nadejdzie czas
kiedy księżyc
wraz ze swą poświatą
srebrzystą
usiądzie mi na plecy
i każe się wozić
po całej galaktyce
wtedy kusznicy
ze strzałami wycelowanymi
w nasze okna
zastygną
a Jezus
z jabłkiem dłoni
i pierzastym wężem na szyi
wejdzie w ucho igielne
i zostanie
przyjdziesz do mnie
najpiękniejsza
z Łukiem Triumfalnym pod powieką
i jaszczurką na ustach
igliwiem wymaluje pokoje
i zapragniemy siebie
w karafce wody
by ze związku ściany i trzmiela
wodospad się zrodził
ognisty
nadejdzie taki czas
posłuchaj
wąska leśna ścieżka
tuż obok mnie
a tam na polanie
chatka
i ich dwoje
tak
na zawsze pozostanie
albo
słuchaj dalej
na niebie Waszmość Twardowski
Anioł Dobry
może kogut
sam nie wiem
ale widziałem go
jaskrawy migający punkcik
ojciec mi pokazał
potem długo stałem w oknie
w piżamie rozkojarzeń
dziecięcych
tak było jeszcze wczoraj
pies szczekał w zimowy wieczór
konie ciepłą parą
gadały
a sanie
z rozedrganymi dzwoneczkami
pode drzwiami
to prawda
potem nagle urosłem
i wszystko przepadło
płynąłem
doliną czerwonych skał
do studni zarannej
do serca dziejów naszych
z zielonego stoku
fikołkami w dół
kawalkadą w zboże gwiazd
leciałem
obok skrzydeł dłoni
konie
z platynowymi kopytami
drogę znaczyły
radosnym rżeniem
i na widok mnie
- kolejnego człowieka ocalonego -
cwałowały
pytając
strąciłem dwa księżyce
w białe poduszki śpiących domów
odziane
wtedy
zrozumiałem nagle
skąd miałaś tyle ciepła
w zaspanych powiekach
tak trwała ta wędrówka
bez początku
za jedyne źródło mając
las rusztowań ludzkich
na spleśniałej ziemi
jak wiatraki bez Kichota
kolebiemy się na wietrze
© 2010 Daniel Konrad Ziarkowski
mroczna.art.pl > Rękopisy > Wiersze > Surrealizm
© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput