Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№31 lipiec 2008

Nowa muzyka dla fanów rocka („Nowa Muzyka” Orkiestry św. Mikołaja) Jarosław Bytner

Nawet nie będę próbował nikogo przekonać, że jestem zwolennikiem muzyki ludowej. Oczywiście to nie tak, że w ogóle, zawsze i w każdej postaci. Do dziś jeszcze całkiem nie doszedłem do siebie po wstrząsie z końca lat 80., gdy po raz pierwszy usłyszałem „Ukrainski vistupi v Johna (lub v Ivana, jeśli ktoś woli) Peela” The Wedding Present, czyli, jak wiadomo, późniejszego The Ukrainians. Niezmiennie mój zachwyt wywołuje muzyka The Ex, The Walkabouts, The Pogues czy Under The Gun, jak też płyty niezwykłe dzięki wykorzystaniu na nich rdzennych motywów muzyki Indian obu Ameryk, choćby tak różne od siebie realizacje tego patentu, jak albumy: „Chaos A.D.” (1993) i „Roots” (1996) Sepultury, „The Circle & The Square” (1986) Red Box czy, z nowszych historii, „Anonymous” (2007) Tomahawka. Niezależnie jednak od gatunkowych preferencji, jak też formuły oraz zakresu adaptacji ludowych motywów poszczególnych kultur, wszystkie te produkcje wyróżnia pewien wyjątkowy stan kumulacji energii i emocji. Został on uzyskany tak dzięki talentowi i wrażliwości muzyków wspomnianych formacji, jak również wykorzystanemu przez nich instrumentarium. Nie chcę oczywiście przez to powiedzieć, że rockowe, elektryczne granie jest jedynym przekonującym sposobem wyrażania uczuć w muzyce czy też gwarantem sukcesu muzyki folkowej, bo to naturalnie niedorzeczność. Mam tu raczej na myśli implikowane przez taką sytuację kwestie podziału i stopnia akceptowalności: na ile zwolennik rocka, poza produkcjami punk-, metal- czy ogólnie rock-folkowymi jest w stanie przyswajać ludową muzykę. I z drugiej strony: czy miłośnik tradycyjnego folku może zaakceptować te rockowe próby zawłaszczania; zaszczepiania rdzennej muzyce gatunkowego i instrumentalnego synkretyzmu.

„Nowa Muzyka” Orkiestry św. Mikołaja pozwala odpowiedzieć na pytanie pierwsze. Akustyczne brzmienie, także tradycyjnych ludowych instrumentów (nyckelharpa, cymbały, mandolina, bębny ramowe, sopiłki, klarnet pasterski), na ostatniej płycie lubelskiej formacji w żaden sposób nie osłabia jej iście rockowej dynamiki. A przy okazji brzmienia nie sposób nie pochwalić producentów „Nowej muzyki”, bo znów nie tak często trafia się w naszym kraju tak dobrze nagrana płyta. Bez wątpienia doskonała produkcja albumu dodatkowo jeszcze wzmacnia niezwykłe piękno melodii oraz pozwala w pełni docenić sposób aranżacji przez Orkiestrę ludowych utworów. Rockowy charakter tej płyty nie jest z rejestrów Sepultury czy The Ukrainians. Sądzę, że „Nowa Muzyka” z pewnością zyskałaby uznanie np. fanów „Scrabbling at the Lock” i „And the Weathermen Shrug Their Shoulders” The Ex, bo bez dwóch zdań mamy tu do czynienia nie tylko z podobną metodą i energią, ale również zbliżonym stopniem hermetyzmu, przynależnością do swoistej niszy, której odnalezienie może słuchaczowi przynieść wyłącznie same emocjonalne i estetyczne korzyści.

Wyzwanie dla słuchaczy spoza kręgu folkowych admiratorów-purystów stanowić może warstwa tekstowa „Nowej Muzyki”. Odnieść można nawet wrażenie, że wprowadzają one pewien dysonans w tę nowocześnie i niezwykle sprawnie zagraną muzykę. Historie opowiadane przez Marię Natanson, pełne archaizmów oraz wyrażeń gwarowych, jednak może właśnie dzięki swojej stylistycznej odmienności zmuszają odbiorcę do uwagi. Słuchacza otacza bowiem dzięki temu nie tylko aura minionych czasów, ale jednocześnie zyskuje on także przekonanie o pewnej niezmienności egzystencjalnych i społecznych doświadczeń człowieka. Nie wiem, ile w tym celowego zamiaru, ale tematyka historii opowiadanych przez Orkiestrę w pełni przystaje do problematyki współczesnego człowieka. W końcu przecież „Wąż się wije” to zapis sytuacji przemocy w rodzinie, a „Bidę” czy „Pacholę” łatwo odnieść do współczesnych realiów społecznej niesprawiedliwości: nędzy czy powszechnych dziś praktyk wyzyskiwania człowieka przez pracodawcę.

Tekstów oraz informacji o pochodzeniu poszczególnych utworów brakuje jednak w zbyt skromnej, choć dość starannej, edycji płyty. Ten edytorski mankament dla co bardziej dociekliwych czy początkujących zwolenników Orkiestry z Lublina stanowić może pewną poznawczą niedogodność. Sytuacja taka wynika z faktu, iż „Nowa Muzyka” nie jest wydawnictwem regularnym, ale pojawiła się wraz z monograficznym numerem „Fermentu.” W jakimś zakresie jego zawartość rekompensuje wspomniane braki, bo można tu znaleźć wiele informacji o historii i współczesności folkowej grupy z Lublina. Do wydawnictwa załączono także drugą płytę: „Starą Muzykę”, swoiste wprowadzenie i przekrój muzycznej drogi Orkiestry św. Mikołaja.

© 2008 Jarosław Bytner

mroczna.art.pl > Muzyka > Recenzje płyt > Nowa muzyka dla fanów rocka

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput