Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№54 listopad 2011

Demo Filip Pietrek

Pot i podkład

w autobusie na oparciu krzesła
siedzi Adaś Szatanek

płuca ma całe zielone
a w ustach kłębowisko języków

jednym z nich zlizuje
pot i podkład
z brwi tej małej

ona nadstawia twarz
do wilgoci języka
Adaś nosi ze sobą
piekielne ciepło

kołysze skrzydłami
kiedy ociera się o małą
idącą do wyjścia

zapomniałem dodać że
Szatanek jest oczywiście niewidzialny

i przez cały czas
patrzy na ciebie

Przyrost adrenaliny

skoro już trochę sobie zaimponowaliśmy
możemy zacząć walczyć

nie będziemy brutalni
żadnych ran śmiertelnych

po prostu gryźmy się wzajemnie
chodzi o ciągły
przyrost adrenaliny pokaz siły
nadgryzajmy się do pierwszej krwi od nowa

     nie ma mowy by
     pozwolić sobie na zęby w szklance
     na skórę z papieru

Shimmy Szuja

Shimmy Szuja jest graczem
choć nie wie co to ryzyko
ryzykować znaczy czuć na szyi oddech porażki

porażka leży naga na łóżku
Szui jest mokra i ledwo dycha

Shimmy Szuja to szuler
patrzysz mu w oczy nie na ręce
on wkłada kości do kubka
i potrząsa nim

jeden ruch Shimmy'ego Szui
po stole toczą się kobiece głowy

Ślimak

śpię gdzieś tam

buty camele zapałki
zegarek kartka długopis

noszę swój dom ze sobą

Asekuracyjnie

zupełnie nie radzę sobie z opisem
tego co mam
są takie bezpieczne sposoby
takie przyjazne słupy których mogę się
przytrzymać powstrzymać
torsje i ruszyć przez śnieg dalej

chyba
prawie
może
tak jakby

postawić przed każdym krokiem
dotykać żywego przez białe rękawiczki

Mój przyjaciel

ciasteczka od babci
sobotni żurek
wedlowska czekolada
kwaśny bigos
barszczyk z uszkami
truskawkowy jogurt
parówki i marchewka
lody śmietankowe z karmelem

te i inne historie poznaje
czule utulony
mój przyjaciel sedes

Agamemnon

Agamemnon wytarł buty
gdy zamieszanie ucichło
a jego płaszcz przestał cuchnąć
gnijącymi resztkami Troi

tych kilka drobniaków
znalezionych na ulicach miasta wystarczyło
na paczkę lepszych niż zwykle papierosów

odpalał je – jednego po drugim –
od żarzących się jeszcze ruin pałacu

gasił je – jednego po drugim –
na zimnych łbach tych upartych idiotów

Agamemnon wiedział że
to jeszcze nie koniec

za znieważenie praw należy mu się
bardziej niż nikotyna
trupi jad Troi

będzie nim karmił
zmęczone zwierzę swojego ciała
ono i tak już nie sypia
i zapomina jak oddychać

widział że
to jeszcze nie koniec

zwyczajnie nie mógł się
powstrzymać

Zaufaj

bałagan tu taki że
Bóg kusi się
do życia

tu szum pulsuje
mu w sercu i mózgu

zaufaj
zaufaj mówi

wystarczy tylko jeden mój ruch
głowę wyciągnę ci z cierni w puch

wpuszczę cię na nowe mieszkanie
będzie tu zawsze posprzątane

cicho zamknę
drzwi
będę ci się śnił

aż do końca

© 2010-2011 Filip Pietrek

mroczna.art.pl > Rękopisy > Wiersze > Demo

z Google

© 2005-2011 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput