Drzew kościste stawy wiją się niczym węże
Szkieletowych lasów ściana jak kot się pręży
Grzybów tępe oczy pulsują nikłym blaskiem
Niezbadaną głębią wirują, choć są płaskie
Mgła – niczym gęsta sieć pajęcza – las spowija
Jest lepka i zimna – i wszelki ruch zabija
W las ten dziwny, wrogi, dziewczynka się zakradła
Zafascynowana przez te leśne dziwadła
Odkryła przypadkiem patologii przyczynę
Po prostu: narkotyk zmieszany z tanim winem…
Uwięziony w klatce ptak z mechanicznym sercem
Ze szklanymi oczami, z elektryczną duszą
Powiernik chorych myśli, ofiara cudzych trosk
Nieśmiertelność za cenę najwyższą - - empatię
Góra szklanego lodu
- - metaliczna piramida
zapętlona na palcu myśl
jaskrawa trupim blaskiem
ostrza chmur odcięły słońcu
drogę na zachód - -
uśmiechnięty kot
patroszy upolowany dzień
Kim jesteś
Zapytał człowiek bez twarzy odbicia w lustrze
Jestem skazą na dnie twojej najgłębszej myśli
Wkrótce pęknę
I twój umysł zacznie przeciekać
© 2011 Tomasz Fendryk
mroczna.art.pl > Rękopisy > Wiersze > Alicja w Krainie Oz
© 2005-2011 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput