Czy to klasyczna schizofrenia zamyślenia
bliskiego zmyśleniu osoby. stanie obok bohatera
którym byłeś. przed chwilą. zanim myśl nie przysnęła
przypadkiem. to nie twoja wina. za dużo mówi ta mina
od zawsze. masz oko na świat szeroko otwarte. jak okno
o poranku pełne świeżości słońca wiosną. a umysł
pochrapuje w śpiączce . znużony byciem. nie reaguje na
bodźce nagich ciał. ubrane w kożuchy dusze
w brudnej bieliźnie szczerości. czy warto go budzić…
być może. śni fantastycznie. uśmiechem
którego nie ma na co dzień.
Napiętnowany słowem sąsiadów
Zza małostkowej firanki
Na dnie karafki nie znajdziesz odpowiedzi
dążąc do błogostanu
Rozprawić się musisz z monsunem
negatywnych emocji
Nie przyjmiesz zastrzyku pesymizmu
od brata kameleona
Odgryziesz zdrewniałą pępowinę
fałszywej przyjaźni
Zabijesz hydrę rodzinnej obłudy
Przegonisz skupisko próżnych syren
otoczonych klakierami
I staniesz
ze wstrzemięźliwie czystym spojrzeniem
Dojrzała
by wrzucić do skarbonki złudzeń
podarowany na urodziny
grosz hipokryzji
Tak właśnie powstają
jak żołnierze
na baczność rozczarowania.
wymydlone dziecięce marzenia
zanurzane codziennie we wrzątku dnia
aż stają się pomyjami. potraktowane dokładnie gąbką
dla starcia resztek lakieru pozoru. gotowe jak więźniowie
na zbiórkę . wychowywane w reżimie koszarowym
pieszczone dewizą coś za coś. nie ma nic darmo. ich
uśmiechy licytują krezusi jako produkt
zbytku . konsumenckiego samozadowolenia
w pułapce uśpienia pięknem i bielą zębów
za którą trzeba zapłacić. lśnić znaczy być?
Estetów brzydoty dawno zmumifikowano
W ogrodach zen
mówią kamienie
pustka
piach
filozoficzne kreacje
potrafią trwać
chłodzić emocje
gamy głupstw
bez których człowiek przestaje być
człowiekiem
ponoć to proste wybaczać
łatwiejsze niż udawać
ponoć łatwiej kochać niż rzucać
piach w oczy
i burzyć harmonię edenu
w ogrodzie zen
nie pamiętam zapachu niezapominajek
a może one nie pachną w mojej pamięci
kwitną nad rzeką oszałamiającym błękitem
z żółtym przekornym oczkiem
oprawionym w refleksy wczesnego lata
proporce kwiatów …
teraz jestem w ogrodzie zen
jedenaste nie marzyć
dwunaste nie wspominać
trzynaste nie żyć
wychodzę…
© 2011 Katarzyna Nazaruk
mroczna.art.pl > Rękopisy > Wiersze > Skarbonka złudzeń
© 2005-2011 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput