To jakiś niemiecki heavy-metal? — zaśmiał się kumpel, gdy zapytałem go o Dälek. Rozumiałem go: również i dla mnie umlauty w kontekstach muzycznych niosą zwykle konotacje w stylu Ich habe Durchfall, określające mój generalny stosunek do niemieckiego songwritingu. Ponadto trudno tak z miejsca skojarzyć pochodzenie nazwy formacji od angielskiego dialect, chyba że się jest melomanem-onomastą. Zresztą, powiązanie tych słów ze sobą, poza tym, iż łagodzi wspomniany umlaut effect, wciąż mówi niewiele; natomiast informacja, że duet wydaje obecnie albumy w wytwórni Ipecac każe zwrócić na niego baczniejszą uwagę.
Czy powinienem się brać za recenzowanie albumu hip-hopowego? Wszak nie jestem wielbicielem gatunku. Owszem, „Paul’s Boutique” jest na mojej liście płyt wszech czasów, lubię „Jazzmatazz”, „Things Fall Apart” czy, powiedzmy, „So… How’s Your Girl?”, ale to tylko czubek hip-hopowej góry lodowej. Dälek to dla mnie swoiste odkrycie, ale pewnie miłośnicy hip-hopu dopisaliby do „Abandoned Language” długą listę tytułów innych wykonawców, równie wartych uwagi. Nie zmienia to jednak faktu, że nowe wydawnictwo duetu zaliczam do najlepszych płyt, jakie dane mi było usłyszeć w 2007 r. Warto też postawić pytanie: czy „Abandoned Language” to na pewno hip-hop? W jednym z wywiadów członkowie Dälek przyznają się do inspiracji muzyką The Velvet Underground… A to już jest bardziej znajomy trop.
Przy tych dźwiękach nie da się raczej pobujać na parkiecie; lepiej rozsiąść się wygodnie z kieliszkiem czegoś mocnego i wsłuchać w mroczną, dysonansową muzykę. Wszystkie utwory na płycie utrzymane są w wolnych tempach, wokół jednostajnych, old-schoolowych bitów twórcy rozwijają muzyczne impresje o niesamowitej sile wyrazu. Duszne brzmienie, ulepione z ciężkiej elektroniki, skreczy i noise’owych zakłóceń — syntetyzujących się chwilami w awangardową kakofonię — wywołuje niepokój, który nie ustąpi do końca trwania albumu. Nawet w ciszy między poszczególnymi utworami wytwarza się napięcie w oczekiwaniu na kolejne uderzenie dźwiękiem, jak na kolejny wstrząs sejsmiczny.
Słuchanie Dälek to nie jest podróż po fantastycznych światach, nie otwierają się tobie drzwi na „tamtą” stronę. Twardo stąpasz po ziemi w dobrze znanej i zgoła nieprzyjemnej rzeczywistości, w której losy ludzi naznaczone są brakiem porozumienia, uprzedzeniami i przemocą. Krążąc po zaułkach, po których prowadzi cię „Abandoned Language”, usłyszysz płacz dzieci mieszający się z kłótnią małżonków, westchnienie bezdomnego albo wołanie o pomoc napadniętego…
…bez pośpiechu, miarowo — miażdży niczym walec. (Zastąpić „walec” jakimś mniej wyświechtanym porównaniem. Może: miażdży jak wędrujący olifant albo bezlitośnie jak Piramidogłowy, albo… Zostanę przy walcu).
Pierwsze przesłuchanie i przychodzi mi do głowy, że „Paragraph Relentless”, trzeci kawałek na płycie, powinien otwierać album z tym swoim mocnym, cholernie mocnym wejściem. Oni jednak wybrali na początek — i z czasem dochodzę do przekonania, że było to trafne posunięcie — monumentalny, dziesięciominutowy utwór tytułowy, zaczynający się jakby od niechcenia, pierwsze sekundy brzmią niczym swobodny spoko-jam na imprezie. Jednak gdy Dälek (facet o ksywce takiej samej jak nazwa duetu, drugim jest niejaki Oktopus) zaczyna rapować, gdy dociera do mnie głos przetworzony megafonem, a potem zwielokrotniony — frazy nakładają się na siebie, robi się klaustrofobicznie — wiem już, że to nie będzie przyjemna historia. Smutek i pesymizm biją z utworu, zwieńczonego znakomitym finałem: wejście pięknej, spokojnej melodii w ósmej minucie ucina narastającą wcześniej kakofonię. Żadnych słów, tylko melodia.
Kolejne kompozycje nie przynoszą poprawy nastroju. Chwilami, jak np. w instrumentalnym „Lynch”, strach miesza się z perwersją, masz wrażenie, że trafiłeś w miejsce odrażającej zbrodni. W „Starved For Truth” saksofonowe zagrywki brzmią obłąkańczo. Kto wie, czy Del Naja słysząc hipnotyczną końcówkę („Subversive Script”), kiwając z podziwem głową nie pomyślał: Chciałbym nagrać podobny kawałek.
Hip-hop? Tak, ale prawdziwie progresywny, czerpiący z noise’u, industrialu, jazzu, a nawet muzyki poważnej. Undergroundowy.
Ponura rzeczywistość, atmosfera przygnębienia, niepokój… W tym kierunku biegną moje asocjacje wywołane serwowanymi przez Dälek dźwiękami, warstwę tekstową pomijam. Nie dlatego, że jest niewarta uwagi, przeciwnie — na „Abandoned Language” mamy do czynienia z zaangażowanymi, poważnymi tekstami, adekwatnymi do wspomnianych skojarzeń. Ale, szczerze powiedziawszy, liryki w muzyce zazwyczaj nie są dla mnie tematem zbyt zajmującym, po angielsku nawet „Love Me Tender” brzmi nieźle…
Nie zaprzeczę, że po pierwszych przesłuchaniach płyta może się wydać nieco monotonną; pewnie zawiedzie niecierpliwych, obcujących z „Abandoned Language” w codziennym pośpiechu. Jednakże…
© 2007 Lech Głowacki
mroczna.art.pl > Muzyka > Recenzje płyt > Szkice na okładce „Abandoned Language” Dälek
© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput