Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№44 wrzesień 2010

Świat stał się czarny Olga Dmowska

Świat stał się czarny. Nagie ciała nie mieściły się w wąskiej przestrzeni, miażdżyły się nawzajem, lepiły się do siebie, przenikały się. Przestrzeń pulsowała, rozprężała się na chwilę, by potem skurczyć się jeszcze bardziej. Pot spływał kropelkami, nieznośność była koniecznością, przestrzeń była wszystkim, co ciała miały, były na nią skazane, nie było w całym wszechświecie innego miejsca, bowiem cały wszechświat był tą przestrzenią. Nie uda się wydostać, na świecie nie ma nic poza tym. Ciała nie mogły myśleć, nie znały słów, nie mogły też umrzeć czy odejść. Ani nie chciały, nie miały pragnień. Czy tak czują zwierzęta? – Nie, nie sądzę. Sądzę, że tak czują ludzie, nawet o tym nie wiedząc. Przyrastają do siebie, kleją się, i zjadają. Rzygać się chce, ale może należałoby współczuć? W końcu powinno się podchodzić do obiektu oglądu z czułością, czułość to nasze wielkie cywilizacyjne osiągnięcie. Ale ja nie chcę się z nikim sklejać, nie chcę, ale jestem człowiekiem, przyszłam na świat wśród ludzi, ludzie są wszędzie wokół, mój umysł nie ma chwili spokoju, chwili na autoafirmację. Czasem czuję, że każdy kawałek mnie jest owocem czyichś działań. Karolina zapala papierosa. Chciałabym się z tego uwolnić, ale im bardziej nienawidzę ludzi, tym bardziej do nich przylegam. Nienawiść to przyleganie. Dzisiaj śniło mi się, że byłam tak wspaniale obojętna, leżałam w centrum na nasiąkniętym deszczem murze, a ludzie przechodzili obok, oglądałam ich jakby byli obrazem, nikt do mnie nie podchodził, nawet po ogień czy papierosa, nie musiałam z nikim rozmawiać. To był piękny sen, było tyle miejsca, tyle przestrzeni, a ja byłam taka osobna i oddzielona.

Ciało, gdy jest nagie staje się lepkie. Zlewa się z tym co obok, nic go nie oddziela. Gdyby na świecie nie było przedmiotów nic by nas od siebie nie oddzielało. Ludzie tworzą i produkują, by oddzielać. Inaczej by ugrzęźli w śluzach, wydzielinach, przelewaliby się jedni w drugich. Gdy ktoś mnie dotyka przechodzą mnie dreszcze obrzydzenia. W życiu jest tyle obrzydliwości!

Tak bardzo nie chcę żyć tak jak wy, niby wszystko z waszym życiem jest w porządku , ale i tak czuję, że jecie się nawzajem. I mlaskacie przy tym.

Słońce rozgrzewało budynki. Wszystko chciało się topić i gdzieś odpłynąć. – Seks wisi w powietrzu. Powiedział kolega. Seks to fizjologia.

Nie jestem istotą fizjologiczną. Pomyślała Karolina. Gdy patrzę na kobietę, widzę już linie na kartonie. Nawet jej śluz jest jak farba. Seks to przedstawienie, które wymaga widza. W innym wypadku to tylko kolejny przejaw kanibalizmu. Ludzie połykają się nawzajem jak tabletki nasenne, są potem otępiali i zgaszeni. Snują się między miejscem pracy, domem, galeriami handlowymi. Nie znają zachwytu. Zachwyt to linia, która obrysowuje wszystko i to przeinacza. Rodzi się w anomaliach i deformacjach, w nadmiarach i niedosytach. Nigdy nie pojmę moich sąsiadów.

Jestem lekka i unoszę się w górę. Pnę się jak bluszcz ciągle wyżej i wyżej. Zarysy miasta stają się abstrakcją. Jestem chmurą, która wisi nad miastem.

© 2010 Olga Dmowska

mroczna.art.pl > Rękopisy > Inne > Świat stał się czarny

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput