Mr Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa ISSN 1899-5179

№31 lipiec 2008

Z pamiętnika Artysty — czyli wszystko jest poezja (chyba) albo przepis na smalec Krzysztof Gozdowski

Krzysiowi — mojemu Przyjacielowi

Rzadko mnie coś tak rozwesela,
Jak życie mego Przyjaciela.
I choć skleroza mnie już wali,
Pamiętam, jak raz zrobił smalec…

Zmiażdżyć go miał ojcostwa walec.
W trzydziestej życia swego wiośnie
Widział, jak żonie brzuszek rośnie…

Metafizycznym zdjęty lękiem
Poprzysiągł odtąd żyć już pięknie —
Nie jak Epikur, lecz jak Stoik
(Ten, co od wiadra woli — słoik,
W miejsce golonki zje banana,
Wybierze syrop miast szampana…):

Dosyć już szaleństw i ekscesów,
Wszak moje życie jest u kresu!

I świadomością tą przybity
Odkrywał w sobie apetyty
Dość dziwne, zgoła — kulinarne
(Nie wiedząc, że i to jest marność…):

Jak szczur na jakimś Titanicu,
Jak alkoholik na odwyku,
Lub — jak semiotyk na pustyni,
Zapragnął Krzysiu tłuszczu świni:

Bo tylko w Świni — Ocalenie,
Gdy nie masz gasić czym pragnienia!

Posłał więc do mnie list obłudny:
O, przepis daj mi, Twórco cudny!

(A przedtem ględził w swoim liście —
Taki już mam z tym Krzysiem czyściec…)

Ja — potrząsnąłem łbem genialnym
Nad dmącym z listu wiatrem halnym,
Nad Losem Druga — Semiotyka.
(Zaprawdę, hadko było czytać…)

I, jak prawdziwy chrześcijanin,
Na, niekoszerne przecież, danie,
Poniższy przepis mu posłałem,
Żeby się smalec mógł stać ciałem:
(Chociaż, najchętniej, zamiast tego
Posłałbym jemu coś mocnego…)

Więc najpierw musisz mieć słoninkę,
Taką, dwuletnią gdzieś, dziewczynkę.
(Nie wierzysz, spytaj pedofila —
Taka słoninka „żizn” umila!)

Słoninkę schlastaj w kostkę drobną,
Rzuć na patelnię i osobno
Skroj boczek. Może być parzony —
Walnij w słoninkę zrumienioną.

Następnie musi być cebula,
Lecz Ty się nad nią nie rozczulaj
I obierz kwaśne dwa jabłuszka.
(Jabłuszka w smalcu to jak muszka-
Tołowa gałka do spaghetti,
Albo — jak kwiaty dla kobiety.)

Nim wrzucisz jabłek płatki drobne
W skwierczący na patelni odmęt,
Sypnij łyżeczkę Pana „Knorra”.
„Delikat”. Do mięs. Bo już pora.

Na koniec dodaj majeranku
I mieszaj wszystko bez ustanku.

A gdy jabłuszka będą miękkie,
To krzyknij: Dzięki, wielkie dzięki,
O, Twórco, za Twe arcydzieło!
Za mego życia arcyprzełom!
Bo odtąd — zamiast w spirytusie,
W Twym smalcu nurzać będę duszę!

Lecz nim Geniusza zaczniesz chwalić,
Odstaw patelnię. Bo się spali.

PS

A jeśli lubisz jadło ostre,
Nie żałuj pieprzu. I — daj czosnek.

Dziś, gdy historię tę wspominam,
Znów się do siebie śmiać zaczynam,
Bo Krzyś, gdzieś w tydzień po mym liście,
Opuścił abstynencki czyściec
I, wzorem Nikodema Dyzmy,
Wierzy już w inne aforyzmy.

Choć większość z nich jest — poroniona,
To jeden szczerze mnie przekonał:
Odnajdziesz swoją Szczęścia cząstkę,
Traktując smalec jak zakąskę!

© 2007 Krzysztof Gozdowski

mroczna.art.pl > Rękopisy > Wiersze > Z pamiętnika Artysty

z Google

© 2005-2010 PKL UAM + Pracownia Kultury Współczesnej
Opracował Jarosław Bytner, zaprojektował Tomasz Kojder. HTML CSS RSS
Administracja Wojciech Korput