w kawałkach rozstrzelony
po najbardziej zajadłych zakątkach Afryki
skulony w kącie
odliczam tabletki
dr Google straszy, że zabije
co chwila zmienia zdanie
statystyki
sadystyki
twoje świetliste stopy
przynoszą mi halucynujące owoce
falujące tafle
kolejnych szklanek wody
nic nie wynika
z przepoconych spojrzeń
nieswojego języka
z niebotycznie rozdmuchanych w czasie
budowli
to nie mieści się nie tylko w głowie
tak się dziwię jak dziecko
tego nie da się objąć nie tylko wzrokiem
z otwartymi ustami patrzę w niebo
aż przychodzi mi sprzedać bilet
źle wydać resztę
z deszczem
nie będę się kłócić
bez języka siedzę
na miejscu dla inwalidy
matka dzieckiem mnie dotyka
sprawdza z czego jestem zrobiony
nic nie wynika
z przepoconych spojrzeń
nieswojego języka
stara toyota nabiera wiatru w żagle
zanurzenie
przed nami korek
góra lodowa
na dnie wanny
chmury
są twoje
tu się rozchodzi o niebo
po dwóch stronach stołu
stosy kamieni
barykady
szachownica pozamiatana
szach mat od pierwszego rozdania
zawsze gram czarnymi
to się nabywa od urodzenia
takie upośledzenie
wchodzisz do mięsnego mówisz "gram czarnymi"
i szach
mat wisisz na haku
patrzysz jak cię wybierają
po 5,50 za kilo
a ja bym tylko chciał
dotrzeć do końca szachownicy
wysokie pustynne buty
brną przez biały piach czarnego lądu
jestem pionkiem
do usług
idę po ciebie
wielka pusta piaszczysta matka
chciałem rozkręcić jak długopis
prześwietlić z osobna każdą larwę
i zrobić jeszcze kilka innych rzeczy
na które nie starczy życia nam wszystkim
porośnięta językami
baobab Babel fatamorgana
las rąk wyciągniętych
spod ziemi po horyzont
pole minowe próśb
nikt nie potrafi tak cierpliwie
bezczynnie tkwić jak twoje dzieci
okaleczone wyuczoną bezradnością
gdy ja pocę się z nudów
zapuszczają korzenie
coraz głębiej
słońce się chowa
na zawsze w niej zamieszkasz
kroją wielką wiszącą krowę
wytwórca klapek nie narzeka
nagle się ściemnia
chciałeś być jedynym mieszkańcem ziemi
zepsute radia wciąż nie chcą się sprzedać
prostytucja zamiera
szybko na wyścigi
to chyba AIDS albo coś
piaszczyste łono nie rodzi
© 2010 Jakub Jacek Schönhof-Wilkans
mroczna.art.pl > Rękopisy > Wiersze > Mroczna Afryka Wschodnia
© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput