W tych oczach tylko pustka - nicość, próżnia i mróz
To pęknięte zwierciadło, co skrywa duszy gruz
Choć były ciekłym ogniem... teraz: szary ołów
To skamieniałe myśli - ciężkie, błędne koło
Cięty skalpelami promieni słońca
z ran wyrastają kolce sztywne, suche
lecz on na lament swego ciała głuchy
Nie jestem pijany! - wrzeszczy w euforii
Nie: pijany, lecz: upojony bólem!!!
Z tymi słowy dezintegracji uległ
Uśpiony wśród łabędzi dzikich, tka wiatr senny.
Wciąż takie same nici, subtelne z pozoru.
Tkaniny nie odróżnisz od mgły - kształt jej zmienny,
Jest lepka i wilgotna... to siedlisko chorób.
Gdy sieć już rozpostarta, tkacz cierpliwie czeka.
Czas gra na jego korzyść, jest pokarmem jego.
Jak pełna mułu, ścieków i odpadków, rzeka,
Tak on obrasta brudem, idąc z czasu biegiem...
Są ich tłumy całe
Uzbrojeni w mróz
Czekają na okręt
Który w fale wrósł
Porośnięci szronem
Przezimują głód
W kokonie utopii
Patrząc w otchłań wód
Przeczekali sztormy
Lecz gdy nadszedł świt
Już go nie ujrzeli:
Nie zbudził ich nikt…
Serce szaleje, pierś się wnet nadyma,
Śmieją się usta, oczy nie inaczej;
Świat nas jest pełen, my puszczamy dyma!
Cośmy za ludzie? - Palacze.
Patrz, jak lunatyk żyjemy na skraju,
Żar papierosa radości przysparza,
Młodo umrzemy, lecz za to na haju,
I nie pomogą lekarze!
Pierś znowu chłonie, chce wciąż więcej syfu,
Usta i oczy kaszlem wykrzywione,
Jesteśmy dziećmi ze związków Syzyfów,
I w mękach przyjdzie nam skonać!
Ci, którzy bliżej cmentarza mieszkają,
Wiedzą, że im tam znicza nie zaniosą.
Bo my, palacze, żyjemy w tym kraju,
Gdzie chętnie pali się... stosy.
© 2011 Tomasz Fendryk
mroczna.art.pl > Rękopisy > Wiersze > Nikotyna
© 2005-2011 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput