Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№27 marzec 2008

Siekiera. Debiut po śmierci? („Na wszystkich frontach świata”) Jarosław Bytner

Konwencjonalne praktyki krytyczne przy ocenie tej płyty zupełnie tracą sens. Oto bowiem po prawie dwudziestu pięciu latach od momentu powstania zespołu powszechnie uważanego za najważniejszą formację polskiego punk rocka (a nie jest to tylko opinia muzyków Dezertera, Kryzysu, Armii, Made In Poland czy Kultu wypowiadających się o Siekierze w booklecie, ale także zdanie starych punkowców, załogantów z tamtych lat, jak też osób faktycznie interesujących się muzyką tego nurtu), otrzymujemy pierwszą ich płytę. Jest to więc faktyczny, choć post mortem, płytowy debiut punkowej Siekiery.

Okoliczność, że pierwsza płyta jednego z najwybitniejszych polskich zespołów rockowych zostaje wydana po prawie ćwierćwieczu od zakończenia przez muzyków działalności, jest oczywistym absurdem. Przy czym niedorzeczność tej historii dobrze ilustruje mechanizmy dysfunkcji kultury PRL, choć nie jest to przecież najpoważniejszy z zarzutów, jaki temu systemowi można by postawić. Z drugiej strony, może ktoś zapytać, dlaczego tego materiału nie udało się dotąd nikomu wydać w państwie kilkanaście już lat demokratycznym… W każdym razie, tym większe, bo w końcu płytę można kupić, należą się słowa uznania dla Wydawców.

Tych, którzy czasów PRL-u nie pamiętają, wprowadza w epokę Robert Jarosz, kreśląc polityczno-kulturowo-ekonomiczny portret początku lat 80. XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem lat 1983-1984, czyli okresu działalności „pierwszej” Siekiery. Rekonstrukcja historii powstania puławskiego zespołu, opisy nielicznych, acz zyskujących miana kultowych, koncertów Siekiery, postępujące rozczarowanie Tomasza Adamskiego ruchem punk, wszystko to stanowi lekturę porywającą. Refleksją tyle śmiałą, co dyskusyjną, jest tylko sformułowana przez Jarosza teza, iż po latach najciekawsze wydają się zjawiska, określane mianem „trzeciego nurtu”, czyli inicjatywy z lat 80., w rozumieniu autora, niezależne tak od instytucji proreżimowych, jak również kościoła czy drugiego obiegu. Jarosz nie wyjaśnia w jakim sensie i według jakich kryteriów uznaje pewne zjawiska za najciekawsze, ale, w końcu, przecież nie to stanowi istotę jego opowieści.

Historię Siekiery pisaną przez Jarosza uzupełniają wypowiedzi muzyków (m.in. Krzysztofa Grabowskiego, Kazika Staszewskiego, Piotra Pawłowskiego, Roberta Brylewskiego) i dziennikarzy (m.in. Grzegorza Brzozowicza, Marka Wiernika), w booklecie zobaczyć można także sporo zdjęć muzyków, karty zgłoszeniowe, plakaty anonsujące koncerty, dyplomy, wycinki z prasy, a nawet karykatury zespołu. Czterdziestostronicowy booklet, bardzo starannie wydany, ale przede wszystkim niezwykle rzeczowo opracowany, jest rzadkością nie tylko na polskim rynku. W książeczce można też jeszcze znaleźć dyskografię grupy (poza „Idzie wojna” i utworem tytułowym ze słynnej składanki Poltonu „Fala”, tworzyły ją dotąd jeszcze dwa bootlegi), a także teksty wszystkich zamieszczonych na płycie utworów oraz ich angielskie przekłady.

Czego brakuje? Wypowiedzi muzyków tworzących Siekierę. Tomasz Budzyński i Dariusz Malinowski (Krzysztof Grela zginął w 1992 r.) nie wypowiadają tu ani słowa. Tomasz Adamski, autor muzyki i tekstów, poza wypowiedzią z 2008 roku, swoistym mottem wprowadzającym w historię zespołu (Punkowa Siekiera nie utożsamiała się z żadnymi lewicowymi ani prawicowymi ekstremizmami. Była po prostu zabójczym żartem, sado-masochistyczo-apokaliptycznym teatrem absurdu), o swoim zespole opowiada już niewiele. Przynajmniej osobiście, bezpośrednio, choć w tekście jest cały czas obecny: dość często bowiem na jego opinie powołuje się Robert Jarosz. Dowiadujemy się jeszcze, że choć wydawnictwo zostało przygotowane w ścisłej współpracy z Adamskim, to on sam nie akceptuje nagrań para-studyjnych 11-16 [numery kolejnych utworów na płycie — JB] i w szczególności zapisów koncertowych 17-30 z powodu ich niskiej jakości wykonawczej i technicznej. Przy okazji warto zauważyć, że gdyby, w jakiejś zupełnie fantastycznie hipotetycznej konfiguracji udało by się muzykom dawnej Siekiery spotkać i na nowo ten materiał nagrać, musiałaby powstać płyta o nuklearnej sile rażenia. Szkoda, że rzeczowo wyrażona przez Adamskiego sugestia w czasie debiutanckiego koncertu 6 kwietnia 1984 roku w „Rivierze” (Dajcie lepszy sprzęt to przypierdolimy), której spełnienie dzisiaj nie sprawiłoby przecież żadnego problemu, nie została zrealizowana.

Jakość fonograficzna zawartego na płycie materiału, na szczęście, nie jest tragiczna. Różnie brzmią poszczególne „części” płyty: najlepiej zasadnicza, rzeczywiście słabiej inkryminowane przez Adamskiego nagrania z puławskiego Domu Chemika oraz koncertowe z Jarocina i Wrocławia. Ocena technicznej jakości nagrań ma tu jednak znaczenie niewielkie o tyle, że równie dobrze materiały te mogłyby nie ukazać się wcale. Oto bowiem sesja z Puław nagrywana była na magnetofonie szpulowym, a koncert wrocławski na kasetowym! Przywołany tu zostaje jeden z charakterystycznych, prawie że ikonograficznych znaków tamtych czasów: fan polskiego rocka lat 80. z „kasprzakiem” czy jakimś tam innym „grundigiem” nad głową, nagrywający swoją muzykę. Wydawcy także podkreślają fakt, iż bonusowy koncert z Wyspy Słodowej jest właśnie takim szczególnym dokumentem: Jest to też swoisty hołd i podziękowanie dla tych wszystkich, którzy w czasach totalnego braku wszystkiego, pieczołowicie nagrywali wszystkie koncerty, ocalając bezcenne wydarzenia w polskiej kulturze. Po latach często są to jedyne zachowane materiały. Ukłonem w stronę tamtych, strasznych i pięknych, minionych czasów jest także graficzne opracowanie zdobiące krążek: właśnie old schoolowa, szpulowa taśma. O przemijaniu i kruchej ludzkiej pamięci świadczy też okoliczność, iż nie udało się odtworzyć dziennej daty sesji z Puław. Jak też odnaleźć filmów z występami Siekiery. Na płycie wydawcy zamieścili jeszcze jedyny zachowany, niespełna dwuminutowy filmik z występem zespołu w Jarocinie.

Trudno przecenić znaczenie tego wydawnictwa. Nie tylko jego wartość archiwalno-historyczną polegającą na zebraniu zachowanej twórczości i wysoce merytorycznym, a przy tym ciekawym, opisie historii jednego z najbardziej interesujących polskich zespołów rockowych. Można by mieć życzenie, aby inni krajowi wydawcy przyjęli standard edytorski omawianej płyty. Od razu jakoś przychodzą mi do głowy kompaktowe reedycje „Nowej Aleksandrii”, swoim „ascetyzmem” budzące rzeczywistą grozę. Że płyta ta na solidne wydawnictwo zasługuje — nie ma przecież wątpliwości. W końcu lat 80., prowadząc muzyczną wymianę z fanami alternatywnego grania z Zachodu, nowofalowa Siekiera stała się absolutnie podstawowym hitem eksportowym; żaden inny polski zespół nie wywoływał tylu pytań, fascynacji, porównań. To doświadczenie, jak wiem, stało się udziałem także innych znajomych, w ten sposób, poprzez wymianę winyli czy kaset, otwierających sobie okno na muzyczny świat. Prowadzi to do zasadniczej konkluzji, sygnalizowanej przez Roberta Jarosza w odniesieniu do punkowego wcielenia Siekiery: konieczności wypełnienia „białej plamy”, zmiany stanu ignorancji krytyki, a pewnie i części słuchaczy. Oby więc, życzmy sobie, znalazł się monografista, który potrafił będzie rzeczowo odpowiedzieć także na pytanie, na czym polegał muzyczny i literacki fenomen dwóch wcieleń Siekiery i nieprawdopodobnego talentu dwudziestolatka z Puław, który, rok po roku, potrafił przygotować stylistycznie przecież odmienne projekty, a każdy artystycznie w zasadzie nieporównywalny i bijący na głowę większość polskich rockowych „legend”. „Na wszystkich frontach świata” stanowi istotnie ważny element w tym procesie rekonstrukcji artystycznego i kulturowego znaczenia Siekiery.

Ma ta płyta impet debiutu także w innym sensie: punkowej siły nie dającej się ujarzmić kronikarskiemu zapisowi, zamienić w posągową skamielinę — nawet prawie ćwierć wieku po śmierci.

© 2008 Jarosław Bytner

mroczna.art.pl > Muzyka > Recenzje płyt > Siekiera. Debiut po śmierci?

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput