał się wręcz obrzydliwy. Małe, krępe, ruchliwe, włochate, obojętne zwierzę. Przez jakiś czas jeszcze się rzucało — nerwowo pojękiwało, aż wreszcie ucichło — zapadła gęsta niezmącona cisza epoki lodowcowej.39
Tatiana Tołstoj odwraca role społeczne, drwi ze stereotypów społeczno-kulturowych, sprowadzając model relacji damsko-męskich do całkowitego absurdu, w którym kobieta, walcząca o przysłowiowe „szczęście w życiu osobistym” przeradza się w potwora. Przy tym jednak nadal pozostaje całkowicie uzależniona od mężczyzny — istnieje wyłącznie jako odbicie jego spojrzeń. Samo istnienie Zoji jest uwarunkowane męskim widzeniem, męską reakcją na jej wdzięki. Poza zasięgiem wzroku mężczyzny Zoja w ogóle przestaje istnieć, jej podmiotowość nie ma własnej racji bytu.
Przedstawiając dramatyczną historię związku dwojga ludzi, „Polowanie na mamuta” jest przy tym opowiadaniem pełnym komizmu, ale także bezlitosnych uwag, rzucanych przez autorkę pod adresem kobiet. Bohaterki opowiadania „Poeta i muza” Tołstoj również nie darzy sympatią: sięgając po własne szczęście, Nina niszczy osobowość, talent, a wreszcie i samo życie swojego wybrańca, poety Griszy. Fabuła opowiadania wydaje się rozwinięciem i dramatycznym dopowiedzeniem historii „Polowania na mamuta”. Otoczony uciążliwą opieką przez lekarkę i towarzyszkę życia Ninę, artysta-lekkoduch Grisza, pragnący wolności przynajmniej po śmierci, oficjalnie przekazuje swój szkielet studentom akademii medycznej. Zresztą wkrótce umiera, Nina zaś, przyjmując rolę wdowy po genialnym poecie, wreszcie jest szczęśliwa.
Można wręcz odnieść wrażenie, że Tatiana Tołstoj w ogóle kobiet nie lubi, byłoby to jednak wielce niesprawiedliwe. Spojrzenie autorki kieruje się bowiem wszędzie tam, gdzie człowiek poszukuje szczęścia, niezależnie od płci, wieku czy charakteru, i gdzie najczęściej spotyka go rozczarowanie. Dotyczy to niemal każdego z opowiadań Tatiany Tołstoj.
W „Kysiu” znajdziemy jednak fragment stricte feministyczny i chyba nie wyłącznie żartobliwy. Raz do roku obchodzi się w niektórych krajach Międzynarodowy Dzień Kobiet. Skąd się to święto wzięło? Niektórzy uważają, że to kobiety z Austrii, Danii, Niemiec i Szwajcarii, wychodząc na ulice z żądaniem praw wyborczych w 1911 roku podczas największej z manifestacji zapoczątkowały obchody Międzynarodowego Dnia Kobiet, po czym przyłączyły się do nich kobiety Francji, Holandii i Szwecji, a w roku 1913 również kobiety carskiej Rosji. Historię tę można włożyć między bajki; prawda, jak wiemy, była inna.
Najwyższy Basza, Sekrytarz i Akademik i Bohatyr i Żeglarz i Cieśla, będący w nieustannym o ludzi frasunku, o państwowe sprawy się turbujący, tak nam przykazał:
— Ósmego Marca też Święto Międzynarodowy Dzień Kobit
— To święto nie ma wolne od roboty być
— Znaczy się do roboty idźcie ale rąk sobie nie urabiajcie
— Dzień Kobit abo inaczej babskie Święto
— W on dzień wszystkim babom cześć i uważanie, jako że są i Żona i Matka i Babka i Kuzynka i insza jaka Ptaszynka wszystkie uważać
— W ono Święto nie bić ich nie tłuc nic takiego normalnego nie robić, a wonczas niechaj ona i Żona, i Matka, i Babka, i Kuzynka, i Insza jaka Ptaszynka raniutko wstanie, pierogów napiecze placuszków abo czego inszego narobi wszystko do czysta wymyje podłogi wymiecie ławki wyszoruje wody ze studni nanosi bieliznę tam spodnią abo wierzchnią wymyje-wypierze a kto ma chodniczki kilimki różne niechajże wszystko dobrze wytrzepie bo to już ja wiem jakie z was flejtuchy kurzu w chacie aże dychać nie można. Drew niechaj narąbie w łaźni napali umyje się jak należy. Stół nakryje bogaty blinów kupę zakąszenie wszelakie może od Nowego Roku co niedojedzone wszystko na stół kłaść
— Z roboty przyszedłszy powinszowanie Żonie i Matce i Babce i Kuzynce abo inszej jakiej Ptaszynce złożyć jako że Międzynarodowy Dzień Kobit
— Powiedzieć: „Życzę wam, Żono, i Matko, i Babko, i Kuzynko, i insza jaka Ptaszynko zdrowia szczęścia pomyślności w pracy i w życiu osobistym”
— Wszelkiemu babskiemu plemieniu, czy Sąsiadce czy której inszej, takimiż słowy uprzejmie winszować
— Potym pijcie-hulajcie jedzcie co tam chcecie, weselcie się, byle z umiarem.
Kabłukow40
Czy aby na pewno Tatiana Tołstoj nie jest feministką?
© 2004 Irina Kuźmina
Artykuł z konferencji międzynarodowej w Poznaniu (Instytut Filologii Polskiej, UAM, 28-29 czerwca 2004) opublikowany w: Literatury słowiańskie po roku 1989. Nowe zjawiska, tendencje, perspektywy. Tom II Feminizm, pod red. Ewy Kraskowskiej, Warszawa, Wydawnictwo „KOLOR PLUS”, 2005, s. 95-105. ISBN 83-89757-10-9.
1 Tatiana Tołstoj, Kyś, przekład i posłowie J. Czech, Kraków 2004.
2 T. Tołstaja, Koło, tłum. A. Bień, „Miesięcznik Literacki” 1988, nr 4, s. 11-18.
T. Tołstaja, Czarodziej, tłum. J. Maśliński, il. M. Sołtysik, „Życie Literackie” 1988, nr 41, s. 8-9.
T. Tołstaja, Gdy prostują się ludzie… Rozmowę przeprowadził Z. Romotowski, „Kultura i Życie” 1988, nr 15, s. 1-2.
T. Tołstaja, Spotkanie z ptakiem, tłum. B. Jurkowska, „Pracownia” 1992, nr 10, s. 33-39.
T. Tołstaja, Sonia, tłum. K. Chmiel, „Fraza” 2001, nr 1-2, s. 158-164.
3 Mowa tu o artykułach: Об «артистической» прозе нового поколения. «Вопросы литературы» 1989 № 9 oraz tegoż: Мир как текст (заметки о прозе «новой волны»). W książce: Марк Липовецкий, «Свободы чёрная работа». Статьи о литературе. Свердловск 1991.
4 Марк Липовецкий, Мир как текст (заметки о прозе «новой волны»), [w:] tegoż, «Свободы чёрная работа». Статьи о литературе. Свердловск 1991, s. 175.
5 Tamże, s. 173-174.
6 Pietrogradskaja Storona (w skrócie — Pietrogradka), jedna z najwcześniej zabudowanych wysp w centrum Sankt-Petersburga.
7 Татьяна Толстая, На золотом крыльце сидели, [w:] Татьяна Толстая, Ночь. Мoсква 2001, s. 37.
8 Tamże, s. 43-44.
9 Wywiad z Tatianą Tołstoj dla projektu zorganizowanego przez rosyjski Internet «НаСтоящая Литература::: Женский Род» przeprowadziła Jelena Pikunowa (12.05.2002). Tekst wywiadu na stronie litwomen.ru.
10 Tamże.
11 Татьяна Толстая, Вышел месяц из тумана, [w:] Татьяна Толстая, Ночь. Мoсква 2001, s. 160.
12 Wywiad z Tatianą Tołstoj dla projektu zorganizowanego przez rosyjski Internet «НаСтоящая Литература::: Женский Род» przeprowadziła Jelena Pikunowa (12.05.2002). Tekst wywiadu na stronie litwomen.ru.
13 Interview with Tatyana Tolstaya by Tamara Alagova and Nina Efimov, „World Literature Today” 1993, vol. 67, nr 1, s. 49. Cytuję za: Janina Sałajczykowa, Dziesięciolecie przemian. Proza rosyjska lat 1985-1995, Gdańsk 1998.
14 О. В. Богданова, Современный литературный процесс. (К вопросу о постмодернизме в русской литературе 70-90-х годов ХХ века), Санкт-Петербург 2001, s. 32.
15 Wywiad z Tatianą Tołstoj dla projektu zorganizowanego przez rosyjski Internet «НаСтоящая Литература::: Женский Род» przeprowadziła Jelena Pikunowa (12.05.2002). Tekst wywiadu na stronie litwomen.ru.
16 Tatyana Tolstaya, On the Golden Porch, trans. Antonina W. Bouis, New York: Alfred A. Knopf, 1989.
17 Tatyana Tolstaya, Sleepwalkerin a Fog, trans. Jamey Gambrell, New York: Alfred A. Knopf, 1992.
18 Natalia Tołstoj — również filolog z wykształcenia. Jest absolwentką filologii skandynawskiej Uniwersytetu w Leningradzie, obecnie — doktorem skandynawistyki. Wykłada język szwedzki na swoim ojczystym Uniwersytecie. Jest autorką opowiadań, laureatką nagrody im. Siergieja Dowłatowa. Stale publikuje swoje utwory w czasopiśmie «Звезда».
19 Określenie Kysia jako antyutopii jest dyskusyjne, antyutopia bowiem, zgodnie z definicją, jest „utopią negatywną, przedstawiającą — zazwyczaj w formie powieści — społeczeństwo przyszłości jako nadmiernie zorganizowane, rządzone metodami dyktatorskimi, niszczące w człowieku jego indywidualność …” (Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław 2000, s. 37). Natomiast Tatiana Tołstoj, jak twierdzą, między innymi, N. Lejderman i M. Lipowiecki, „nie prognozuje przyszłości, lecz znakomicie przedstawia obecny kryzys języka, postkomunistyczny rozpad hierarchii kultury, kiedy wzorce kulturowe cywilizacji sowieckiej upadły, przy okazji niszcząc alternatywne, głęboko ukrytą antysowiecką hierarchię kultury” (Н.Л. Лейдерман, М.Н. Липовецкий, Современнаярусскаялитература 1950-1990-егоды, tом 2, Москва 2003, s. 474).
20 Tatiana Tołstoj, Kyś, przekład i posłowie J. Czech, Kraków 2004, s. 15.
21 Tamże, s. 6.
22 Tamże, s. 18.
23 Tamże, s. 163.
24 Cziort! Cziort! Cziort! Z Tatianą Tołstoj rozmawia Jan Strzałka, Dodatek książkowy „Tygodnika Powszechnego” 30 stycznia 2005, nr 5, s. 2.
25 Tamże, s. 2.
26 Tatiana Tołstoj, Kyś, dz. cyt., s. 8.
27 Н.Л. Лейдерман, М.Н. Липовецкий, Современная русская литература 1950-1990-е годы, tом 2, Москва 2003, s. 474.
28 Cziort! Cziort! Cziort!, dz. cyt., s. 3.
29 J. Czech, Posłowie do Kysia: Nauka alfabetu, s. 287.
30 Helena Goscilo, The Explosive World of Tatyana N. Tolstaya’s Fiction, New York 1996, s. 3-4.
31 Wywiad z Tatianą Tołstoj dla projektu zorganizowanego przez rosyjski Internet «НаСтоящая Литература::: Женский Род» przeprowadziła Jelena Pikunowa (12.05.2002). Tekst wywiadu na stronie litwomen.ru.
32 Helena Goscilo, dz. cyt., s. 4.
33 Татьяна Толстая, Охота на мамонта, [w:] Татьяна Толстая, Ночь. Мoсква 2001, s. 235.
34 Татьяна Толстая, Поэт и муза, [w:] Татьяна Толстая, Ночь. Мoсква 2001, s. 310.
35 Татьяна Толстая, dz. cyt., s. 240.
36 Tamże, s. 242.
37 Tamże, s. 241-244.
38 Tamże, s. 250.
39 Tamże, s. 250.
40 Tatiana Tołstoj, Kyś, dz. cyt., s. 96-97.
mroczna.art.pl > Literatura > Eseje > Święto Kobit…
© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput