Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№22 październik 2007

Wspomnienia z podróży do Polski — uwagi na temat „Polnisches Journal” Tiny Stroheker i „Grundsteine im Gepäck” Matthiasa Kneipa Elżbieta Nowikiewicz

Tina Stroheker i Matthias Kneip podróżują po Polsce z różnych powodów. W przypadku Tiny Stroheker nie jest to zwykły urlop, lecz historyczna i polityczna ciekawość, moralny impetus. Pisarka przyjeżdża, aby się rozejrzeć i w ramach wieczorów autorskich zaprezentować tutejszym odbiorcom swoje teksty. W efekcie powstaje dziennik z podróży, składający się z notatek, refleksji, wspomnień i rozmów. Wszystkie przyporządkowane są konkretnym datom. Pisarka nie kreuje w swojej książce bohaterów, lecz przedstawia ludzi, z którymi w różnych okolicznościach nawiązuje kontakty. Interesują ją bardziej ludzie, niż narody, szuka styczności między nimi, prowadzi rozmowy, jest uważnym słuchaczem, ceni sobie przebywanie wśród zwykłych osób, w zwykły dzień w mało spektakularnym środowisku, takim Eislingen po polsku.1 Ich historie są trudne i o nich też Tina Stroheker opowiada. Książka „Polnisches Journal” [„Niemka jedzie do Polski”2] jest efektem kolejnego doświadczenia z Polską, o której słyszała już w domu rodzinnym z ust babci, żony oficera, Prusaczki (pierwsza podróż miała miejsce w 1977 roku, następne dopiero po upadku „żelaznej kurtyny”). W dzieciństwie odkrywała ją również za pośrednictwem literatury, czytała między innymi „Blaszany bębenek” Güntera Grassa i „Anielkę” Bolesława Prusa. Potem poznała lirykę Zbigniewa Herberta. Polska jednak najczęściej występowała w jej podświadomości w skojarzeniu z Auschwitz, a rodzice nigdy nie wpadliby na pomysł przyjazdu tu. Nie było przecież ku temu żadnego powodu w postaci krewnych. Ponadto trwała zimna wojna. Do połowy lat siedemdziesiątych były to jej jedyne kontakty z sąsiednim krajem.

Można przyjąć, że w 1995 roku autorka podróżuje po Polsce, aby stworzyć swój własny obraz naszego kraju, wolny od wszelkich uprzedzeń i uproszczeń. W pierwszej części relacjonuje przygotowania do wyjazdu do Strzelec Opolskich (od 20 lutego do 29 września 1995 r.), druga jest opisem wrażeń z pobytu tutaj (1 października — 2 listopada 1995). Obie części niemieckiego wydania książki „Polnisches Journal” poprzedza wstęp Andrzeja Szczypiorskiego. Autorem wstępu do polskiego tłumaczenia, „Niemka jedzie do Polski”, jest Jacek Bocheński. Z uwagi na pojawiające się nazwiska realnych postaci, pozycja ma charakter dokumentalny3.

Matthiasa Kneipa przywiodły do Polski w połowie lat dziewięćdziesiątych bardzo osobiste, rodzinne powody.4 „Grundsteine im Gepäck. Begegnungen mit Polen” (Paderborn, Paris 2002) [„Z sercem w plecaku. Spotkania z Polską”, 20055] to efekt drugiego bezpośredniego zetknięcia autora z Polską. Pierwsze miało miejsce w 1985 roku.

Sprawozdania z podróży bywają różne. Są bezbarwne, jeśli sprowadzają się do uproszczeń oraz powtarzania stereotypowych wyobrażeń. Wówczas nie wnoszą wiele do dyskusji na temat postrzegania innych narodów i krajów. Przysłowiowa polska gościnność, której efektem jest niemal obowiązek obfitego skosztowania przygotowanych potraw, stereotypowe postrzeganie Rosjan, do których przylgnął mit o „rosyjskiej duszy”, czy temperament mieszkańców południowej Europy są wprawdzie powszechnie znane, ale tak naprawdę niewiele mówią o innych narodach i krajach. Takie uproszczenia nie sprzyjają traktowaniu obcokrajowca jednostkowo (niezespołowo). Jest on raczej członkiem anonimowej grupy, co z góry wyklucza indywidualne podejście.

Omawiane teksty uwzględniają wprawdzie stereotypowe wyobrażenia o Polsce i Polakach, jednak są one tu traktowane marginalnie, co więcej — między wierszami zaznacza się, iż funkcjonują w świadomości społecznej jako uproszczone obrazy polskiej rzeczywistości, oparte na niepełnej wiedzy i utrwalone przez pokolenia, przez co autorzy podważają ich zasadność6. Nie dyskutuje się również na temat zawartej w nich, ilości prawdy.

Ponieważ proponowane teksty są kierowane przede wszystkim do odbiorcy czytającego z narodowej perspektywy (przez biało-czerwone i czarno-czerwono-złote okulary), dlatego też ich autorzy dużo wyjaśniają, tłumaczą, próbują szukać tego co łączy, a nie dzieli. Taka postawa cieszy, tym bardziej, że zbiorowy obraz Polaków w Niemczech nie jest dziś korzystny7, a wpływ na niego mają przede wszystkim informacje rozpowszechniane przez środki masowego przekazu, dla których krytyka, sensacja i skandal to największe przyjemności. Współcześni publicyści niemieccy rzadko wspominają o udanych posunięciach politycznych, gospodarczych i społecznych w Polsce, tak jakby w ogóle nie miały one miejsca.

Poprzez literacki portret Polski i Polaków autorstwa obojga pisarzy, informacja zawarta w książkach „Niemka jedzie do Polski” i „Z sercem w plecaku. Spotkania z Polską” skierowana jest do szerszego kręgu odbiorców. Ma szansę się upowszechnić i wyjść poza krąg elit i badaczy, zajmujących się z racji uprawianego zawodu tematem polsko-niemieckim. Tylko społeczeństwo wyposażone w wiedzę czerpaną choćby z przedstawionych tu pozycji literackich może uodpornić się na stereotypowe skojarzenia czy doniesienia mediów, które jak wiadomo, nie zawsze wywiązują się ze swojego podstawowego zadania, czyli rzetelnego informowania. Naukowcy mogą przecież napisać sto książek, a efekt będzie i tak mniejszy niż w przypadku jednego udanego programu telewizyjnego, filmu czy pozycji książkowej okrzykniętej z powodów komercyjnych bestsellerem. A Polacy to nie tylko lenie, nieuczciwi przedsiębiorcy, aferzyści i złodzieje, ze szczególnym zamiłowaniem do alkoholu. Również w Polsce dają się zaobserwować zjawiska pozytywne, a książki wymienionych autorów sprzyjają uświadomieniu niemieckim czytelnikom ich własnych uprzedzeń wobec Polaków i Polaków wobec Niemców, dzięki czemu zachęcają do świadomej ewolucji własnych poglądów.

Jednak nie sami Polacy są w centrum zainteresowania, mimo że o nich mowa, ale także Niemcy i ich punkt widzenia. Dużo dowiemy się zatem o samych Niemcach. Perspektywa spojrzenia na obcy kraj i jego społeczeństwo prowadzi w konsekwencji do dyskusji porównawczej na temat własnych i obcych wartości, kultury i tradycji. Spojrzenie na obcą kulturę zawsze prowadzi do modyfikacji spojrzenia na własną. Podobnie spojrzenie na własny kraj i naród oczami obcych niesie za sobą rewizję osobistych doświadczeń. Polacy są ciekawi opinii, które formułują na ich temat obcokrajowcy, niekiedy oburzają się z powodu krytycznych spostrzeżeń, pochwały przyjmują z entuzjazmem. Już samo zainteresowanie Polską traktowane jest przez większość Polaków jako wyróżnienie, tym bardziej że, jak już wspomniano, nie jest to zjawisko częste.

Tina Stroheker i Matthias Kneip odwiedzając Polskę, interesują się naszą kulturą, historią i współczesnymi problemami. W ten sposób słowa młodego Polaka skierowane do młodego Niemca w najnowszej powieści Michaela Zellera „Die Reise nach Samosch” (Cadolzburg 2003): Kiedy twoi rodacy odwiedzają Polskę, interesują się zawsze swoimi obozami, nigdy naszą kulturą8, nie dotyczą wspomnianych autorów. Oni nie występują w roli zwykłych turystów z trzygwiazdkowego hotelu z planem miasta w garści, wracających do kraju z plikiem sfotografowanych fenomenów, które zaobserwowali w Polsce, ale nadal nie pojmują niczego9. Występują raczej w roli gości, którzy już bardzo dużo wiedzą i swoją wiedzą dzielą się z czytelnikami. Ich sprawozdania z podróżymają być zbliżeniem z dalekim sąsiadem10, którego próbują lepiej poznać. Geograficznie jest to sąsiad, czyli ktoś, kto mieszka w pobliżu. Jednak z uwagi na szczątkową wiedzę o Polsce wśród przeciętnych Niemców, jest to sąsiad bardzo odległy. Zgodnie ze wskazaniami statystyk, Polak jako sąsiad jest dla wielu Niemców wręcz nieobecny11, zaś Niemiec, który uczy się języka polskiego, budzi podejrzane zainteresowanie12. Wyjazd na urlop do Polski, jeśli nie dotyczy tzw. Heimwehtouristen13, przynajmniej szokuje. Tezę o wątpliwej atrakcyjności Polski dla przeciętnego Niemca potwierdzają dodatkowo podziękowania autorów dla instytucji, które wsparły finansowo druk ich książek. Wynika z nich, że pozycje takie jak te najczęściej nie mogą liczyć w Niemczech na duże zainteresowanie czytelników, stąd środki finansowe przekazywane na podobne wydania14. Dodatkowo pisarze osobiście angażują się w ich promocję15.

Według Stephana Woltinga, relacje z podróży nigdy nie są neutralne16. Już z powodu podjęcia tematu polskiego można przypuszczać, że autorom trudno będzie zachować neutralność. Matthias Kneip jako dziecko świata ze znakiem najwyższej jakości, w którym wszystko musi być i jest super17, czuje się uprawniony do wytykania tu i ówdzie naszej nieporadności, nie skupia się jednak na niej, lecz tylko na nią wskazuje. Nasz kraj z założenia jest niedoskonały i biedny, zatem braki u nas są normą, na które Niemcy nie mogą sobie u siebie pozwolić. Przekraczając granicę niemiecko-polską zmienia się jednak jego paradygmat. Autor nie krytykuje lecz odnotowuje pewną egzotykę naszego kraju w porównaniu z Niemcami. W Polsce nie oczekuje perfekcji, inaczej patrzy na różnorodne problemy. W Niemczech natomiast wymaga więcej. Podkreśla jednocześnie, że rozmowy z Polakami nigdy nie są dla niego zimne, podczas gdy w Niemczech nie ma kasy na kilo ciepłych słów18. Zbyt zimno lub zbyt gorąco jest za to w pokojach hotelowych i pociągach. Mimo niewygody Kneip z przyjemnością nimi podróżuje. Szokują go polscy podróżni, którzy ze spokojem przyjmują 240 minutowe opóźnienie. Szybkość jazdy, wyposażenie, punktualność i ceny są dla niego egzotyczne. Podróż polskim pociągiem w zwolnionym tempie wykorzystuje między innymi do podziwiania mazurskich krajobrazów.

Zarówno Matthias Kneip, jak i Tina Stroheker, wielokrotnie dają do zrozumienia, że pochodzą z cywilizacyjnie i gospodarczo lepiej rozwiniętych krajów. Kneip wyraźnie sympatyzuje z Polakami z powodu, jak podkreśla, naturalnej sympatii dla słabszego19. Nie ulega wątpliwości, że polubił Polskę z końca lat osiemdziesiątych.

Również Tina Stroheker nie zachowuje się bezstronnie i neutralnie. Autorka wyróżnia w Niemczech dwie grupy osób. Pierwszą, która utrzymuje intensywne, często rodzinne kontakty z Polakami, i drugą, dla której nasz kraj jest do tego stopnia daleki i mało znany, że nie funkcjonuje w ich świadomości. Społeczeństwo niemieckie jest w tej kwestii bardzo spolaryzowane, zauważa autorka, a przestrzeń między tymi biegunami jest niemal pusta20. Pisarka jest w Polsce gościem, który się przygląda, obserwuje i szuka argumentów, które mogłyby pomóc w weryfikacji powszechnego w jej środowisku schematycznego, mało pochlebnego obrazu Polski i Polaków, rozpowszechnianego w czasach dzieciństwa pisarki przez starszych ludzi, pochodzących ze wschodnich terenów Niemiec (również jej babka). Autorka chce prawdopodobnie sama przed sobą zweryfikować ten obraz, a podróż do Polski ma zaspokoić tę potrzebę. Książka jest pełna emocji, a jej ideą jest pośredniczenie w procesie zbliżania się dwóch kultur, języków i tradycji. Zatem i ona nie zachowuje się neutralnie, a jej uwaga jest skoncentrowana na budowaniu pozytywnych skojarzeń z Polską. Nie przemilcza przy tym ciemnych kart polsko-niemieckiej historii, ponieważ odkrywanie prawdy jest warunkiem porozumienia i pojednania.

Zasadniczym zadaniem analizy treściowej omawianych tu książek było znalezienie wspólnego mianownika, a dokładniej wyodrębnienie wiodących sfer tematycznych, wspólnych dla obu autorów. Podkreślenia wymaga fakt, że ani Tina Stroheker, ani Matthias Kneip nie hiperbolizują utartych wyobrażeń o naszym kraju, stąd niniejsze rozważania dotyczyć będą raczej niestereotypowych uwag na temat Polski i Polaków.

Kultura

Ponieważ w większości stereotypowych skojarzeń wypadamy niekorzystnie, przywołać należy w pierwszej kolejności takie, które ów obraz nieco pokolorują i rozjaśnią. Najbarwniejsza jest w tym wypadku polska kultura (pierwszy wspólny mianownik łączący omawiane tu pozycje), i nie chodzi tu wcale o folklor, lecz o osobowości, podkreślające europejski poziom polskich twórców kultury, głównie literatury i filmu. Matthias Kneip i Tina Stoheker znają szereg polskich autorów i ich teksty. Tadeusz Różewicz to przyjaciel rodziny Matthiasa Kneipa, do którego zwracał się w dzieciństwie jak do wujka. Wymienia dodatkowo Andrzeja Szczypiorskiego, Stanisława Witkiewicza, Jana Kasprowicza, Henryka Sienkiewicza oraz Karola Szymanowskiego.

Również Tina Stroheker często cytuje polskich poetów. Przytacza wiersze Jerzego Ficowskiego, Zbigniewa Herberta, Jarosława Iwaszkiewicza, Juliana Kornhausera, Czesława Miłosza, Leopolda Staffa i Wisławy Szymborskiej.

Matthias Kneip nawiązuje ponadto do łódzkiej szkoły filmowej, do Krzysztofa Kieślowskiego i jego wybitnych dokonań filmowych, uznając wysoki profesjonalizm filmowca. Jednym tchem wymienia się też Andrzeja Wajdę, Zbigniewa Cybulskiego i Daniela Olbrychskiego.

Sfera moralno-religijna

W sferze moralno-religijnej autorzy nie poprzestają na znanych uproszczeniach, że Polska to kraj katolicki lub, że jest bardziej katolicka niż Watykan, lecz usiłują pomóc w zrozumieniu specyficznie polskiego kultu wiary. Kościół katolicki był zawsze obecny w życiu Polaków. Był obecny w czasach zaborów, podczas okupacji, w okresie komunizmu. Wybór kardynała Karola Wojtyły na papieża w 1978 roku wprawił naród w euforię. Autorzy wyjaśniają, dlaczego Polak uklęknie i zapali świeczkę nad grobem księdza Jerzego Popiełuszki. Obserwują dodatkowo uzewnętrznioną polska pobożność21, pełne kościoły w każdą niedzielę, a w nich obok starszych mnóstwo młodych ludzi i dzieci.

Tina Stroheker cytuje przy tej okazji słowa Marka Edelmanna22: Wszyscy Polacy wierzą w Boga, ale tylko po to, żeby pokonać komunizm.23 Autorka zastanawia się w związku z tym, jaka rola przypadnie Kościołowi w Polsce po upadku „żelaznej kurtyny”. Jej zdaniem, zmiany są nie do uniknięcia. Do przełomowego roku Kościół był bowiem opoką ludzkich i obywatelskich praw, był kojarzony z opozycją. Dziś nie milkną obawy o przyszłość.

Okazją do dyskusji nad specyfiką Kościoła katolickiego w Polsce jest również wzmianka o projekcji kontrowersyjno-skandalizującego dramatu obyczajowo-psychologicznego „Ksiądz”, który wszedł w Polsce na ekrany 15 września 1995 roku. Film opowiada historię dwóch księży, którzy nie są wzorem cnót, jednak dbają o parafian z ubogiej dzielnicy Liverpoolu. W kinie autorka obserwuje reakcje widzów na poszczególne dialogi i sceny. Po projekcji rozmawia na ten temat ze swoimi polskimi znajomymi. Polacy widziani oczami autorki są sceptyczni, posiłkują się argumentami innych, że film jest antykościelny i pornograficzny. Sama podważa te opinie24.

Historia

Autorzy interesują się też naszą historią, dawną i najnowszą. W spektrum zainteresowania znalazły się różnorodne elementy, a delikatnie zarysowana retrospektywa historyczna nie powinna dziwić, ponieważ wątek historyczny towarzyszy niejako publikacjom literackim. U Tiny Stroheker pojawiają się retrospekcje wojenne: Auschwitz oraz wątek wywożenia polskich dzieci do Niemiec z odwołaniem się do indywidualnych przeżyć Gertrudy Niewiadomskiej z Poznania, która podobnie jak 200 tys. innych dzieci została w ramach akcji Himmlera Gertrudą Niewermann25.

Matthias Kneip w rozdziale „Obrazy miast” [„Stadt Bilder”] skupia się głównie na atrakcjach turystycznych, w związku z czym rodzi się chyba uprawnione porównanie z „Gebrauchsanweisung für Polen” [„Przewodnik po Polakach”] (2005) Radka Knappa. Łatwo jednak zauważyć, że większość wymienianych miast pojawia się właśnie w kontekście wydarzeń z historii Polski. Zwraca się przy tym również uwagę na wybrane symbole narodowego prestiżu (np. Toruń a drugi pokój toruński, odbudowa Warszawy). Historia przeplata się z atrakcjami turystycznymi, do których autor zaliczył również kwaterę główną Führera — Wolfsschanze.

Na opis zagmatwanej historii Polski składa się w sumie kilka bloków tematycznych, z których trzy:

  1. przesunięcie granic, ucieczki i wypędzenia,
  2. sytuacja Niemców w Polsce po wojnie,
  3. przełom 1989 roku — transformacja polityczna, społeczna i gospodarcza

znajdują się z różnym nasileniem w orbicie zainteresowań obu autorów.

  1. Problem wysiedleń wnikliwiej analizuje Tina Stroheker, która pojmuje je w kategoriach nieodwracalnego następstwa historii. Dodaje jednak: mimo to serce płacze26. Przytacza prawdziwe historie ludzi, którzy musieli uciekać i którzy mają wyrobione zdanie na temat Polaków. Dzięki zmianie perspektywy umiejętnie przemyca wielopłaszczyznowy ogląd problematyki. Powołując się na Ursulę Höntsch i jej książkę „Wir Flüchtlingskinder” (1985) [„My, dzieci uciekinierów”] wskazuje na specyficzną sytuację przesiedleńców, którzy osiedli w byłej NRD i musieli przyjąć polską wersję przyczyn wysiedleń. Zastanawia się też, czy wypędzenie Niemców daje się porównać z wypędzeniem Polaków, byłych mieszkańców kresów wschodnich? Odpowiedzi jednak nie udziela. Jednocześnie szuka w Polsce niemieckich śladów, ewangelickich cmentarzy, o których nikt nie pamięta lub które zostały zniszczone. Pisze o usuwaniu z nagrobnych płyt napisów, wskazujących na mieszkającą tu kiedyś ludność niemiecką. Zaprasza czytelnika na spacer po Strzelcach Opolskich, aby przy tej okazji zrekonstruować historię miasta, którego mieszkańcy, podobnie jak mieszkańcy pozostałych miast Górnego Śląska, to: Polacy stanowiący zdecydowaną większość (wypędzeni lub wysiedleni z wschodnich regionów Polski), rdzenni mieszkańcy (polscy Ślązacy i niemiecka mniejszość) oraz mniejszość ukraińska wraz z nielicznymi przedstawicielami ludności cygańskiej.

    Matthias Kneip z kolei powraca do wysiedlenia swoich rodziców i dziadków w 1958 roku. Trzeźwo relacjonuje fakty, nie ocenia, ale rozumie ich pokolenie, jego tęsknotę za miejscami zapamiętanymi w dzieciństwie i młodości. Sam jako przedstawiciel powojennego pokolenia nie identyfikuje się z generacją swoich rodziców, ale interesuje się ich ziemią urodzenia, bo to też jego historia. Rozumie przeszłość, ale nie przeżywa jej tak, jak rodzice i dziadkowie, którzy jej doświadczyli. Oni szukają w Polsce czegoś, co stracili, a czego pokolenie Matthiasa Kneipa znaleźć nie może. Autor dystansuje się od nadużywania przeszłości, ale mimo to „przyjeżdża” do przeszłości swojej rodziny. Jednocześnie uświadamia sobie, że przeszłość jednych oznacza wtargnięcie w teraźniejszość innych. Wykazuje w związku z tym dużo wyrozumiałości, gdy obserwuje nerwową reakcję pewnego Polaka, mieszkającego dziś w byłym domu Kneipów. W wierszu „My dzieci”, jakby na potwierdzenie stanowiska autora czytamy: wtedy było wtedy / dzisiaj jest dziś27. Matthias Kneip czuje się dobrze między przeszłością a teraźniejszością. Historia udziela mu odpowiedzi, kim jest, nie zmusza go jednak do dokonywania wyborów. W jednym z wierszy napisał, że nie można zmienić wspomnień, nie ma też proszku, który spierze historię.28

  2. Zasadnicza uwaga Tiny Stroheker skupia się jednak na obecnej sytuacji mniejszości niemieckiej w Polsce, a dokładniej na Górnym Śląsku. Jest to sztandarowy temat poruszany w dialogu polsko-niemieckim zarówno przez historyków, jak i literatów. Mówi się o niemieckim Polaku, polskim Niemcu, polskich i niemieckich Ślązakach, Polakach i Niemcach. Autorzy piszą o zakazie używania po wojnie języka niemieckiego. „Usuwając” język niemiecki z życia publicznego, stosowano przez lata takie same metody, jakimi posługiwano się podczas wojny, ograniczając swobodę w posługiwaniu się językiem polskim. Dowiadujemy się, że po 1945 roku polonizowano niemieckie nazwiska na cmentarzach, a do 1990 roku nie prowadzono w szkołach Górnego Śląska lekcji języka niemieckiego. Mniejszość niemiecka nie mogła organizować publicznych spotkań. Czuła się zapomniana i wyobcowana. Dziś są nadal zgorzkniali z powodu ostatnich pięćdziesięciu lat. Swoich oczekiwań nie potrafią jednak często nawet nazwać.29 Tina Stroheker zauważa, że rany są jeszcze świeże, ale szuka się kompromisu.

    Zdaniem autorki, Niemcy w Strzelcach Opolskich powinni wreszcie przyjąć do wiadomości, że żyją w Polsce, ponieważ jest to nieodwracalne następstwo historii. Pisarka jednak nie podejmuje wnikliwszej dyskusji, lecz skłania się ostatecznie ku stwierdzeniu, że tego wszystkiego zawsze dokonywali ludzie. Sprawcy, ofiary, włącznie ze zmianą ról30. Całość jest historią wrogości, obojętności, milczenia i jego skutków. W opinii Tiny Stroheker unikanie wymiany poglądów na trudny temat świadczy o tym, że nie wszyscy są jeszcze gotowi do dialogu.

    Ogląd problematyki mniejszości na Śląsku przebiega dwupłaszczyznowo. Autorka przygląda się członkom dwóch niemieckich stowarzyszeń: DFK [Deutscher Freundschaftskreis / Niemieckie Koło Przyjaźni] i Deutsche Arbeitsgemeinschaft für Versöhnung und Zukunft [Niemieckie Koło na rzecz pojednania i przyszłości]. Pierwsze z nich z siedzibą w Strzelcach Opolskich jest znacznie liczniejsze, jednak jego członkowie nie kryją, że czują się zranieni i rozgoryczeni. Są fanatykami Niemiec jako struktury państwowej, niektórzy z członków są nawet przeciwnikami uznania granicy na Odrze i Nysie. Druga organizacja, z siedzibą w Katowicach jest zdecydowanie bardziej aktywna. Istnieje od niespełna pięciu lat, a jej celem jest pojednanie między Polakami i Niemcami, i to zarówno w kraju jak i na płaszczyźnie międzypaństwowej. Działają przede wszystkim w Polsce i nie podzielają atmosfery charakterystycznej dla działaczy DFK.

    Organizowane przez kierownictwo biblioteki miejskiej i DFK dwujęzyczny wieczór autorski Tiny Stroheker będzie pierwszym tego typu w Strzelcach Opolskich. Z reguły nie porusza się na spotkaniach DFK politycznych tematów. Rozmowy o historii to też niebezpieczna materia. Autorka ma wrażenie, że polscy Niemcy ciągle tkwią w skostniałych wyobrażeniach, że żyją własnym życiem bez świeżego demokratycznego podmuchu. Są wśród nich też tacy, dla których wolność to przede wszystkim prawo mniejszości do otwartego określania własnej przynależności narodowej. W stosunku do nich znajduje zastosowania zdanie, które autorka przytacza za czasopismem „Dialog”: Jestem Niemką, ale lojalną obywatelką Polski31.

    Zainteresowanie autorki wzbudziła biblioteka DFK przy ulicy Parkowej 8. Można odnieść wrażenie, że jej księgozbiór rozwijał się przypadkowo. Uszeregowanie książek świadczy o datach ich nabywania. Nie ma żadnego systemu, według którego są katalogowane. Brakuje zbioru poświęconego śląskim pisarzom. Autorka jest zdania, że większość członków DKF to nie są świadomi czytelnicy, lecz osoby, które wymagają doinformowania i pomocy, choćby w doborze literatury. Jednak skarb, który posiadają w postaci książek na ulicy Parkowej, powinni udostępniać również „polskim Polakom”. Ci z kolei ciągle nie mają odwagi przekroczyć progu siedziby DFK, zaś „polscy Niemcy” na tyle odwagi, żeby się otworzyć na innych. Pisarka uważa, że historia postawiła przed nimi duże wymagania. Skłania się też ku stwierdzeniu, że należy próbować zrozumieć część polskich Niemców nie racjonalnie, lecz sercem, wczuć się w ich rozterki, charakterystyczne dla najstarszego pokolenia. To ich postawa utrudnia dialog i prawdopodobnie przyjdzie jeszcze poczekać, zanim problem rozwiąże się w sposób naturalny. Tymczasem według autorki, zdarza się też inaczej. Dwie kobiety w mieście — jedna mówi wyłącznie po polsku, druga po niemiecku, rozumieją się wspaniale podczas wspólnych zakupów.32

    Nasuwa się też pytanie, czy diagnozie panujących nastrojów służą napisy widniejące na murach budynków śląskich miast. Ma tu bowiem miejsce agresywny polsko-niemiecki dialog, polegający na takiej wymianie liter czy wyrazów, aby zmienić pierwotną treść napisu. Według socjologa Marka Prawdy (autorka przytacza jego uwagi) ma on swoje przyczyny w stereotypowym postrzeganiu Niemców przez Polaków. Jego zdaniem wiele wynika z faktu, że do niedawna żyło jeszcze wiele osób pamiętających czasy zaborów, a tym samym ponad wiekową walkę o tożsamość narodową. Polska nadwrażliwość w tym względzie była nadużywana przez propagandę komunistyczną, dla której wzniecanie wrogości wobec Niemców miało odciągnąć uwagę od własnych problemów i kierować ją na realnego lub urojonego wroga33. Drugą przyczynę upatruje się w znacznym kontraście materialnym między naszymi narodami. Autorka usłyszała w związku z tym: Wiesz, Tino, znam wielu ludzi, którzy są skrępowani faktem, że są Polakami.34

    „Polnisches Journal” można odczytać w kategorii pamięci dla ludzkiego cierpienia, jakie by ono nie było. Wyjątki poświęcone mniejszości i wysiedleniom odzwierciedlają duszę doświadczonych tamtymi wydarzeniami (w sumie około 30 stron).Starając się zrozumieć ich rozterki, autorka w liście otwartym do członków DFK w Strzelcach Opolskich, którego treść zamieszcza w dzienniku35, namawia do politycznie poprawnego zachowania. To spowodowało jednak, że początkowo wielu z nich nie przychodziło na jej wieczory autorskie36.

    Jednocześnie Tina Stroheker twierdzi, że zjednoczona Europa może powstać, jeśli ludzie nauczą się znosić różnorodność. Pyta retorycznie o to, czy różnorodność na Górnym Śląsku nie należy od stuleci do codzienności, codzienności wcale nie złej37.

    Aktualną sytuację mniejszości niemieckiej mniej szczegółowo zajmuje się Matthias Kneip. Robi to przy okazji powrotu do śląskich korzeni swoich rodziców, ale nie rozważa wnikliwiej tej kwestii.

  3. Autorzy z kolei zgodnie poruszają temat transformacji politycznej, społecznej i gospodarczej po 1989 roku. Matthias Kneip jest świadkiem pojedynku dwóch systemów. Odnotowuje postępującą polaryzację finansową społeczeństwa. Ekonomiczny sukces jednej grupy wyraża się posiadaniem luksusowych aut, podczas gdy ulicami nadal porusza się spora liczba polskich małych fiatów. Nowe siedziby firm i banków pozwalają na chwilę zapomnieć, że obserwator znajduje się w Polsce. Wiele podobieństw z Niemcami sprawia, że zaciera się swoistość, niepowtarzalność naszego kraju na korzyść unifikacji, homogenizacji i upodobnienia się do nowoczesnej cywilizacji zachodniej.

    U Tiny Stroheker przełom w 1989 roku przywoływany jest zasadniczo w kontekście zmian w określeniu statusu mniejszości niemieckiej w Polsce.

    Przełom polityczny w Europie po 1989 roku sprowokował jednak przede wszystkim dialog polsko-niemiecki, który odtąd jest prowadzony na nowych zasadach. Do tej pory wszystko było oczywiste, czarno-białe. Wiedzę zawartą w podręcznikach szkolnych należało znać, „odhaczyć”. Jednak gdy runęła „żelazna kurtyna”, Niemcy i Polacy stanęli naprzeciw siebie i zaczęli czytać w zeszytach sąsiada38.

To, co było do pokonania na drodze dyplomacji (politycy począwszy od Willi Brandta byli i są wykonawcami wielu gestów pojednawczych i to zarówno po stronie niemieckiej, jak i polskiej), starają się podzielać pisarze i publicyści pokroju Tiny Stroheker, Matthiasa Kneipa czy Michaela Zellera. O ile pewna ciągłość celów wyznaczonych do realizacji przez elity polityczne, zaangażowanie wielu pisarzy oraz ludzi kultury w proces porozumienia i wzajemnego zrozumienia mogą być źródłem dumy, to nadal mniej powodów do zadowolenia dostarczają przykłady ich relacji między statystycznymi Polakami a Niemcami. Należy mieć przy tym na względzie głównie zgorzknienie osób pochodzenia niemieckiego, żyjących w Polsce, które czują się zapomniane nawet przez Niemców. Helena Stach, polska Niemka, pisze: Możemy kochać Polaków, zapomnieć, przebaczyć, zachowywać się wobec nich szarmancko i z szacunkiem, ale nie potrzebujemy tańczyć tak, jak nam zagrają.39 Poglądy części Niemców nie są dziś jeszcze zbieżne z oficjalną polityką zagraniczną Niemiec40 i tzw. dyplomacji publicznej, zajmującej się między innymi wymianą kulturalną czy stypendiami. Omówieni tu pisarze — ambasadorzy zbliżania dwóch narodów — próbują tę lukę wypełnić konkretną treścią. Są nietypowymi obcokrajowcami, którzy nie tylko zwiedzają, lecz także widzą, pojmują, rozumieją, chcą poznać i którzy częścią tego, co zrozumieli, chcą się podzielić. Obie książki zaspokajają najprawdopodobniej w tym względzie potrzebę czasu.

Odniesienia autorów do historii Polski posłużyły z kolei wyjaśnieniu niektórych trudnych kwestii i w ten sposób poruszyły problemy z pewnością mało lub w ogóle nie znane niemieckiemu odbiorcy. Proponowane lektury to mozaika głosów sformułowanych w oparciu o fakty, które przyczyniają się do wykształcenia wrażliwości, a tę można określić bogatym w swej treści anglojęzycznym pojęciem „feeling”. Jest to chyba właściwe przesłanie obu książek, to literatura bez epitetów wartościujących, która służy uszanowaniu wzajemnych racji, obustronnemu zrozumieniu i ponadnarodowemu przyswojeniu sobie wspólnej historii.

© 2007 Elżbieta Nowikiewicz

1 Por. Tina Stroheker, Polnisches Journal. Aufzeichnungen von unterwegs, Tübingen 1998, s. 14.

Eislingen to miejsce zamieszkania Tiny Stroheker w Badenii-Wirtembergii, odpowiada wielkością Strzelcom Opolskim na Górnym Śląsku, które są miejscem miesięcznego pobytu autorki w Polsce.

2 Tina Stroheker, Niemka jedzie do Polski; przekł. [z niem.] Anna Wziątek, Katowice 2000.

3 Wymienia się miedzy innymi: Jacka Bocheńskiego, Andrzeja Szczypiorskiego, Gerharda Bartodzieja, Wilhelma Szewczyka, Grażynę Szewczyk, nauczycieli germanistów i polonistów oraz przedstawicieli mniejszości niemieckiej.

4 Rodzice Matthiasa Kneipa pochodzą z polsko-niemieckiego pogranicza. Do Niemiec wyjechali w 1957 roku. W 1969 roku w Regensburgu urodził się Matthias Kneip. Choć jest niemieckiego pochodzenia i wychował się w Niemczech, to jednak wzrastał w polsko-niemieckiej kulturze i atmosferze domu rodzinnego i długo nie wiedział, które ze zwyczajów rodzinnych czy świątecznych są polskie, a które niemieckie. Historia rodziny wzbudziła jego ciekawość, stąd podróż śladami babki, której grób znajduje się w Opolu.

5 Matthias Kneip, Z sercem w plecaku. Spotkania z Polską; przekł. [z niem.] Bernard Ploszczyk, Urszula Ploszczyk, Wrocław 2005.

6 Tina Stroheker powołuje się na różne stereotypowe skojarzenia: „polskie gęsi” [polnische Gänse], „polska gospodarka” [polnische Wirtschaft], „polski porządek” [polnische Ordnung], Tu jest jak w żydowskiej szkole! (Stroheker, 2000:15) [Hier geht es ja zu wie in einer Judenschule]. Przytacza utrwalone przez nazistów obrazy Polski: Polska jest ciemna, mroczna, brudna, co najmniej mało interesujący i nieprzyjemny kraj. Polacy to: handlarze samochodami, sutenerzy, dłużnicy, nierzetelni partnerzy w interesach, biedacy. Polacy nie dorównują Niemcom, są zacofani, „wczoraj w Polsce jest teraz” [„Gestern ist jetzt”] (Stroheker, 1998:41). Jak świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem.

Tina Stroheker wie, że według stereotypowych wyobrażeń, Polacy chętnie sięgają po alkohol (podaje przykłady mężczyzn pijanych w dzień wypłaty), jednak podczas swojego pobytu w Polsce w ogóle nie była nim częstowana. Zastanawiała się nawet, czy jej polscy znajomi są wyjątkiem w tym względzie? Zwraca ponadto uwagę na mężczyzn całujących kobiety „po polsku” w rękę (relikt szlachecki).

U Matthiasa Kneipa przewija się stereotyp „pięknej Polki” [„schöne Polin”]. Studentki noszą szyfonowe bluzki, które wpadają w oko i „obsługują” stereotyp pięknej Polki. [Viele von ihnen tragen Chiffonblusen, die mir sofort ins Auge stechen und das Klischee der schönen Polin bedienen.] (Stroheker 1998:38).

7 Opinię tą potwierdza notatka Stefana Voita „Als wären Grenzen nur menschlich”, opublikowana w Der Neue Tag (Nr 274 z 27 listopada 2002) w związku z wieczorem autorskim Matthiasa Kneipa w Weiden. S. Voit napisał między innymi, że mozaika M. Kneipa składa się na obraz, który nie zawsze chce pasować do niemieckich wyobrażeń o Polakach.

8 Michael Zeller, Die Reise nach Samosch, Cadolzburg 2003.

Matthias Kneip i Tina Stroheker odwiedzają byłe obozy koncentracyjne. Są one ważnym przystankiem w ich podróży, ale nie determinują ich pobytu w Polsce.

9 Por. Matthias Kneip, Grundsteine im Gepäck. Begegnungen mit Polen, Paderborn 2002, s. 104.

10 Por. Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., s. 20.

11 Por. Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., s. 78; Matthias Kneip, Grundsteine…, dz. cyt., s. 14.

12 Na kursie języka polskiego w Eislingen, na który uczęszcza narrator (= T. S.) nie ma uczestnika, który nie miałby w swojej biografii związków z Polską. Starsi kursanci to uciekinierzy lub wypędzeni po 1945 roku z Górnego Śląska, młodsi natomiast mają rodziców doświadczonych tym losem. Z reguły jedni i drudzy mają krewnych w Polsce. Por. Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., ss. 23 i 40.

13 Turyści, którzy w dobie odwilży politycznej po zakończeniu „zimnej wojny” wykorzystują możliwości przyjazdu do miejsc, w których kiedyś mieszkali, a które opuścili w wyniku II wojny światowej (m.in. Polska, Czechy, kraje nadbałtyckie, Obwód Kaliningradzki).

14 „Polnisches Journal” ukazał się dzięki środkom z Fundacji Roberta Boscha i Hansa Böcklera, „Grundsteine im Gepäck” — dzięki wsparciu fundacji do spraw kultury Rewag.

15 Por. Marek Jaroszewski, Tina Strohekers „Polnisches Journal” im Spiegel der deutschen und polnischen Literaturkritik, [w:] Convivium. Germanistisches Jahrbuch. Polendiskurse 2004, s. 124.

16 Por. Stephan Wolting, „Lügen über Polen?” — Xenologische Betrachtungen zum Reisebericht am Beispiel von Polenreisen in der deutschen Literatur nach 1945, [w:] Convivium. Germanistisches Jahrbuch Polen 1998, s. 324.

17 Por. Feliks Netz, Matthias Kneip przychodzi do nas…, [w:] Matthias Kneip: Między nami. Unter uns, Katowice 2004, s. 3.

18 Cytat pochodzi z wiersza „Zima w Niemczech” Matthiasa Kneipa, opublikowanego w: „Między nami. Unter uns”, Katowice 2004, s. 47.

19 Matthias Kneip, Grundsteine…, dz. cyt., s. 35. [natürliche Sympathie für den Schwächeren].

20 Por. Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., s. 108.

21 Por. Maria Wojtczak [rec.], Matthias Kneip: Grundsteine im Gepäck. Begegnungen mit Polen, House of the Poets, Poderborn, Paris 2002, 190 ss., [w:] „Przegląd Zachodni”; 4. Poznań, 2003, ss. 237-239.

22 Najdłużej żyjący uczestnik i ostatni dowódca powstania w getcie warszawskim. Por. Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., s. 123.

23 Tina Stroheker, Niemka…, dz. cyt., s. 112.

24 Por. Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., ss. 183-185.

25 Por. Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., ss. 82-87.

26 Tina Stroheker, Niemka…, dz. cyt., s. 93.

27 Matthias Kneip, Wir Kinder, [w:] Grundsteine…, dz. cyt., s. 26. [damals war damals / heute ist heute]. Cytaty z książki Grundsteine im Gepäck w tłumaczeniu E. N.

28 Por. Matthias Kneip, Deutschland, [w:] Grundsteine…, dz. cyt., s. 87. [es gibt keine Garderobe für die Erinnerung / kein Waschmittel für die Geschichte].

29 Por. Tina Stroheker, Antoniusz z Mazur, dziś w Wuppertalu, [w:] Polnisches…, dz. cyt., s. 81.

30 Tina Stroheker, Niemka …, dz. cyt., s. 136.

31 Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., s. 240.

32 Tina Stroheker, Niemka…, dz. cyt., s. 154.

33 Marek Prawda, Polnische Neurosen und die Deutschen. W: Ewa Kobylińska, Rüdiger Stephan. Deutsche und Polen. 1000 Schlüsselbegriffe, München, Zürich 1992, ss. 464-466. Por. Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., ss. 227-228.

34 Tina Stroheker, Niemka…, dz. cyt., s. 228 [Weißt du, Tina, ich kenne genug Leute, die genieren sich, dass sie Polen sind].

35 Por. Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., ss. 48-54.

36 Por. Marek Jaroszewski, dz. cyt., s. 125.

37 Por. Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., s. 52.

38 Por. Matthias Kneip, Im Schulheft des Nachbarn, [w:] Grundsteine…, dz. cyt., s. 88. […Alles passte in ein Schulheft / war so leicht zu erlernen / abzuhaken mit gutem gewissen / Bis die Tür aufging / wir uns gegenüberstanden / im Heft des anderen lasen].

39 Tina Stroheker, Niemka…, dz. cyt., s. 55.

40 Tina Stroheker, Polnisches…, dz. cyt., s. 78. [Eine wirkliche Aussöhnung hat sich zwischen den beiden Nachbarvölkern noch nicht ereignet].

mroczna.art.pl > Literatura > Eseje > Wspomnienia z podróży do Polski

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput