Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№53 październik 2011

Na czele kolumny Aleksandar Čotrić

Przekład z języka serbskiego Olga Lalić-Krowicka

Epitafium:
Żył ze swojej pracy!

Zbudowaliśmy most.
To, że tutaj nie ma rzeki, jest wielką porażką natury.

Nasze rzeki są czyste.
Do nich wylewamy olbrzymie ilości
proszku do prania, mydła i szamponu.

Podpisaliśmy umowę o wiecznej przyjaźni,
z możliwością przedłużania jej co miesiąc.

Od razu wziął wszystko dla siebie,
by nie ulec pokusie zabrania czegoś obcego.

W dyktaturze istnieje tylko jeden dyktator.
Demokracja w tym zakresie poczyniła znaczący postęp.

My nie wystawiamy na sprzedaż moralności i uczciwości,
bo nie możemy ustalić ceny.

Teraz jedność jest nam potrzebna, jak nigdy dotąd.
Problem w tym, między innymi,
że wszyscy myślą inaczej niż ja.

Najbardziej dementuję te zdjęcia w gazetach,
na których jestem.

Dopiero, kiedy wykryto, że byli powiązani z politykami,
opinia publiczna zrozumiała, że to są niebezpieczni zbrodniarze.

Kto przeżyje, będzie opowiadał.
Jeśli będzie miał komu.

Naród rzadko popełnia błędy.
Raz na cztery lata.

Rękopisów nie zwracamy.
Często nie wracają nawet ich autorzy.

Na czele znajdują się same postacie historyczne
i niektóre prehistoryczne.

Ci, co mają pełną gębę ziemi,
wszystko przeistaczają w błoto.

Kiedy rewolucja zaczyna się pożarem,
wielu znika w ciemnościach.

Wiele rzeczy znajduje się w zasięgu ręki.
Tylko trzeba pokazać dwa palce.

Kto wpycha rękę w kieszeń innego człowieka,
jest złodziejem.
Kto wpycha ręce w kieszenie milionów ludzi,
jest ministrem finansów.

Odkąd pojawił się ojciec narodu,
wiele dzieci straciło własnych ojców.

Wielu nie ma co jeść,
lecz wszyscy piją.

Marsz głodnych nie doszedł do skutku.
Nie mogli utrzymać się na nogach.

Kiedyś za operację trzeba było zapłacić,
zrozumiałem więc, że chodzi o lekarza bez granic.

Śmiech to zdrowie.
Jeśli śmiejecie się do wybranych.

Naród czerpie korzyści
z działalności serbskiego parlamentu.
Śmiech to zdrowie.
Narodowy patos
doprowadził nas do dna.

On nie dyryguje, to ręka mu drży.

Industrializacja, plus elektryfikacja,
minus sto milionów ludzi
równa się socjalizm.

Gdy inni burzyli,
my budowaliśmy.
Berliński mur to najlepszy dowód.

Oto patrioci wielkiego kalibru.
Zniszczyli trzy ojczyzny.

To nieprawda, że cofnęliśmy się do okresu kamienia,
bo za nami nie pozostał nawet kamień na kamieniu.

Sutanna to też rodzaj uniformu.

Za olbrzymimi bestiami ciągnie się ich ogon.

Weźmy, na przykład,
kasę z budżetu.
Kula to fakt,
przed którym nie uciekniesz.

Dziś jadłem.
Oto najważniejsze wydarzenie tego tygodnia.

Gazetami kiedyś zabijano muchy.
A teraz naród.

Człowiek uczy się, dopóki żyje.
Dlatego nie ukończyłem jeszcze żadnej szkoły.

Mówię kilkoma językami.
Nie wiem dokładnie, ile języków powstało z serbskiego.

Krąg jest zamknięty.
My w nim.

Wybrano mnie na ambasadora.
Cztery lata chyba wystarczą,
żeby nauczyć się jednego obcego języka?

On jest zbyt dokładny.
Wyprzedza swój czas.

Wierzę w numerologię.
Numery na rachunku bieżącym
wiele mówią o człowieku.

Muszę przyznać,
że w tym roku w swoim mieszkaniu
nie poczułem efektów globalnego ocieplenia.

Żebyście mogli coś zjeść jednego dnia,
wcześniej musicie sporo rzeczy przełknąć.

W socjalizmie wszyscy biedni byli do siebie podobni.
Teraz różnimy się nawet w biedzie.

Kiedy dowiedzieli się, że wyjściem jest praca,
wszyscy wyszli.

Nieprawda, że prowadziliśmy brudną wojnę.
My za sobą nie pozostawiliśmy nawet brudu.

Mnie i mojego sąsiada czeka jedynie śmierć.
Dlatego go zabiłem.

Swoich przeciwników wysyłał na Syberię.
Nas pozostawił tu, gdzie jesteśmy.

Nieprzyjaciel był na tyle perfidny,
że żył z nami w zgodzie pięćdziesiąt lat.

W ciągu pięćdziesięciu lat stworzyliśmy historię
długą na kilka wieków.

My odpowiadamy tylko za swoje postępowanie.
Wszystko poza tym robiliśmy w imię narodu.

Czasem myśli lecą
lecz nie wychodzą z głowy.

Rozdawaliśmy dobro i zło
- każdemu według potrzeby.

Tego, co wielki wódz powiedział,
nie można opisać słowami.

My chcemy mieszkać w Jugosławii.
Nieważne, jak się będzie nazywać.

Serbia jest tam, gdzie są serbskie groby.
I nigdzie poza tym.

Wszystkich pozabijaliśmy,
mogli przecież jeszcze gorzej ucierpieć.

Dwóch Serbów,
trzy partie,
cztery państwa.

Kościół oderwaliśmy od państwa,
meczet od ziemi.

Pokój to nasz wojenny cel.

Książka wreszcie ujrzała światło dzienne.
Na stosie.

Po rozłące ze Stalinem zdjęliśmy jego portrety.
Ale ramki pozostały.

Serbia może nakarmić całą Europę,
ale to, co my produkujemy, nie nadaje się do jedzenia.

Gdy wtrąci się ktoś trzeci,
nie ma dialogu.

Część obywateli znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Na szczęście, druga część w życiowym.

Będzie leciało pierze,
gdy przyleci gołąb pokoju.

Teraz i na zawsze kłamią.

Oddałbym krew dla ojczyzny,
ale mojej grupy nie przyjmują.


AFORYZMY Z „CZARNEJ KSIĘGI”, KROSNO 2011

© 2011 Aleksandar Čotrić

mroczna.alt.pl > Rękopisy > Inne > Na czele kolumny

z Google

© 2005-2011 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput